Dar i ból mistycznej wiary

tłum. Gabriel Szymczak, 16 stycznia 2022

Ci, którzy w pewnym okresie swojego życia mieli pewną rutynę modlitwy, studiów duchowych i uczestnictwa w nabożeństwach Kościoła, a potem jakoś, z powodu „troski o życie”, stracili ją, odczuwają pustkę. To dlatego, gdy są pytani „Co słychać? Co robisz?” - ze smutkiem odpowiadają: „Zupełnie nic”.

Wydaje się, że „ludzie duchowi” mają inne zmysły niż „ludzie cieleśni”, którzy funkcjonują w oparciu o zasadę „jedz, pij i ciesz się, bo jutro umrzemy”. W przypadku tych ostatnich, ich pogląd na "Królestwo Niebieskie" jest słaby lub w ogóle nie istnieje, co uniemożliwia im zrozumienie podejścia innych, którzy nie są tacy jak oni. Aby docenić coś, co wykracza poza nasze doświadczenie, musimy być otwartego ducha i dużej siły.

Ból wynikający z braku łaski Bożej jest współmierny do radości i pełni, jaką odczuwaliśmy, gdy była ona obecna. Oczywiście o łasce nie decyduje jakikolwiek wysiłek z naszej strony, taki jak rutyna modlitwy i nauki, uczęszczanie do cerkwi czy walka o realizację przykazań Chrystusa (łaska ta [z łac. gratia, życzliwość lub przysługa] jest darem), ale przez te praktyki pokazujemy, że pragniemy, aby ona do nas przyszła.

My, ludzie, otrzymaliśmy od Boga dar wolności - zgodnie z tym, że jesteśmy uczynieni „na Jego obraz” - ale tym samym Bóg jako Osoba jest również wolny. Tak jak Bóg nie zmusza nas do zrobienia czegoś, tak samo On nie może być zmuszany przez nas. Może się zdarzyć, że Jego miłość zostanie wycofana, jeśli uzna, że leży to w naszym najlepszym interesie. Te dwie wolności w połączeniu zapewniają związek, który przynosi radość.

Z powyższego można zrozumieć, że w wierze prawosławnej mamy żywą relację z Bogiem, taką, która jest wykuwana, rozpada się, rośnie lub maleje, tak jak każda inna. Być może ukrywanie łaski jest zaproszeniem dla człowieka do poszukiwania Boga i wyrażenia w ten sposób pragnienia, aby On był w jego życiu.

Pustka, jaką dusza odczuwa z powodu braku łaski, pokazuje, że wie ona, iż jej doświadczyła i że za nią tęskni. Ból jej braku jest siłą motywującą, która uruchamia ukryte siły do poszukiwania „ukochanego serca”, które „stoi u drzwi i kołacze” (Ap 3, 20).

Tak jak relacje międzyludzkie nie zawsze są tym, czym się wydają, ale skrywają tajemnice między tymi, którzy kochają, tajemnice niedostępne i nieznane osobom z zewnątrz, tak też każda relacja z Chrystusem, biorąc pod uwagę, że jest osobista i niepowtarzalna (Ap 2, 17), ukrywa swoje tajemnice.

Jednak jeśli ta relacja jest w Kościele, a przez to jest prawdziwa, fakt, że jest ona wyjątkowa, nie jest izolacją, ale jednoczeniem w odniesieniu do innych członków tego samego ciała. Dlatego rośnie naturalnie i dojrzewa bez duchowych skutków ubocznych. Oto dlaczego osobista wiara - w Kościele jako Ciele Chrystusa - jest darem, który został nam dany i który musimy zachować, aż nadejdzie czas, kiedy nie będzie już potrzebny; czas, kiedy spotkamy Chrystusa „twarzą w twarz” i będziemy żyć w radości na przestrzeni wieków ze wszystkimi świętymi „z całego świata”.

o. Andreas Agathokleous

za: Pemptousia

fotografia: Darkou /orthohpto.net/