Gdy Bóg stał się człowiekiem

tłum. Justyna Pikutin, 25 grudnia 2021

Stoimy u progu wielkiego święta - Narodzenia Zbawiciela, które w Cerkwi obchodzone jest niezwykle uroczyście, po to, byśmy wszyscy uświadomili sobie tę ogromną tajemnicę: Bóg ze względu na nas stał się Człowiekiem. I byśmy naśladowali Chrystusa w Jego miłości, podążając drogą, którą On przeszedł przed nami - drogą szczególniej pokory i miłości krzyżowej do swych braci, oczywiście na miarę naszych sił i możliwości.

Jeśli chcemy zrozumieć, dlaczego Bóg stał się Człowiekiem, to odpowiedź znajdziemy w słowach apostoła i ewangelisty Jana, które wypowiada on w 1. rozdziale swej Ewangelii: “I słowo ciałem się stało, i zamieszkało wśród nas” (J 1, 14), Logos stał się Człowiekiem i żył pośród nas oraz tych, którzy Go przyjęli, dając nam możliwość, byśmy stali się dziećmi Bożymi. To znaczy ci, którzy przyjęli Chrystusa jako wcielonego Boga, otrzymali od Niego władzę, siłę i możliwość, by prawdziwie stać się dziećmi Boga. Oto istota i przyczyna tego, że Bóg stał się Człowiekiem - ubóstwienie człowieka poprzez łaskę. Bóg stał się człowiekiem, by człowiek poprzez łaskę stał się Bogiem, by naprowadzić człowieka na cel jego bytu, by człowiek odnalazł prawdziwy sens swego istnienia i swej podróży po tym świecie, sens swego życia, swego “ja”.

Oto powód, dla którego Bóg stał się Człowiekiem. Bo gdyby celem było po prostu poznanie przez nas prawd Ewangelii, to Bóg nie stałby się Człowiekiem, ale w jakiś inny sposób zesłałby nam Ewangelię w formie pisemnego lub ustnego przekazu: przez proroków, apostołów, a nawet aniołów. A fakt, że sam Bóg staje się człowiekiem, oznacza, że nasze zbawienie pochodzi od samego Boga, a nie od czegokolwiek innego. Oznacza to, że człowiek jest powołany do rozwijania swej więzi z Bogiem, osobistej więzi miłości z Chrystusem, bo gdyby Bóg pozostał dla nas niewidzialny i niezrozumiały, jak moglibyśmy nawiązać z Nim więź? Czy moglibyśmy Go kochać, gdybyśmy Go nie poznali, gdybyśmy nie znali drogi i sposobu, w jaki moglibyśmy do Niego przyjść?

Widzieliśmy Boga w osobie naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, ponieważ Słowo stało się ciałem i żyło wśród nas. I ujrzeliśmy Jego chwałę, chwałę Jednorodzonego od Ojca, pełnego łaski i prawdy, jak mówi Ewangelista Jan. Dlatego właśnie Cerkiew ma wyjątkową zdolność jednoczenia człowieka z Bogiem w pełnej wspólnocie. Dlatego właśnie często mówimy, że Cerkiew różni się w sposób niezmierny od innych religii czy filozofii, ponieważ nie opiera się na jakimś systemie etycznym czy filozoficznym, który by nas uczył, jak stać się lepszym i jak wejść do Królestwa Bożego. Cerkiew nie jest taka. Cerkiew jest doświadczeniem poznania Chrystusa, Chrystusa jako Bogoczłowieka, z którym możemy wejść w relację - w całkowite zjednoczenie z Nim.

Dlatego sakramentem sakramentów w Cerkwi jest św. Eucharystia. Za każdym razem, gdy przyjmujemy Ciało i Krew Chrystusa, jednoczymy się z Nim, stajemy się członkami Chrystusa i rzeczywiście naśladowcami Chrystusa oraz noszącymi Boga w sercu.

Jeśli zaś chodzi o to, dlaczego to właśnie Druga Osoba Trójcy Świętej zeszła na ziemię, a nie Ojciec lub Duch Święty stał się człowiekiem, odpowiem tak: ponieważ człowiek jest obrazem Chrystusa. Logos jest Stwórcą świata, to znaczy Chrystus przed Swym narodzeniem był Stwórcą wszystkiego, gdyż Słowem Bóg stworzył wszystko. Dlatego też w odpowiednim momencie Logos stał się Człowiekiem, by odrodzić i zbawić człowieka, którego stworzył. Człowiek - to obraz Chrystusa, a Chrystus - to obraz Boga Ojca, jak mówi nam ap. Paweł. Ponieważ my jesteśmy obrazem, ikoną Słowa, dlatego też to właśnie On stał się Człowiekiem ze względu na nas, a nie jedna z dwóch pozostałych Osób Trójcy Świętej.

A jak przeżywamy wielką tajemnicę Narodzenia Chrystusa? Niewątpliwie wszyscy świętują - kiedyś już mówiliśmy, że cały wszechświat dziś przepełnia radość, jak śpiewamy w troparionie, gdyż Chrystus przychodzi na świat i spełniła się nasza nadzieja. Jest więc rzeczą słuszną, aby wszyscy radowali się i świętowali, ponieważ to właśnie ten nastrój wyraża świecki wystrój miast z ich świątecznymi dekoracjami i wszystkimi innymi atrybutami, które, choć nie są obowiązkowe, możemy przyjąć pozytywnie jako część ogólnej radości tych dni.

Jednak oczywiście sens Bożego Narodzenia jest czymś znacznie głębszym. Jest to coś, co odbywa się w taki sam sposób, jak Narodzenie Chrystusa w tę świętą noc. To znaczy, tak jak w całkowitym milczeniu (isichia), z dala od ludzkiej próżności, z dala od władzy świata i światowych fantazji, w skromnej grocie betlejemskiej Bóg niepostrzeżenie dokonał największego dobrodziejstwa dla człowieka - stając się człowiekiem, tak też, aby zrodzić Chrystusa w naszych sercach, działa w grocie naszych serc, gdzie wchodzi przez Swą łaskę i najpierw wypędza namiętności i grzech, zło i duchy nieczyste. Wówczas nasze serce, które jest prawdziwym źródłem namiętności i grzechów, staje się naprawdę tronem Boga i atrybutem Króla, a w nim rodzi się Chrystus.

Tam, w ubóstwie naszej ludzkiej hipostazy, wypełnia się sakrament naszego zbawienia. Dlaczego tam? W rzeczy samej, jak mówi inny święty, co by mi dało, że Chrystus się narodził, gdybym Go naprawdę nie znał? Mogę znać Go mentalnie, intelektualnie, mogę nawet teoretycznie w Niego wierzyć, ale w głębi duszy mogę Go nie znać, nie mając tego doświadczenia miłości. Nie kocham Chrystusa z namiętnością nieprzezwyciężalnej miłości do Niego. Dla mnie Chrystus jest tylko jakąś teorią, ideologią, którą przyjmuję i uznaję za prawdę, lepszą od wszystkich innych. Jednak brakuje mi doświadczenia.

Chodzi o to, jak już powiedzieliśmy wcześniej, by nie tylko wierzyć w Boga. Pismo Święte nie mówi nam o przykazaniu wiary w Boga. Jest to tylko pierwszy krok i coś, co można uznać za oczywiste, ponieważ wiara w Boga jest wpisana w naszą naturę. Pismo Święte mówi nam, że pierwszym i najważniejszym przykazaniem Bożym jest miłość do swego Stwórcy. Jesteśmy powołani, aby kochać naszego Boga, co jest możliwe, ponieważ On stał się człowiekiem ze względu na nas i widzieliśmy chwałę Bogoczłowieka. I nie tylko Go widzieliśmy, nie tylko Go słyszeliśmy, ale jesteśmy z Nim zjednoczeni, przyjmując ten Chleb i tę Krew ze Świętego Kielicha, jednocząc się z Chrystusem. Jesteśmy z Nim zjednoczeni w Cerkwi każdego dnia, bo właśnie po to Bóg stał się człowiekiem.

Gdyby nie stał się On Człowiekiem, nie moglibyśmy Go poznać, zjednoczyć się z Nim, ponieważ pozostałby On dla nas niedostępny i nieznany, byłby czymś niewidzialnym, bez pełniej możliwości bycia poznanym. Jednak Chrystus, który objawił Się przez Swoje wcielenie, dał nam możliwość nauczenia się kochać Go, by miłość ta stała się naszą odpowiedzią - naszą nędzną odpowiedzią - na Jego ogromną miłość. Kochamy Chrystusa, gdyż On jako pierwszy pokochał nas.

Taki jest, w skrócie, sens Narodzenia Chrystusa: jesteśmy powołani do miłości Boga. Każdy w miejscu, w którym się znajduje, niosąc swój krzyż i trudy swoich dni z cierpliwością, wdzięcznością i patrząc wyłącznie na Chrystusa Zbawiciela.

Otrząsając się z popiołów wielu teorii i możliwości, które codziennie są nam objawiane, spróbujmy zobaczyć, jaki jest prawdziwy sens tego życia, czego tak naprawdę potrzebujemy, czego szuka nasze serce. Jeśli to zrozumiemy, zobaczymy, że człowiek ostatecznie odnajduje spokój tylko w miłości do Boga. Wszystko inne w pewnym momencie nas męczy: bogactwo, sława, władza, wiedza, młodość i wiele innych rzeczy. I nie tylko nas to męczy, ale w pewnym momencie nawet nas opuszcza lub też my opuścimy to w ostatniej chwili naszego życia.

Jednak tym, co naprawdę daje nam odpoczynek, są objęcia Boga Ojca, który nigdy nie zostawia nas samych, wzywając nas, byśmy przyszli do Niego, aby odpocząć. Jak mówi do nas sam Chrystus: przyjdźcie do Mnie wszyscy trudzący się i dźwigający ciężary, a Ja wam dam odpoczynek (Mt 11, 28).
Rzeczywiście człowiek odnajduje spokój w objęciach Boga. Tylko tam. Wszystko pozostałe przemija, dlatego też pocieszenie jakie nam daje, jest równie tymczasowe, ulotne, stresujące i dlatego, choć gorzkie, poczucie samotności i niepewności nieuchronnie towarzyszy nam w naszym obecnym życiu i społeczeństwie.

Życzę wszystkim błogosławionego spotkania święta Narodzenia Zbawiciela, które niech wypełni wasze serca niekończącym się spokojem.

Metropolita Limassol Atanazy

za: pravoslavie.ru

fotografia: Sheep1389 /orthophoto.net/