Nie jesteś sam - i Bóg też nie jest sam

tłum. Gabriel Szymczak, 19 grudnia 2021

Uważam, że zarówno dziwną tajemnicą, jak i pewną kwestią wiary jest to, że Bóg woli nie robić rzeczy sam. Wielokrotnie działa w sposób, który obejmuje działania innych, kiedy wydawałoby się, że przecież mógł działać sam.

Dlaczego Bóg objawiał światu Swoje Słowo za pośrednictwem ludzi? Dlaczego zawracał sobie głowę pisaniem? Dlaczego po prostu nie komunikował się bezpośrednio z ludźmi? Po co rozmawiał z Mojżeszem w płonącym krzewie? Dlaczego Wcielenie wymagało Marii? Czy nie mógł po prostu stać się człowiekiem, całym, kompletnym, dorosłym - w jednej chwili?

Takie pytania można by mnożyć w nieskończoność. Ale na każdym kroku to, co wiemy o Bogu, dotyczy również innych. Możemy słusznie wywnioskować, że taki sposób działania Mu się podoba się.

Hymn prawosławny na Zwiastowanie mówi:
Niewypowiedziane wyniszczenie, niewypowiedziane bogactwo łaski! Anioł posługuje cudowi, łono dziewicze przyjmuje Syna, Duch Święty zostaje zesłany, Ojciec z wysokości błogosławi to święte zjednoczenie, przez które i w którym zbawimy się.

„Święte zjednoczenie” to bogate wyrażenie, opisujące soborowe działanie Boga.

W tym samym czasie, gdy ten soborowy sposób działania wydaje się dla prawosławia oczywisty, często jest on umniejszany lub odrzucany przez innych. W niektórych środowiskach chrześcijańskich istnieje obawa, że gdybyśmy przyznali, że Bóg dzielił Swoje działanie z innymi, nasze zbawienie byłoby kwestią naszych własnych uczynków, a nie suwerennym działaniem Boga. Istnieje obawa, że soborowy sposób działania dzieli chwałę Bożą ze zwykłymi śmiertelnikami.

To prawda. To zrozumienie dzieli chwałę Bożą ze zwykłymi śmiertelnikami. Ale, co ciekawe, św. Paweł mówi, że człowiek jest „obrazem i chwałą Boga” (1 Kor 11, 7). Najwyraźniej zostaliśmy powołani do istnienia po to, żeby mieć taki udział.

Niezrozumienie tego i wysiłek, aby ponownie wymyślić chrześcijańską historię ze zmniejszoną rolą aniołów i świętych lub samych chrześcijan, są bardzo bliskie głoszenia zupełnie innej ewangelii.

Słowo stało się ciałem z Marii Dziewicy. Ciało Dziewicy jest także ciałem przybitym do Krzyża (kiedy jej dusza została w tajemniczy sposób „przebita”). Ciało, które spożywamy w Eucharystii, jest również ciałem Dziewicy – ponieważ nie ma ciała Boga, które nie jest ciałem Dziewicy.

I nie ma sensu protestować, że Słowo po prostu „przyjęło ciało” z Dziewicy. Adam bowiem zawołał w związku z Ewą: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała”. A św. Paweł zauważył w odniesieniu do żony mężczyzny, że mężczyzna powinien ją kochać, bo „przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała”.

Zastanawiam się, jak chrześcijanie, którzy rozumieją, że kobiecie nie wolno mówić: „To moje ciało i mogę z nim robić, co chcę”, kiedy nosi dziecko, mogą jednocześnie traktować Matkę Bożą tak, jak gdyby na pewien czas tylko wypożyczyła Bogu swoje łono.

Soborowe działanie Boga w naszym zbawieniu jest tak mocno ugruntowane, że obejmuje naszą wolę, naszą duszę, nasze ciało i kości. Odnosi się to nie tylko do Wcielenia, ale także do każdego zbawczego wysiłku w naszym życiu. Oczywiście nie możemy sami się zbawić, bo to również byłoby zaprzeczeniem soborowego działania Boga.

Wśród ojców jest powiedzenie: „Jeśli ktoś upada, upada sam, ale sam się nikt nie zbawi”. Myślę, że jednak nie możemy nawet powiedzieć, że upadamy samotnie – bo ten, kto upada, jest kością z moich kości i ciałem z mojego ciała. Chrystus nie dystansuje się od tego, który upada, ale jednoczy się z nim tak całkowicie, że poniesie konsekwencje naszego upadku, wchodząc w śmierć i piekło, aby przywrócić nas do życia.

Kościół jest niczym innym jak soborowym zbawieniem Boga, kością z Jego kości i ciałem z Jego ciała. Zostajemy zbawieni razem, czy się do tego przyznamy, czy nie. Ci, którzy studiują i cytują Biblię, sami zajmują się dokumentami, które zostały napisane, skopiowane i zachowane przez innych. Jest to dokument soborowy.

Prawosławny styl życia skłania nas do przyjęcia pełni naszego soborowego bytu. W sakramentach oraz w kulcie i podziwie dla świętych żyjemy w chmurze świadków i dzielimy wspólną walkę.

Z tego powodu połączmy naszą pieśń z pieśnią Gabriela, wołając głośno do Dziewicy:
Raduj się, wybranko Boga, z której naszą przyjąwszy naturę Chrystus Bóg podniósł nas na wysokości. Módl się do Niego, Bogurodzico, aby zbawił dusze nasze.

o. Stephen Freeman

za: Glory to God for All Things

fotografia: Aimilianos /orthphoto.net/