Jak należy spotykać dzień Narodzenia Chrystusa

tłum. Michał Diemianiuk, 24 grudnia 2021

Wiecie, jak wielka jest radość i jak niezliczone bywa zebranie ludu w ten dzień, kiedy świętują urodziny króla ziemskiego. Jak wodzowie i zwierzchnicy, tak i wszyscy żołnierze, przyodziawszy się w jedwabne szaty, przepasawszy się drogimi, lśniącymi złotem pasami, spieszą wtedy w najjaśniejszym przepychu stanąć przed obliczem króla swego. Wiedzą bowiem, że radość króla się zwiększy, kiedy ujrzy szczególne piękno ich ubioru i że on tym większemu odda się weselu, im większą pokażą gorliwość podczas jego uroczystości (król, jako człowiek, nie patrzy na serce i sądzi o przychylności do siebie tylko na podstawie zewnętrzności, i dlatego, kto bardziej kocha króla, ten i odziewa się wtedy w najjaśniejsze szaty). Ponadto, ponieważ wiedzą, że król w dzień swoich urodzin bywa szczodry i rozdaje bardzo dużo podarków albo wielmożom swoim, albo tym, którzy w jego domu uznawani są za ludzi niskich i wzgardzonych, to zawczasu starają się napełnić skarbnice jego różnym bogactwem, aby on, pragnąc rozdawać podarki, mógł rozdawać je hojnie, tak żeby prędzej zanikło w nim pragnienie do rozdawania podarków, niż zubożało jego bogactwo. To wszystko oni czynią z gorliwością, ponieważ i sami mają nadzieję otrzymać za to wielką nagrodę.

Bracia! Jeśli synowie wieku tego, dla czasowej chwały, spotykają z takim przygotowaniem dzień urodzin ziemskiego króla swego; to jak powinniśmy my spotykać dzień narodzin wiecznego Króla naszego Jezusa Chrystusa, Który za naszą ku Niemu gorliwość nagrodzi nas nie doczesną, ale wieczną chwałą i uczyni nas godnymi nie ziemskiej zwierzchności, przechodzącej do następcy, ale niebieskiego królestwa, które nie ma następcy? Jaka będzie dla nas nagroda, o tym mówi prorok: “Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, i w serce człowieka nie weszło, co przygotował Bóg dla miłujących Go” (1 Kor 2, 9; por. Iz 64, 4).

Jakimi zaś szatami powinniśmy ozdobić siebie? Mówię: siebie, czyli nasze dusze, ponieważ Król nasz Chrystus nie wymaga wspaniałości szat, ale przywiązania dusz, nie patrzy na zdobienie ciała, ale patrzy na serce służących Mu, nie zadziwia się blaskiem niszczejącego pasa, którym opasane są biodra, ale zachwyca się niepokonaną cnotliwością, która pęta wstydem pożądania. Tak więc postarajmy się stanąć przed Nim wypróbowani w wierze, odziani w miłosierdzie, uporządkowani w obrazie naszego życia: kto bardziej szczerze kocha Chrystusa, niech jaśniej ozdobi siebie wypełnianiem Jego przykazań, żeby On widział, że prawdziwie w Niego wierzymy, ukazując się w takiej wspaniałości podczas Jego święta, i tym bardziej się radował, im więcej widział w nas czystości duchowej. Zawczasu uczyńmy cnotliwymi serca nasze, oczyśćmy sumienie, uświęćmy ducha, i w czystości i nieskalaniu będziemy witać nadejście najświętszego Pana, żeby dzień narodzin Tego, Kto narodził się z Przeczystej Dziewicy, świętowany był przez nieskalane Jego sługi. Kto zaś zjawi się w owym dniu nieczysty i splugawiony, ten nie czci narodzenia Chrystusa - chociaż ciałem jest obecny na uroczystości Pańskiej, ale duchem swoim daleko jest od Zbawiciela. Bowiem nieczysty nie może mieć wspólnoty ze świętymi, skąpy z miłosiernym, niemoralny z dziewiczym, i jeśli on - niegodny wstępuje w taką wspólnotę, to tym większą powoduje zniewagę, ponieważ nie zna samego siebie. Pragnąc wydawać się gorliwym, w rzeczy samej ukazuje się jako zuchwały, jak ten wspominany w Ewangelii człowiek, który będąc zaproszonym na ucztę weselną, ośmielił się wejść w zgromadzenie świętych, nie odziany w szatę weselną, i przy tym, jak jeden jaśniał tu sprawiedliwością, drugi błyszczał wiarą, trzeci świecił cnotliwością; on jeden, mając nieczyste sumienie, przy blasku wszystkich, wzbudzał tylko obrzydzenie strasznym swoim drżeniem. I im bardziej lśniła świętość leżących tu sprawiedliwych, tym widoczniejsza była nieczystość grzesznika, który, być może, nie wywołałby takiego obrzydzenia, jeśliby nie zjawił się w zgromadzeniu świętych. Dlatego słudzy królewscy, “związawszy mu ręce i nogi, wrzucili go w ciemność zewnętrzną”, nie tylko za to, że był grzesznikiem, ale i za to, że będąc grzesznikiem, przyswoił sobie nagrodę, wyznaczoną dla świętości (Mt 22, 11-13).

Tak więc spotykając dzień narodzenia Pana naszego, oczyśćmy siebie, bracia, z wszelkiej nieczystości grzechu, napełnijmy skarbce Jego różnymi darami, żeby w ten święty dzień było czym pocieszyć wędrowców, ulżyć smutkom wdów i odziać ubogich. Bowiem czy będzie dobrze, jeśli w jednym i tym samym domu, między sługami jednego pana, jeden będzie weselić się, nosząc jedwabne szaty, a inny smucić się, chodząc w łachmanach, ten nasycać się pokarmem, a tamten cierpieć głód i chłód? I jakie będzie działanie naszej modlitwy, kiedy prosimy o wybawienie nas od złego, a sami nie chcemy być miłosierni wobec swoich braci? Będziemy naśladować Pana naszego. Jeśli spodobało się Mu uczynić biednych, razem z nami, uczestnikami niebiańskiej łaski, to dlaczego nie mają oni uczestniczyć z nami w ziemskim bogactwie? Bracia w sakramentach nie powinni byli być obcymi sobie nawzajem według majątku; pewniej nabywamy przez to orędowników za siebie przed Panem, kiedy swoim majątkiem karmimy tych, którzy przynoszą dziękczynienie Bogu. Biedny, błogosławiąc Pana, okazuje pożytek temu, przy udziale kogo błogosławiony jest Pan. Bowiem jak mówi Pismo: biada człowiekowi temu, przez którego imię Pańskie jest bluźnione, tak samo mówi: pokój człowiekowi temu, przez którego błogosławione jest imię Pana Zbawiciela naszego. Zasługa dobroczyńcy jest taka, że on w swoim domu okazuje dobroć jeden, a w Cerkwi ustami wielu błaga Pana, i o co sam nie ośmieliłby się nigdy prosić Boga, to przez wstawiennictwo wielu otrzymuje nieoczekiwanie. Wychwalając takie wspieranie nasze, błogosławiony apostoł mówi: “aby za darowane nam przez wstawiennictwo licznych, liczni dziękowali za nas” (2 Kor 1, 11); i w innym miejscu: “niech będzie ofiara dobrze przyjęta i uświęcona Duchem Świętym” (Rz 15, 16)!

święty biskup Ambroży Mediolański

za: azbyka.ru

fotografia: Sheep1389 /orthphoto.net/