Nasze wejście w świętość

tłum. Gabriel Szymczak, 03 grudnia 2021

Jeśli jesteś miłośnikiem Pisma Świętego, a zwłaszcza opowieści Starego Testamentu o Arce Przymierza i świątyni jerozolimskiej, będziesz jutro obchodzić święto, które zmienia całe twoje postrzeganie tego, czym jest arka, gdzie jest prawdziwa świątynia i (najważniejsze dla nas) jak wygląda prawdziwa świętość.

Dla tych, którzy potrzebują małego, porannego odświeżenia tego, co wydarzyło się w święto wprowadzenia Bogurodzicy do świątyni: rodzice Marii, Joachim i Anna, byli bezdzietni przez całe swoje życie, ale złożyli Bogu obietnicę, że jeśli otrzymają dziecko, poświęcą je całkowicie służbie Bogu. Niedługo później urodziła się Maria. Po kilku pierwszych latach życia pod przewodnictwem rodziców, w końcu nadszedł dzień, w którym Joachim i Anna musieli spełnić przysięgę złożoną Bogu. Przyprowadzili trzyletnią dziewczynkę do świątyni, gdzie miała przeżyć resztę swojego dzieciństwa w służbie Panu.

Została przywitana przez najwyższego kapłana, Zachariasza, który wprowadził ją do nawy świątyni, ale tam wydarzyło się coś nie do pomyślenia. Zamiast iść tam, gdzie miała iść, Duch Święty prowadził Marię do wejścia po schodach prowadzących do świętego miejsca, do którego absolutnie nikt, nawet kapłan (z wyjątkiem jednego dnia w roku), nie mógł wejść: do Świętego Świętych, gdzie przechowywano Arkę Przymierza, zanim została utracona.

Nikt nie miał tyle odwagi, aby tam wchodzić! W Starym Testamencie czytamy historie o tym, co stało się z ludźmi, którzy próbowali przeciwstawić się prawu Bożemu w odniesieniu do rzeczy i miejsc świętych! Jedną z moich ulubionych historii jest ta, którą czytamy w III Księdze Machabejskiej, a która wydarzyła się zaledwie kilkaset lat przed Chrystusem. Król Ptolemeusz po zawarciu pokoju z Żydami chciał odwiedzić świątynię ich Boga. Kiedy wszedł do świętej przestrzeni, jak większość ludzi wchodzących po raz pierwszy do cerkwi prawosławnej, był zdumiony jej pięknem.

W swej arogancji król Ptolemeusz chciał iść do Miejsca Najświętszego, ale żydowscy kapłani błagali go, aby tego nie robił, mówiąc mu, że nawet ich własny lud nie może tam wejść! Król Ptolemeusz zignorował krzyki kapłanów i kontynuował wędrówkę w kierunku Miejsca Świętego; jednak zanim wszedł – dostał tak poważnego ataku wstrząsów, że nie mógł nawet krzyczeć. Jego słudzy musieli przyjść i wyciągnąć go ze świątyni, co określiło resztę tego, co wydarzyło się w tej księdze. 

Przez wieki widzieliśmy i dowiadywaliśmy się ze Starego Testamentu, co działo się z niegodnymi ludźmi, którzy próbowali zbliżyć się do obecności Boga. A tutaj Zachariasz obserwuje, jak Święty Duch prowadzi tę małą dziewczynkę do Miejsca Najświętszego, która zajmuje miejsce Arki Przymierza jako Nowa Arka… która wkrótce będzie nosić w sobie Słowo Boże.

Co sprawiło, że Maria była wyjątkowa? Co Ją wyróżniało spośród wszystkich ludzi w historii, którzy zlekceważyli moc Bożą w swoim życiu? To świętość. Nie była skażona grzechem i prowadziła życie w całkowitej świętości.

Święte życie Marii nie stało się przypadkiem. Wszystko to było możliwe dzięki dwóm wspaniałym wzorom, które miała w swoich rodzicach Joachimie i Annie, którzy na własnym przykładzie nauczyli córkę, co to znaczy żyć w świętości. Jest to chyba najważniejsza lekcja, jaką możemy przekazać naszym dzieciom, a nawet jeśli nie macie dzieci - przypomina nam to, że potrzeba całej wspólnoty, aby wychować nowe pokolenie. Nie dokonują tego książki, wykłady czy wskazywanie palcem; dzieje się to w oparciu o przykład. Pokazujemy naszym dzieciom, jak stać się świętymi, stawiając BOGA NA PIERWSZYM miejscu we wszystkim.

Nasze dzieci uczą się od nas, obserwując to, co robimy, a nie to, co mówimy. Jeśli zjemy nasz posiłek zanim złożymy Bogu dziękczynienie, fakt, że pochodził od Niego, przepadnie i uczymy nasze dzieci, że dziękczynienie jest bez znaczenia.

Jeśli przed Kościołem postawimy inne rzeczy w życiu, albo w niedzielny poranek zostaniemy w łóżku, pójdziemy na koncert lub wydarzenie sportowe (cokolwiek, co sprawi, że Kościół znajdzie się na drugim miejscu), uczymy nasze dzieci, że wiara nie jest ważna.

Uczymy i przekazujemy świętość nie słowami, które wychodzą z naszych ust, ale sposobem, w jaki żyjemy. Możemy zapytać, dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ podczas liturgii my wszyscy, w tym nasze dzieci, będziemy zbliżać się do Świętego Ołtarza, w naszym osobistym „wejściu do świątyni”. Wszyscy będziemy zbliżać się do samego Boga w Kielichu… w bardzo realnym sensie zbliżać się do Miejsca Najświętszego.

Czy dzisiaj emanujemy świętością, jak Bogurodzica? Czy robiąc te kroki w kierunku ołtarza, możemy naprawdę powiedzieć, że zbliżamy się bez skazy i zbrukania? Czy też powtarzamy słowa św. Jana Chryzostoma, mówiąc: „Panie, Boże mój, wiem… (och, jak bardzo wiem)… że nie jestem godny ani usposobiony, abyś wszedł pod dach świątyni mojej duszy, gdyż cały jestem pusty i upadły, nie ma we mnie godnego miejsca, gdzie można skłonić głowę… "

Świętość… czystość… i „bojaźń” Boga. To święto pokazuje nam wszystkim, dlaczego są one tak ważne i proponuje nam ścieżkę, która wzywa nas, aby nią podążać, aby nasz Pan zstąpił z nieba i znalazł miejsce, w którym mógłby złożyć głowę w naszych sercach, podnosząc nas wszystkich w Swej obecności… Amen
 
o. Gabriel Bilas

za: St. mary Magdalene Orthodox Church

fotografia: marian_do /orthphoto.net/