Człowiek jako obraz Boga

tłum. Jakub Oniszczuk, 22 listopada 2021

To, że ludzie są stworzeni na obraz Boży, wyraźne wypływa z pierwszych stron Pisma Świętego (Rdz 1,27). Ta koncepcja, oderwana od jej szczególnego celu w narracji Genesis, stała się jednak przedmiotem pozornie niekończącej się serii spekulacji na temat jej znaczenia. We współczesnej teologii najczęściej przybiera to formę dążenia do utożsamienia „obrazu Boga” w człowieku z jakąś cechą lub cechami osoby ludzkiej. Sugeruje się więc, że na przykład racjonalność, język lub wolność są istotnym elementem obrazu Boga. Wszystkie te spekulacje i ogólnie tego typu podejście wzbudzają poważne problemy. Z jednej strony, w miarę pogłębiania się naszej wiedzy o innych Bożych stworzeniach, coraz wyraźniej dostrzegamy, że ludzka świadomość nie jest czymś zupełnie odmiennym od świadomości innych żywych istot. Jest ona częścią pewnego porządku i ludzkie cechy można również znaleźć u zwierząt, choć w mniejszym stopniu. Z drugiej strony spotykamy się z przypadkami osób, którym brakuje niektórych z tych cech, zwykle na początku lub końcu ich życia. Nasze teologiczne rozumienie wrodzonej wartości każdej osoby ludzkiej, od poczęcia do śmierci, jest ugruntowane na osobach ludzkich jako nosicielach obrazu, a zatem unikamy odczłowieczania tych, którzy nie są w stanie panować nad swoim rozumem, językiem, czy podejmować merytoryczne wybory.

Aby zrozumieć naturę obrazu Bożego, lepiej jest odnieść się bezpośrednio do tekstów Pisma Świętego, w których używa się tej terminologii, i przyjrzeć się, w jaki sposób jest ona używana w jej pierwotnym kontekście. Opowieść o stworzeniu jest historią Boga tworzącego świętą przestrzeń, w której ma zamieszkać wraz ze swoim stworzeniem, ludzkością. Bóg nie potrzebuje fizycznej przestrzeni, w której mógłby żyć, ale ludzie, jako fizyczne stworzenia, potrzebują. I tak, tekst dwóch pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju podąża za wzorem budowy starożytnej świątyni. W religijnej wyobraźni narodów otaczających Izrael ich bogowie żyli w jednym z dwóch miejsc, albo w ogrodzie, albo na szczycie góry. Czasami łączono te miejsca, o czym świadczą Wiszące Ogrody Babilonu, próba zbudowania ogrodu-góry. Nie chodzi o to, że poganie mieli rację lub że Bóg Izraela jest podobny do ich bogów. Chodzi raczej o to, że kiedy Bóg przemawiał do starożytnych ludzi, aby opisać im tworzenie świętej przestrzeni, przemawiał do nich językiem i obrazami, które rozumieli. I tak przestrzeń, którą Bóg tworzy w Księdze Rodzaju, jest świętym ogrodem. Te obrazy ogrodu zostały później zawarte w dekoracjach świątyni Salomona. Z drugiej strony Namiot Spotkania, do którego wchodził Mojżesz, naśladował wzór zamieszkiwania przez Boga szczytu Góry Synaj (Dz 7,44, Hbr 9,11.23).

Ostatnim krokiem w tworzeniu starożytnej świątyni na Bliskim Wschodzie była instalacja obrazu boga, czyli bożka. Po jego zainstalowaniu odbyła się ceremonia otwarcia ust i nosa, aby mógł w nią wejść duch boga. To wymaga wspomnienia o bałwochwalstwie i jak ono funkcjonowało w starożytnym świecie. Starożytni ludzie czcili duchowe moce i starali się wchodzić z nimi w interakcje poprzez akty kultu. Aby wchodzić w interakcje z tymi duchami, musiały one posiąść jakieś ciało. Jednym ze sposobów na to było opętanie osoby ludzkiej, jak miało to miejsce w przypadku wyroczni w Delfach i innych mniej znanych medium (tj. Dzieje Apostolskie 16:16-24). Wielcy ludzie byli również postrzegani jako opętani i kierowani przez istoty duchowe, takie jak demon Sokratesa (Republika 6.496, Apologia 31c-d) lub geniusz rzymskiego cesarza. Drugim, o wiele bardziej powszechnym sposobem tej interakcji było zbudowanie ciała dla boga przez jego czcicieli. Gdy duch boga zamieszkał w posągu, głównym zadaniem kapłanów było dbanie o bożka poprzez utrzymywanie go w czystości, ubieranie, dostarczanie mu jedzenia i napojów, utrzymanie jego domu w świątyni itp. To właśnie zrodziło rozległą krytykę bałwochwalstwa w całym Piśmie (por. Iz 44). Nie chodzi tylko o to, że ludzie czczą skały i kawałki drewna, a nie Boga, który je stworzył. Działa tu wrodzona głupota. Jeśli tak zwany bóg nie jest w stanie się oczyścić, ubrać, utrzymać własnego domu, a nawet podnieść się z podłogi w przypadku przewrócenia, jak można uwierzyć, że taka istota może sprowadzić deszcz lub wielkie plony? Jeśli nie może rządzić nawet najbardziej podstawowymi funkcjami życia, jak może rządzić narodem lub światem? A jednak wszystkie te rytuały mają jeden cel, wykorzystanie świątyni i wizerunku do kontrolowania boga i sprawienia, by robił to, czego się chce. Wizerunek boga jest miejscem, w którym spotyka się on ze światem ludzkim.

To, co widzimy w Księdze Rodzaju, jest dokładnie odwrotnością tej pogańskiej praktyki. Po ukończeniu własnej świątyni, własnej świętej przestrzeni, Bóg tworzy swój własny obraz. Po stworzeniu człowieka na Swój obraz, sam Bóg tchnie w niego dech życia, otwiera mu nozdrza i sprawia, że żyje i funkcjonuje na obraz Boży. Dar, który jest tu dany osobom ludzkim, ma być środkiem, za pomocą którego Bóg będzie działał, działał w swoim stworzeniu. Jest to dar i przywilej, ponieważ Bóg nie potrzebuje człowieczeństwa, aby działać w stworzeniu, tak samo jak nie potrzebuje stworzenia, w którym mógłby działać. Upadek reprezentuje zatem niepowodzenie ludzkości w służeniu jako obraz Boga. Zamiast uczestniczyć w dziełach Bożych, człowiek podejmuje własną pracę, inny, obcy zamysł swojej woli. W tym momencie, zgodnie z rozróżnieniem u Ojców obrazu i podobieństwa, ludzkość traci podobieństwo do Boga, chociaż osoby ludzkie nadal są obrazem Bożym, tak że cześć okazywana osobie ludzkiej przechodzi na jej Stwórcę, podobnie jak jej brak (Rdz 9,6, Mt 25,31-46).

Prawdziwe i pełne zobrazowanie Boga w ludzkiej naturze, niespełnione przez ludzkość trwającą w grzechu, znajduje swoje wypełnienie w osobie Jezusa Chrystusa. W Chrystusie Bóg objawia się doskonale w naturze ludzkiej i przez nią. Chrystus jest bowiem wyraźnym obrazem Ojca (Kol 1,15; Hbr 1,3). Ta tajemnica jest rozwijana w Piśmie Świętym w kontekście rozważań nad ukształtowaniem ciała Chrystusa, równolegle do stworzenia Adama. List do Hebrajczyków 10,5-7 cytuje Psalm 40, odnosząc jego słowa do Chrystusa, cytując w szczególności greckie tłumaczenie wersetu 5, które brzmi: „ciało, które dla mnie stworzyłeś”. Kontrastuje to z pragnieniem ofiar i darów. Tutaj widzimy odwrócenie pogańskiego poglądu, że Bóg pragnie, aby ludzie zaspokoili jakąś Jego potrzebę, w zamian za którą udzieli błogosławieństw. Bóg pragnie raczej, aby ludzie uczestniczyli w Jego życiu, uczestnicząc w Jego pracy w świecie, aby stali się sprawiedliwi, uczestnicząc w Jego sprawiedliwości, byli dobrzy, uczestnicząc w Jego dobroci, uświęceni, uczestnicząc w Jego świętości itd. Pragnie, aby funkcjonowali jako Jego obraz. Chrystus, jako sam Bóg, doskonale wyraża charakter Boga, dokonując tylko dzieł Ojca (por. J 5,17; 9,4; 10,37). Hebrajska wersja Psalmu 40 używa idiomu Boga, który otworzył swoje uszy, idiomu użytego również w Izajasza 50,5, aby opisać cierpiącego sługę Bożego, który w przeciwieństwie do Adama nie buntuje się.

Przez swoją śmierć i zmartwychwstanie Chrystus przywrócił ludzką naturę jako obraz Boży. To przywrócenie powoduje zstąpienie Ducha Świętego, który napełnia osoby ludzkie, w których obraz Boga został przywrócony przez chrzest w Chrystusie. W ten sposób Duch Święty, zamieszkując w chrześcijaninie, daje mu moc do służenia za obraz Boga w Jego stworzeniu. To dzięki zamieszkiwaniu w nich Ducha Świętego osoby ludzkie przychodzą, aby uczestniczyć w działaniu Boga w świecie, aby wykonywać dzieła, które On z góry dla nas przygotował (Ef 2,10). To są dzieła samego Boga, więc Bóg może na nie spojrzeć i uznać je za dobre. Z kolei nasze uczestnictwo w służeniu za obraz Boga prowadzi do wzrostu naszego Bożego podobieństwa (Flp 2,12-13). To przemienia osoby ludzkie, odnawiając je i uzdrawiając ze skutków grzechu, a także coraz bardziej przybliżając je do podobieństwa do Jezusa Chrystusa.

o. Stephen De Young

za: The Whole Counsel Blog

fotografia: Sheep1389 /orthphoto.net/