On stał się naszą nadzieją

tłum. Gabriel Szymczak, 21 listopada 2021

Czytanie z Ewangelii według św. Łukasza. (8, 41-56)

Nie ma nic gorszego niż widok własnych dzieci, które są chore, cierpiące, które odczuwają ból. To rozdziera serce na tysiące kawałków. Dla rodzica jest to trudne. Ale jest coś jeszcze gorszego. Nie mogę sobie wyobrazić myśli o utracie dziecka. Bólu i udręki związanej z pochowaniem własnego dziecka. To tragedia, której ani nie da się wyrazić, ani zrozumieć. Jednak spotykamy się z taką sytuacją podczas czytania Ewangelii o córce Jaira. Ten przełożony synagogi przyszedł po pomoc do Jezusa. Jego ukochana córka zachorowała i umierała. I ten człowiek, ten ojciec, który tak bardzo kochał swoją córkę i z łatwością oddałby swoje życie za jej życie, zrobił coś, co - ze względu ma jego wysoką pozycję w synagodze - mogłoby wywołać skandal w społeczności żydowskiej. Upadł do stóp Jezusa Chrystusa i błagał Go, aby przyszedł do jego domu i pomógł jego córce.

Każdy z nas kiedyś wpada w rutynę, czasami robimy to również w naszej relacji z Panem. Coś robimy, odhaczamy kolejne zrobione rzeczy czy zadania, ale często nie idziemy dalej i nie przekraczamy granicy naszej strefy komfortu. Czasami nie szukamy Boga naprawdę z głębi naszego serca, chyba że znajdujemy się w punkcie prawdziwej rozpaczy. Możliwe, że to właśnie stało się z Jairem. Osunął się na dno, gdy zobaczył, jak życie znika z oczu jego ukochanej córki. Wołał więc do Pana z głębi swej istoty.

Powinniśmy wiedzieć, że jeśli pokornie wołamy do Boga z głębi naszego jestestwa, jeśli modlimy się tak, jakby wszystko zależało od tej modlitwy, jeśli skupimy się na naszej modlitwie, Pan będzie nas słuchał tak, jak słuchał Jaira. Będzie obecny z nami pośród wszystkiego, przed czym stoimy. Czy Bóg zawsze odpowie na nasze modlitwy? Zdecydowanie tak. Czy On zawsze odpowie na nie tak, jak tego chcemy? Zdecydowanie nie. Jedną z cichych modlitw, którą kapłan modli się podczas Boskiej Liturgii, jest: „Sam i teraz prośby Twoich sług spełnij ku ich pożytkowi, dając nam w obecnym wieku poznanie Twojej prawdy, a w przyszłym darując żywot wieczny”.

Bóg jest zainteresowany byciem z nami i pomaganiem nam. Chce odpowiedzieć na nasze modlitwy, ale jest ważny punkt, którego nie możemy pominąć. Nie wszystko, o co się modlimy, nie wszystko, czego pragniemy, jest korzystne dla naszego zbawienia. Więc jeśli Bóg nie odpowiada na twoją konkretną modlitwę, nie oznacza to, że nie istnieje lub że nie dba o ciebie. Bardzo się o ciebie troszczy. On kocha cię bardziej, niż Jair kochał swoją własną córkę! Pan chce dla ciebie tego, co najlepsze. Czasami oznacza to, że nie odpowiada na nasze modlitwy dokładnie tak, jak mamy nadzieję, że odpowie. Czasami nie odpowiada na nasze modlitwy dokładnie wtedy, gdy oczekujemy odpowiedzi. Czasami odpowiedź na modlitwę przychodzi znacznie później, niż byśmy się tego spodziewali. Ale kto może poznać zamysł Boga? Dziękuj Bogu, że odpowiada na nasze modlitwy dokładnie tak, jak to czyni, ponieważ Jego droga jest lepsza niż wszystko, co możemy sobie wyobrazić.

Każdy z nas doświadczył lub doświadczy fatalnych sytuacji w swoim życiu. Sytuacji przerażających, trudnych, bolesnych, prawie niemożliwych do opanowania. Bądźmy jednak pocieszeni, moi bracia i siostry - Chrystus, nasz Pan, nigdy nas nie zostawi ani nie porzuci. Ale ty też nie odchodź i nie porzucaj Go! I nigdy nie wątp w Jego moc, mogącą zmienić twoje trudności lub odkupić je, odnowić cię i pomóc ci w twoich zmaganiach. To właśnie wydarzyło się w Ewangelii. Kiedy Pan przybył do domu, w którym umarła młoda dziewczyna, byli tam zebrani ludzie i według zwyczaju wspólnie płakali i lamentowali nad utratą tego małego dziecka. A kiedy Pan im powiedział, że ona nie umarła, tylko śpi, śmiali się Panu w twarz! Nie bądźmy niewierni w skrytym miejscu naszych serc, jak ci żałobnicy i lamentujący. Bóg zajmuje się uzdrawianiem tego, co jest zepsute i czynieniem tego, co wydaje się niemożliwe w naszym życiu. Przede wszystkim dąży do uleczenia naszego duchowego załamania i przywrócenia każdemu z nas duchowego życia i zdrowia. Jego celem jest przywrócenie nas z martwych.

To, co Pan uczynił w życiu tej małej dziewczynki, jest tym samym, co czyni dla tych, którzy pragną wzrastać w Nim. Przychodzą złamani, a wychodzą uzdrowieni. Przychodzą z grzechami, a odchodzą z przebaczeniem. Przychodzą do Niego jako umarli i tylko On ma moc przywrócenia ich do życia, ponieważ On jest „życiem i zmartwychwstaniem”.

Jego miłość do nas to coś zdecydowanie więcej, niż moglibyśmy sobie wyobrazić. Obyśmy pokładali nadzieję w Jego miłości i trosce o każdego z nas. Jair przyszedł do Niego złamany i pozbawiony nadziei, ale upadł do Jego stóp. To, co Pan powiedział Jairowi, mówi także każdemu z nas, bez względu na to, z czym mamy do czynienia w tym życiu: „Nie bój się, tylko uwierz”. I chwała Bogu na wieki. AMEN.

o. James Guirguis

za: Out of Egypt

fotografia: Strahinic /orthphoto.net/