Panie, zmiłuj się

tłum. Justyna Pikutin, 13 listopada 2021

przeczytaj poprzednią część rozważań


Kontynuujemy analizę tekstu św. Liturgii. Poprzednio zagłębiliśmy się w pierwsze wezwanie: “W pokoju do Pana módlmy się” i powiedzieliśmy o tym, że Chrystus jest pokojem naszych dusz. Obecność Chrystusa w naszym życiu jest tym, czego naprawdę potrzebujemy, gdyż modlić się, pracować i w ogóle żyć możemy wyłącznie dzięki łasce Chrystusa.

W odpowiedzi na aklamację diakona wszyscy zgromadzeni wierni (dziś tylko chór) odpowiadają: “Panie, zmiłuj się” (cs. Hospodi pomiłuj). Kiedy mówimy: “Panie, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną” (cs. Hospodi Iisusie Chrystie, pomiłuj mia) lub też “Panie, zmiłuj się” (cs. Hospodi pomiłuj) chcemy powiedzieć: “Boże, daj mi to, czego potrzebuję”, to znaczy “pomóż mi”, “zbaw mnie”, “zlituj się nade mną”, “bądź miłosierny dla mnie”, “oświeć mnie”, “pokieruj mną”, “ulecz mnie”. Wszystkie nasze potrzeby i pragnienia mieszczą się w jednej frazie: “Panie, zmiłuj się”. W tym krótkim zwrocie zawiera się wszystko. Zapewne pamiętacie, że w Starym Testamencie mówi się o tym, jak naród żydowski, wędrując po pustyni, żywił się manną z nieba, która dla każdego stawała się tym, czego potrzebowało jego ciało. Podobnie modlitwa “Panie, zmiłuj się” (cs. Hospodi pomiłuj) dla każdego człowieka staje się wyrazem tego, czego potrzebuje.

O wiele korzystniej dla nas jest powtarzać słowa: “Panie, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną”, niż nakazywać Bogu: “Słuchaj, daj mi to i tamto”. Konieczne jest całkowite oddanie się Bogu, zarówno w naszym codziennym życiu, jak i w naszej relacji z Bogiem. Oczywiście, możemy prosić Boga o coś konkretnego (takie dążenie jest po ludzku zrozumiałe), ale o wiele lepiej jest mieć zaufanie do Bożej Opatrzności i odwoływać się do Jego miłosierdzia. Bóg wie, czego nam potrzeba, czego nam brakuje, co jest nam potrzebne, kiedy i jak nam to dać.

metropolita Limassol Atanazy

za: pravoslavie.ru

fotografia: Arxidiakon /orthphoto.net/