Kim jest twój Łazarz?

tłum. Gabriel Szymczak, 09 listopada 2021

W niedzielę słyszeliśmy znaną przypowieść z Ewangelii wg św. Łukasza o żebraku Łazarzu i bogaczu (Łk 16,19-31). Jest to trudny fragment, ponieważ widzimy bogatego człowieka w mękach piekielnych, błagającego o ulgę, błagającego o ostrzeżenie swojej rodziny przed nadchodzącą zagładą - żadna jego prośba nie zostaje jednak przyjęta. Wydaje się to surowe i okrutne. Gdzie jest miłosierdzie Boże?

Miłosierdzie Boże znajdujemy na początku opowieści. Mówi ona, że Łazarz został złożony u bram bogacza. Bóg zobaczył tego niezwykle bogatego człowieka i powiedział: „Chcę go ocalić”. Bóg obmyślił plan: „Nakażę biednemu Łazarzowi, aby położył się u bram bogacza, aby ten codziennie widział zły stan swojego bliźniego i aby mógł nauczyć się litować nad cierpiącym człowiekiem”.

To nie przypadek, że Łazarz ułożył się w bramie tego bogacza. Bóg wiedział, że gdyby bogaty człowiek mógł choć trochę otworzyć swoje serce, dać jałmużnę choćby tylko raz – ta mała szczelina w jego zimnym sercu otworzyłaby je na wejście Bożej miłości i łaski.

Bóg jest twórczy w Swoich zbawczych drogach. Nie potrzebuje wiele – tylko drobinki dobroci, najmniejszej skłonności do czynienia czegoś dobrego, a On wedrze się ze Swoją łaską, rozpoczynając zbawienie w naszych sercach.

Każdego dnia biedny Łazarz leżał w pobliżu drzwi wejściowych bogacza marniejąc, nękany przez zwierzęta, umierający z głodu. I każdego dnia serce bogacza stawało się coraz zimniejsze i oddalało się od Boga.

To tak, jakby Bóg powiedział: „Jeśli tylko raz okaże miłosierdzie, będę miał nad czym pracować”. Ale bogacz odmówił. Pozostał pochłonięty sobą, własnymi troskami, swoimi luksusami i pogardzał biednym Łazarzem, leżącym u jego drzwi.

Nawet po śmierci bogacza nie następuje zmiana jego serca. Nie żałuje swojego braku litości, ale mówi, aby Łazarz mu służył, przynosząc wodę, gdy on płonie w piekle. Kiedy to nie działa, ponownie domaga się służby Łazarza, aby ten został wysłany, by ostrzec rodzinę bogacza.

Nawet w piekle bogacz uważa się za lepszego od Łazarza. Jego serce nie zmieniło się w mękach, po prostu tęskni za dawnymi luksusami i wygodą. I muszę dodać, że kiedy postrzegamy innych jako będących niżej od nas, również znajdujemy się w piekielnym stanie, jak bogacz.

Czytam ten tekst i muszę zadać sobie trzeźwiące pytania: kim lub czym jest Łazarz, którego Bóg posłał w moje życie? Jacy ludzie, sytuacje lub okoliczności zostały zesłane na moją drogę, aby wybić mnie z mojego egoizmu, abym zwrócił uwagę na potrzeby innych? Kto mnie doprowadza do takiego stanu, w którym mogę się przekonać, że to ja się mylę, że jestem głową w piekle?

Bóg twórczo dokonuje zbawienia każdego z nas, umieszczając wszystkie elementy na swoim miejscu i po mistrzowsku aranżując całość. Ale czy zwracam na to uwagę? Czy widzę w swoim życiu mojego brata Łazarza, kimkolwiek on jest, czy też jestem zbyt pochłonięty sobą, by go zauważyć?

o. Jeremiasz

za: Orthodox Road

fotografia: marian_do /orthphoto.net/