Ciało Boga

tłum. Jakub Oniszczuk, 08 listopada 2021

Jednym z elementów ortodoksyjnego żydowskiego nabożeństwa w synagodze jest hymn śpiewany pod jego koniec, który wielokrotnie potwierdza, że „Bóg nie ma ciała”. Ten szczególny hymn został dodany w IV lub V wieku jako bezpośrednia odpowiedź i odrzucenie chrześcijaństwa. Na pierwszy rzut oka, ponieważ jesteśmy daleko od problemów we wczesnej debacie między rodzącymi się społecznościami chrześcijańskimi i rabinicznymi żydowskimi, możemy przypuszczać, że ma to na celu odrzucenie chrześcijańskiej doktryny o wcieleniu. W rzeczywistości jednak głównym polem debaty w tamtej epoce była właściwa interpretacja pism hebrajskich, które miały stać się chrześcijańskim Starym Testamentem. Powtarzające się potwierdzenie, że wierzący Żyd nie powinien szukać ciała Bożego, jest bezpośrednim odrzuceniem podstawowej zasady chrześcijańskiego rozumienia tych pism. Nawet ograniczając się do lektury tekstów Starego Testamentu, choćby Pięcioksięgu, najbardziej niekontrowersyjnego elementu kanonu hebrajskiego, to stwierdzenie zawarte w synagogalnym nabożeństwie wydaje się jednak dość dziwne. Jahwe, Bóg Izraela, jest przez cały czas przedstawiany w postaci cielesnej dość konsekwentnie. Nie jest to tylko kwestia odniesień do silnego prawego ramienia Boga, schronienia Izraela pod jego skrzydłami czy innych antropomorficznych stwierdzeń dotyczących Boga, które w sposób wyraźny są poetyckimi obrazami. Przeciwnie, Bóg Izraela stoi, chodzi, obcuje z ludźmi twarzą w twarz, rozmawia z nimi, dotyka ich ręką, a nawet z nimi je.

I tak w Księdze Rodzaju 3,8 czytamy, że Adam i Ewa słyszą w Edenie głos Boga przechadzającego się po ogrodzie. To, że to chodzenie tworzy dźwięk, przekonuje, że przynajmniej przedstawia się je jako fizyczne, cielesne chodzenie. Później w Genesis 18, dowiadujemy się, że Jahwe ukazuje się Abrahamowi (w. 1), a kiedy to zjawienie się jest opisane, mówi się o nim jako o trzech mężczyznach przybywających do namiotów Abrahama (w. 2). Abraham biegnie i organizuje jedzenie dla swoich gości, i stoi przy nich, gdy jedzą (w. 8). Dwóch z tych mężczyzn wyrusza, aby udać się do Sodomy i Gomory, aby znaleźć Lota i jego rodzinę (w. 22). Później dowiadujemy się, że ci dwaj mężczyźni są w rzeczywistości aniołami (19,1). Tymczasem Jahwe pozostaje z Abrahamem, a Abraham zbliża się do niego, aby porozmawiać poufale i wstawia się za mieszkańcami Sodomy i Gomory, którzy mogliby być sprawiedliwi (18,23). Po ich rozmowie Bóg odchodzi od Abrahama, a Abraham wraca do swojego namiotu (w. 33). Wnuk Abrahama, Jakub, w noc poprzedzającą przygotowania do spotkania się po latach ze swoim bratem Ezawem, ponownie spotkał „mężczyznę”, który mocuje się z nim przez całą noc (32,24). Ta osoba dotyka biodra Jakuba, powoduje jego zwichnięcie podczas walki i nadaje Jakubowi nowe imię Izrael (w. 25 i 28). Następnie Jakub nazywa to miejsce „twarzą Boga”, ponieważ mówi, że widział Boga twarzą w twarz (w. 30). Jeśli jest tu jakaś niejasność co do tożsamości zapaśnika, Bóg ponownie ukazuje się Jakubowi w Księdze Rodzaju 35,9-10 i powtarza swoje słowa nadające Izraelowi nowe imię.

Do tych trzech przykładów można by dodać dziesiątki pism świętych Starego Testamentu. Prorocy widzą Boga na tronie i opisują jego wygląd fizyczny (Iz 6,1, Ez 1,26-27). Bóg pojawia się fizycznie na tronie nad przebłagalnią w Dniu Pojednania (Kpł 16,2). Bóg zapisuje swoje przymierze na tabliczkach danych Mojżeszowi własnym palcem (Wj 31,18). Równocześnie jednak w tekście pojawia się napięcie, przynajmniej sugerowane przez epizod z Jakubem, który komentuje, że widział oblicze Boga i przeżył (Rdz 32,30). Wszystkie te jasne stwierdzenia, że Jahwe, Bóg Izraela, był widziany i współdziałał z ludźmi w cielesnej formie, są połączone ze stwierdzeniami, że nikt nie może widzieć Boga i żyć. Być może szczyt tego napięcia znajduje się w Księdze Wyjścia 33. Na początku rozdziału powiedziano nam, że kiedy Izrael przebywał na pustyni, Mojżesz ustawił „namiot spotkania” na skraju obozu. Gdy wchodził on do tego namiotu, spadał na namiot obłok chwały Bożej i Bóg rozmawiał z Mojżeszem (Wj 33,7-9). Powiedziano nam, że podczas tych spotkań Jahwe i Mojżesz rozmawiali „twarzą w twarz”, tak jak człowiek rozmawia ze swoim przyjacielem (w. 11). Zaledwie kilka linijek dalej jednak Mojżesz prosi Boga, aby pokazał mu swoją chwałę (w. 18), a Bóg mówi Mojżeszowi, że jest to niemożliwe, ponieważ żaden człowiek nie może zobaczyć jego twarzy i żyć (w. 20). Następnie Bóg przechodzi obok Mojżesza, chroniąc go ręką i pozwala mu widzieć swoje plecy, ale nie twarz, aby zachować życie Mojżesza (w. 21-23). Ta pozorna sprzeczność nie umknęła tym, którzy czytali te teksty w stuleciach poprzedzających Chrystusa. W opracowanej przez siebie literaturze doszli do rozwiązania, że istnieją dwie hipostazy Jahwe, Boga Izraela. Jeden z nich ukazała się istotom ludzkim w postaci cielesnej, druga była niewidoczna. Jak wspomniano wcześniej w tej serii, było wtedy wiele domysłów co do tożsamości i pochodzenia tej drugiej hipostazy, a została ona połączona ze „Słowem Bożym”, „Aniołem Pana” i „Synem człowieczym” w jedną postać.

Kiedy autorzy Nowego Testamentu i wcześni Ojcowie mówią o boskości Chrystusa, identyfikują osobę Jezusa Chrystusa jako tę postać ze Starego Testamentu, teraz wcieloną w ludzkie ciało. Nie muszą teoretyzować, wymyślać ani konstruować doktryny binitarnej lub trynitarnej, aby wywyższać Jezusa lub wyjaśniać oddawanie Mu boskiej czci. Idea jednego Boga istniejącego w wielu hipostazach, w tym przypadku trzech wiecznie istniejących hipostazach, nie była nową ideą. Kiedy to zrozumiemy, będziemy mogli lepiej zrozumieć nauczanie apostołów. Aby posłużyć się tylko jednym przykładem, kiedy św. Jan Teolog mówi, że „nikt nigdy nie widział Boga, ale jedyny Bóg, który jest u boku Ojca, dał Go poznać” (J 1,18), nie ma na myśli, że w Starym Testamencie nikt nigdy nie widział Boga, ale teraz oni widzieli Jezusa i w nim poznali Boga. Św. Jan raczej mówi, że kiedy starotestamentowi święci widzieli Boga w cielesnej postaci, w rzeczywistości widzieli Chrystusa, który daje ludziom poznać niewidzialnego Ojca. W osobie Jezusa Chrystusa, poprzez wcielenie, poznaliśmy jednak teraz osobiście i intymnie jedynego prawdziwego Boga, o wiele bardziej niż starotestamentowi święci kiedykolwiek byli w stanie Go poznać.

I tak, to unitarny monoteizm judaizmu rabinicznego jest innowacją w wiekach po Chrystusie, a nie doktryna Trójcy Świętej. W drugim wieku idea, że w niebie istnieje druga władza, druga hipostaza Jahwe, stała się herezją w judaizmie rabinicznym. Istnieje stara rabiniczna historia o samym rabinie Akibie, który musiał zostać poprawiony w tej kwestii. Dokonano tego w odpowiedzi na chrześcijaństwo. Podobnie powtarzające się w synagodze stwierdzenie, że Bóg nie ma ciała, było dodatkiem jeszcze późniejszym. To twierdzenie sprzeczne z pismami hebrajskimi, ale wprowadzono je z powodu chrześcijańskiej doktryny. Święci Justyn Męczennik i Bazyli Wielki, a także Orygenes, wszyscy świadczą, że w ich epokach żydowskie nauczanie nadal utrzymywało, że Bóg ma ciało lub formę. Ojcowie ci starali się skorygować ten pogląd wśród wierzących chrześcijan, aby nie myśleli, że Bóg Ojciec ma ciało. Chrześcijaństwo nie wprowadziło do judaizmu elementów obcych, pogańskich czy jakichkolwiek innych, w celu stworzenia nowej religii. Raczej judaizm rabiniczny odciął ogromne połacie wierzeń i praktyk judaizmu czasów Drugiej Świątyni w celu stworzenia celowo niechrześcijańskiej religii, opartej na wybiórczym czytaniu hebrajskich pism świętych.

o. Stephen De Young

Za: The Whole Counsel Blog

Fotografia: levangabechava /orthphoto.net/

Poprzedni z serii:
Syn Człowieczy