Religia ego

tłum. Gabriel Szymczak, 04 listopada 2021

Chciałem rozpocząć dziś rano od podzielenia się obserwacją, którą przedstawił Arystydes, grecki pogański filozof z II wieku. W czasie, gdy to pisał, za panowania cesarza Hadriana miały miejsce straszne prześladowania chrześcijan. Arystydes napisał tę apologię (obronę) wyjaśniając, dlaczego chrześcijanie nie powinni być eksterminowani.

To, co sprawia, że ta apologia jest dla nas tak interesująca, to fakt, że daje nam wgląd w to, co ludzie z zewnątrz myśleli o chrześcijanach żyjących zaledwie sto lat po tym, jak Chrystus chodził po ziemi. Oto, co widzieli:

„Chrześcijanie starają się dobrze czynić swoim nieprzyjaciołom, są łagodni i miłosierni […], nie pogardzają wdową ani też nie uciskają sieroty; zamożny hojnie wspiera ubogiego, a gdy widzą przybysza, wprowadzają go do swego domu i cieszą się z niego jak z prawdziwego brata. Samych siebie nazywają właśnie braćmi jednak nie według ciała, ale według ducha.
Są gotowi oddać życie dla Chrystusa: zachowują wiernie Jego przykazania, prowadząc życie święte i sprawiedliwe tak, jak nakazał im Pan Bóg, składają Mu dziękczynienie w każdej chwili za wszelki pokarm i napój, a także za wszelkie inne dobra.”

W naszym kraju słyszymy wszelkiego rodzaju historie i dane statystyczne o tym, jak powoli wymiera wiara, a zwłaszcza chrześcijaństwo. Niestety, ich miejsce zajmuje „religia ego”, w której każdy dba o siebie lub o tych, których uważa za bliskich. Ta nowa religia uczy znacznie innej moralności niż ta, którą słyszymy od Chrystusa w Ewangeliach!

„Zadaj wyprzedzający cios przeciwnikowi! Pokaż im, kto jest szefem!” – tak powie ci „religia ego”. „Kochaj swoich wrogów… a kiedy cię uderzą, nadstaw drugi policzek” – tak mówi Chrystus.

„Co z tego dla mnie?” - pyta nas „religia ego”. „Pożycz… niczego nie oczekując” - mówi nasz Pan.

Gdyby Arystydes miał zbadać nasze indywidualne życie dzisiaj, czy rozpoznałby w nas chrześcijan podążających za Chrystusem? A może powiedziałby, że jesteśmy tacy jak wszyscy na świecie?

Lekcja Ewangelii według św. Łukasza (6, 31 – 36) jest bardzo potężna i prawdopodobnie wszyscy ją pamiętamy; była już nam przekazywana niezliczoną ilość razy. W istocie odzwierciedla sposób, w jaki Chrystus zniósł tę „religię ego”, która nęka ludzkość od czasu, gdy Adam i Ewa byli w ogrodzie:

„Miłujcie wrogów waszych i dobrze czyńcie, i pożyczajcie, niczego nie oczekując. A zapłata wasza będzie wielka i będziecie synami Najwyższego, bo On łaskawy jest dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak i Ojciec wasz miłosierny jest.”

Kochać swoich wrogów… - przesłanie, które nasz Pan chciał przekazać, to nie puste słowa. Swoim ukrzyżowaniem pokazał całemu światu, jaki przykład powinniśmy naśladować. Pobity, torturowany i poniżany, zawisł ukrzyżowany i cierpiący. W swoich ostatnich słowach nie nakazał niebiańskim zastępom zstąpić i pomścić Go. Zamiast tego spojrzał w niebo na Ojca i z miłości do Jego stworzenia powiedział: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią”.

Czyż Chrystus nie czynił dobra i nie pożyczał, nie oczekując niczego w zamian? Ukorzył się, aby stać się dla nas człowiekiem. Pocieszał tych, którzy potrzebowali pocieszenia. Uzdrawiał chorych. Wskrzeszał umarłych. Żył dla nas. Umarł za nas. Chrystus zrobił to wszystko wiedząc, że nie ma nic, co moglibyśmy dać w zamian, co choć trochę zbliżyłoby się do odpłacenia Mu. Jak możemy żądać od kogoś zapłaty wiedząc, co sami otrzymaliśmy? Chrześcijańska odpowiedź brzmi: „Panie… wystarczy to, co mi dałeś… Dziękuję Ci, Panie”.

W ten sposób ta prawda, to życie, którego nasz Pan uczy nas co tydzień w Ewangelii, jest tym, co oddziela chrześcijan od reszty świata. To pomaga nam przezwyciężyć nową „religię ego”, która prowadzi ludzi tylko do zagłady. To właśnie odróżnia nas, jako latarnie wiecznie zbawczego światła Chrystusowego, od reszty świata, który, jak św. Paweł mówi w Liście do Koryntian, „zakrywa sobie twarz” przed Ewangelią i tym światłem.

Zabierzmy ze sobą nie tylko te słowa, ale także czyny Miłości, w których uczestniczymy podczas Boskiej Liturgii, i jako latarnie Chrystusowego światła przekażmy je tym, którzy tak bardzo tego potrzebują!

o. Gabriel Bilas

za: St. Mary Magdalene Orthodox Church

fotografia: konkurspravoslav /orthphoto.net/