Właściwie wykorzystać czas

tłum. Gabriel Szymczak, 02 listopada 2021

Każdy dzień ma 1440 minut. Jeśli śpimy osiem godzin dziennie, pozostaje nam 960 minut. Co robimy z tymi minutami? Jak spędzamy cenny czas, który Bóg daje nam każdego dnia naszego życia?

Oczywiście wielu z nas może pracować osiem lub więcej godzin dziennie, ale to nadal pozostawia nam około 500 minut, czyli osiem godzin dziennie dla siebie. Ile z tego czasu wykorzystujemy na pielęgnowanie intymnej więzi z Bogiem?

Wielu z nas spędza wiele godzin w Internecie, ogląda telewizję lub rozmawia przez telefon. A ile czasu spędzamy na płytkich rozmowach, na plotkach i negatywnych dyskusjach? Są też jeszcze godziny, które poświęcamy na nasze hobby i zajęcia dla przyjemności.

Innymi słowy, każdego dnia Bóg daje nam cenny dar – 1440 minut życia. Daje nam wtedy wolność robienia wszystkiego, na co mamy ochotę. Jako chrześcijanie musimy jednak zadać sobie pytanie: „Co robimy, aby mądrze wykorzystać ten czas? Czy jesteśmy dobrymi „szafarzami” lub administratorami tego świętego daru czasu? Czym wypełniamy nasze umysły i życie każdego dnia i co kultywujemy w naszym duchu?

My, którzy wyznajemy miłość do Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła – czy znajdujemy 30 minut dziennie na skoncentrowaną, intensywną modlitwę i rozmowę z Bogiem? Może to 20 minut? A choćby nawet i 15 minut?

Wyobraź sobie - przez 960 minut dziennie jesteśmy aktywni, a wielu z nas ma trudności ze znalezieniem nawet 15 minut, aby stanąć przed Bogiem i wypełnić swoje dusze Jego obecnością.

Co powiesz na kultywowanie w naszych sercach czegoś świętego, czystego i skupionego na Chrystusie? Poprzez czytanie duchowe? W społeczności i rozmowach? W naszych działaniach z innymi? Co robimy, aby trwać z Bogiem i rozwijać Jego Ducha w naszym życiu?

Niedzielna lekcja Ewangelii przypomina nam o wielu przeszkodach, które utrudniają chodzenie z naszym Panem. Ewangelia opisuje słowo Boże jako ziarno, które Pan chce zasiać w naszych sercach. Jezus Chrystus pragnie rozwijać w nas swoją miłość, pokój, radość, wiarę, nadzieję, obfite życie! Niestety, podczas gdy On próbuje zasiać te nasiona w naszych sercach, diabeł utrudnia i hamuje pełny wzrost tej wiary!

Ewangelia opisuje tę walkę serca jako słowo Boże padające na cztery rodzaje gleby. Jedna gleba jest tak twarda, że ziarno nie jest w stanie nawet w nią wniknąć. Kolejną glebą jest płytka ziemia z warstwą skały pod nią. Ziarno może wniknąć w tę glebę, ale nie ma wtedy miejsca, w którym mogłyby rosnąć jego korzenie. A przy płytkich korzeniach młoda roślina szybko więdnie. Trzecia gleba jest wypełniona chwastami. Ziarno zapuszcza korzenie, a nawet wyrasta roślina wiary, ale chwasty i ciernie szybko duszą i zabijają młodą roślinę. Czwarta gleba jest żyzna i bogata w składniki odżywcze. Tutaj ziarno nie tylko ukorzenia się, ale rodzi kwitnące drzewo, które oferuje słodkie i zdrowe owoce!

Kiedy Jezus opowiadał tę historię, najwyraźniej chciał, aby jego słuchacze, z których wielu było rolnikami, skojarzyli rodzaj gleby potrzebnej do tego, by ziarno wydało owoc z typem serca, który jest potrzebny, by przyjąć Jego słowo i wydać owoc - autentyczne życie chrześcijańskie.

Jezus Chrystus obiecuje nam obfite życie – życie kojącej miłości, radosnego pokoju, niezwyciężonej nadziei i niezwyciężonej wiary, która przezwycięża wszystko, co przynosi codzienność. To jest owoc, który Chrystus chce, aby każdy z nas przyniósł w swoim życiu. Niestety nie wszyscy doświadczamy tego dynamicznego chrześcijańskiego życia. Dlaczego? Co powstrzymuje rozwój tego owocu wiary w nas?

Cóż, powinniśmy pamiętać, że tak jak Chrystus aktywnie usiłuje zasiać w nas nasiona wiary, diabeł, którego Biblia opisuje jako krążącego wokół ryczącego lwa, działa przeciwko nam bez przerwy. Podczas gdy Bóg sieje nasiona wiary, szatan próbuje je usunąć. A jeśli nie może przeszkodzić im w przeniknięciu do naszych serc, wtedy próbuje je zdusić, zanim przyniosą owoce w naszym życiu!

My, którzy byliśmy w cerkwi, najprawdopodobniej nie lubimy pierwszego rodzaju gleby, która jest twarda i nie reaguje. Biorąc pod uwagę, że każdy z nas przyszedł do świątyni, powiedziałbym, że pozwoliliśmy niektórym ziarnom wiary wejść do naszego serca. Oczywiście w coś wierzymy i uważamy się za naśladowców Chrystusa i Jego Kościoła.

Musimy jednak uważać i nie wyobrażać sobie, że automatycznie oznacza to, że przyniesiemy owoce, których pragnie Jezus. Kiedy szatan nie może przeszkodzić wejściu nasion wiary do naszych serc, przechodzi do następnej części swego planu, która polega na powstrzymywaniu korzeni wiary przed zagłębieniem się w nasze dusze.

Jak on to robi? Wypełniając wiele minut naszego życia rzeczami powierzchownymi – bezsensowną rozmową, nieistotnymi i czasochłonnymi czynnościami, ciągłym hałasem i dużą ilością zajęć. Wypełniając swoje życie rzeczami, które nie są skoncentrowane na Królestwie Bożym, zaczynamy żyć na płytkim poziomie. Słowo Boże, które jest czymś poważnym, autentycznym i głębokim, nie może zakorzenić się w naszej duszy, jeśli nie poświęcimy czasu na medytację nad poważnymi i głębokimi zagadnieniami. Jeśli nie pozwolimy, by rozwinęły się głębokie korzenie wiary, początkowa radość z dobrej nowiny powoli zniknie.

Na ludzi, którzy myślą o swojej wierze głęboko i poważnie, diabeł ma inną metodę, by ich zmylić. Napełnia nasze życie wieloma troskami, niepokojami, a nawet poważnymi problemami, które mogą sprawić, że zapomnimy o Słowie Bożym. Lub wypełnia nasze życie wieloma wygodami i przyjemnościami życia, które znieczulają nas na czujne wezwanie niesienia Krzyża i ofiarowania naszego życia dla Królestwa Bożego. Kiedy cieszymy się pogonią za tymi tymczasowymi wygodami i przyjemnościami, często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale nie mamy już czasu na kultywowanie świętych nasion wiary w naszych sercach, a nawet te nasiona, które mają korzenie, nie przynoszą konkretnych owoców w naszym życiu . Niszczy je nasz codzienny, wygodny styl życia.

Pamiętaj, że każdy z nas ma 1440 minut każdego dnia. Pomyśl o niezliczonych sposobach, w jakie szatan wypełnia tak wiele minut każdego dnia powierzchownymi rzeczami, chwilowymi dążeniami do przyjemności i wygody, a nawet rzeczami sprzecznymi z Ewangelią.

Jak często słyszę, jak ludzie mówią: „Po prostu nie mogę znaleźć czasu na modlitwę lub codzienne czytanie Biblii. A niedzielny poranek to jedyny dzień, w którym mogę się wyspać, dlatego nie mogę iść do cerkwi w każdą niedzielę”. Albo inne, związane z czasem wymówki, by nie pomagać potrzebującym, odwiedzać samotnych lub wykorzystywać nasze talenty na chwałę Bożą. Oczywiście oszukujemy się, ponieważ wszyscy mamy taką samą ilość czasu, jaką mieli sami święci – 1440 minut każdego dnia. Naszym problemem oczywiście nie jest czas, ale priorytety. Mamy inne zainteresowania i pragnienia, które są ważniejsze niż Bóg i dlatego nie znajdujemy czasu na to, co święte!

Oczywiście Ewangelia wskazuje, że niektóre ziarna wiary wpadają na żyzną i gotową glebę – w serca, które karmią i pielęgnują w sobie ducha Bożego. Ludzie o takich sercach znajdują rano czas na modlitwę do Boga. Przez cały dzień poświęcają czas na czytanie Biblii i napełniają umysł świętymi myślami i słowami. Pilnują swoich rozmów i działań, aby były poważne, znaczące i święte. Zatrzymują się przez cały dzień, aby porozmawiać z Bogiem. I zawsze kończą swój dzień, wspominając Pana, dziękując Mu za miniony dzień i prosząc o miłosierdzie za swe grzechy i niedociągnięcia. Tacy ludzie postępują zgodnie z radą św. Pawła dla chrześcijan w Filippi: „Wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym – to miejcie na myśli!” (Flp 4, 8).

+ + +

Nasz Pan Jezus Chrystus próbuje zasiać ziarno wiary w glebie naszych dusz. Jak to odbieramy? Czy jesteśmy twardą glebą, która nie pozwala nawet ziarnu przeniknąć do naszych serc? Czy jesteśmy płytką glebą, która nie pozwala na rozwój głębokich korzeni? Czy nasza dusza jest wypełniona zbyt wieloma innymi rzeczami, w tym troskami, przyjemnościami i wygodami życia, które blokują korzenie i nigdy nie pozwalają im rozwinąć się w rośliny? Czy też jesteśmy dobrą glebą, która jest przygotowana na przyjęcie słowa Bożego i pozwala temu słowu wzrastać i przynosić obfite owoce w naszym życiu?

Każdy z nas ma 1440 minut dziennie. Wykorzystajmy mądrze nasz czas, pielęgnując glebę naszej duszy i pozwalając, aby nasiona Boga zapuściły korzenie, aby stały się silną rośliną i przyniosły w naszym życiu obfite owoce, które uwielbią Jego imię!

o. Luke A. Veronis

za: The Light

fotografia: levangabechava /orthphoto.net/