Syn Człowieczy

tłum. Jakub Oniszczuk, 01 listopada 2021

Tytuł „Syn Człowieczy” przez większość czytelników Pisma Świętego jest najbardziej kojarzony jako tytuł, którego Chrystus najczęściej używa w odniesieniu do samego siebie we wszystkich czterech Ewangeliach. Tak jest w rzeczywistości. To wyjątkowa nić, z pełną spójnością przebiegająca przez nie wszystkie. Poza odniesieniami do Starego Testamentu i pojedynczym przypadkiem w Dziejach Apostolskich, tytuł ten występuje w Nowym Testamencie tylko jako odniesienie się Chrystusa do samego siebie. Kiedy Chrystus używa tego terminu, odwołuje się do pewnej starotestamentowej tradycji, która była w tym czasie dobrze zdefiniowana. Wewnątrz tej tradycji judaizmu czasów Drugiej Świątyni uformowała się idea pewnej konkretnej boskiej postaci, a wiele odniesień Chrystusa jest niezaprzeczalnie związanych z tą postacią. Aby zrozumieć, za kogo pod tym tytułem podaje się sam Chrystus, musimy odpowiedzieć na pytanie zadawane Chrystusowi przez tłumy: „Kim jest ten Syn Człowieczy?” (J 12,34).

Samo tłumaczenie tego tytułu może być nieco mylące. W wielu starotestamentowych tekstach, w tym w jego najwcześniejszym użyciu, łączony jest on z terminem „człowiek”. Jednak w tej parze dwa różne słowa hebrajskie są tłumaczone jako „człowiek”. I tak na przykład Liczb 23,19 lepiej byłoby przetłumaczyć: „Bóg nie jest człowiekiem, aby kłamał, ani synem Adama, aby zmieniał zdanie”. Tytuł ten odnosi się do kogoś, kto jest synem Adama, a nie po prostu synem ludzkiego ojca. Wyrażenie „syn (kogoś/czegoś)” samo w sobie jest hebrajskim idiomem. Syn był postrzegany jako obraz swojego ojca, a więc bycie czyimś lub czegoś synem oznacza, że charakter tej osoby odzwierciedla to, czego jest synem. I tak znajdujemy następujące przykłady: imię apostoła „Bar-Nabas”, czyli „Syn Zachęty”, odniesienia do Judasza i antychrysta jako „syna zatracenia” (J 17,12; 2 Tes 2,3), a także reprymenda Chrystusa, że ci, którzy Mu się sprzeciwiają, są synami ich ojca diabła, ponieważ kłamią i usiłują Go zabić (J 8,44). Termin „Syn Adama” oznacza więc nie tylko, że dana osoba jest człowiekiem, bo wystarczyłoby wtedy nazwać ją mężczyzną lub kobietą. Chodzi tu o to, że ta osoba posiada coś charakterystycznego dla Adama.

Chrześcijanie, przynajmniej od czasów św. Augustyna, mieli tendencję do dostrzegania w Adamie archetypowego grzesznika, który przekazuje grzech swojemu fizycznemu potomstwu. Nie tak jednak postrzegano Adama w judaizmie czasów Drugiej Świątyni, który stanowił tło dla tekstów Nowego Testamentu. Adam był postrzegany raczej jako ten, który sprowadził śmierć na rodzaj ludzki. Jest postrzegany nie tyle jako źródło ludzkiego grzechu, ile jako źródło ludzkiej śmiertelności. Tak, to jego grzech przyniósł ten skutek, ale zepsucie w ludzkości było postrzegane jako spowodowane przez późniejsze wydarzenia z Księgi Rodzaju oraz jako następstwo śmierci i śmiertelności, a nie odwrotnie. Adama jako źródło śmiertelności można dostrzec w tekstach Nowego Testamentu takich jak J 8,44 cytowany powyżej, w którym diabeł jest opisany jako od początku będący zabójcą oraz w kontraście między Adamem a Chrystusem, przedstawionym przez św. Pawła w Rz 5,12-17. Co ważniejsze, kiedy tytuł „Syn Adama” jest używany w Starym Testamencie, pojawia się głównie w kontekście przypominania człowiekowi o jego śmiertelności, słabości i kruchości, jak w Hi 25,6; Ps 8,4; 144,3; 146,3 i Iz 51,12. „Syn Adama” to także tytuł, pod którym Bóg konsekwentnie odnosi się do żyjącego na wygnaniu proroka Ezechiela.

Tytuł jest również używany w odniesieniu do będącego na wygnaniu proroka Daniela (Dn 8,17), ale to w Księdze Daniela, oprócz odniesień do „synów Adama”, pojawia się postać, która stała się znana jako „syn człowieczy”. W siódmym rozdziale Daniel otrzymuje wizję przewidującą sukcesję ludzkich imperiów, które kolejno zdominują znany świat. Na końcu sekwencji Daniel widzi scenę sądu, w której Bóg Izraela, Przedwieczny, zasiada na tronie w boskiej radzie i osądza niegodziwość tych imperiów i wszystkich narodów świata. Jednym z produktów tego sądu jest odebranie przez Boga autorytetu (po grecku exousia) tym narodom, ale pozwala im nadal istnieć „przez pewien czas”. To właśnie wtedy Daniel widzi kogoś „podobnego do syna Adama”, który pojawia się przed Przedwiecznym przybywając na obłoku i któremu dana jest wszelka władza, która została odebrana narodom ziemi. Ustanawia to dla tej osoby wieczne królestwo.

Opis tej osoby u Daniela składa się z dwóch ważnych części. Po pierwsze i co oczywiste, ta postać wydaje mu się wyglądać „jak Syn Adama”, co oznacza, że wydaje mu się ona być człowiekiem. Drugi aspekt jest mniej oczywisty i zawiera się w obrazie tej postaci przybywającej na obłokach nieba. Wśród starożytnych ludów, nie tylko na starożytnym Bliskim Wschodzie, ale także wśród okolicznych narodów, poruszanie się na obłokach nieba było swoistym przedstawieniem bóstwa. Bóstwa takie jak Baal i Zeus poruszały się na obłokach nieba. Z oczywistych powodów Izrael zarezerwował ten język wyłącznie dla swojego Boga, aby opisać moc i chwałę Jahwe, Boga Izraela. Użyto go w tekstach takich jak Ps 104,3-4 (czytany w każdym nabożeństwie wieczornym) i Izajasza 19,1. Ten obraz zastosowany do postaci ludzkiej widzianej przez Daniela wyjaśnia, dlaczego Daniel opisał go jako „jak syna Adama”, a nie po prostu nazywając go człowiekiem. Ten podwójny obraz nie umknął pierwotnym żydowskim czytelnikom Daniela, którzy nazywali tę postać „Synem Człowieczym”. Literatura czasów Drugiej Świątyni pełna jest propozycji co do identyfikacji tej postaci i tego skąd się ona wzięła. Jako postać boska była postrzegana jako hipostaza samego Boga Izraela. Niektóre tradycje widziały w tej postaci przyszłego Mesjasza, który miał być osobą boską (patrz na przykład 1 Księga Henocha), inne postrzegały tę postać jako przebóstwionego człowieka z przeszłości, kogoś jak Henoch lub sam Dawid.

Jest to kwestią gorąco dyskutowaną przez badaczy Nowego Testamentu, w jaki sposób Chrystus używa tytułu „Syn Człowieczy” w odniesieniu do siebie w poszczególnych przypadkach. Istnieje jednak kilka przykładów, które bardzo wyraźnie odnoszą się do tej apokaliptycznej postaci z Księgi Daniela, rozumianej zgodnie z koncepcjami rozwiniętymi w tradycji religijnej czasów Chrystusa. Chrystus wyraźnie nawiązuje do Syna Człowieczego przychodzącego na obłokach na Sąd Ostateczny w Ewangelii Mateusza 13,41; 24,30; 25,31 i Łukasza 21,27. Prawdopodobnie jednak najbardziej wyraźny przykład znajduje się w Ewangelii Marka 14 (i paralelnym fragmencie w Ewangelii Mateusza 26,57-68). Na rozprawie przed Kajfaszem i Sanhedrynem Jezus jest pytany wprost, czy jest Mesjaszem (Mk 14,61). Prawdopodobnie zadano to pytanie, biorąc pod uwagę brak innych dowodów przeciwko Niemu, aby Kajfasz mógł udowodnić, że Jezus jest niebezpiecznym dysydentem politycznym, który w nieunikniony sposób ściągnie gniew Rzymian. Jego odpowiedź idzie jednak dalej niż zamierzał pytający, ponieważ Jezus nie tylko odpowiada „jestem”, ale dalej identyfikuje się jako Syn Człowieczy, który przyjdzie na sąd na obłokach nieba (w. 62). Skrajna reakcja Kajfasza, rozdzieranie szat i stwierdzenie, że wszyscy obecni usłyszeli w słowach Jezusa bluźnierstwo (w. 63), pokazuje nie tylko, że nie jest to odpowiedź, której oczekiwał, ale również, że Syn Człowieczy był uważany w tamtym czasie za postać boską. Bluźnierstwem nie było twierdzenie, że jest Mesjaszem pochodzącym od Dawida, ale mówienie, że jest Bogiem.

Utożsamienie się Chrystusa z „Synem Człowieczym” jest ważne zarówno w sensie ogólnym, jak i szczegółowym. Jak widzieliśmy wcześniej, pisarze Nowego Testamentu bez ogródek utożsamiają osobę Jezusa Chrystusa z drugą hipostazą Boga Izraela, określaną jako Anioł Pański lub Słowo Pańskie. Jednak w przypadku identyfikacji jako Syna Człowieczego, to sam Chrystus utożsamia się z tą postacią, co naśladują pisarze Nowego Testamentu (jak w Ap 1,13). Chociaż widzieliśmy już drugą Boską osobę w postaci cielesnej w Starym Testamencie, ta postać widziana przez Daniela jest specjalnie opisana jako podobna do „syna Adama”, aby podkreślić, że jest ona zarówno boska, jak i ludzka. Co więcej, wizja Daniela wyznacza ramy misji Chrystusa, a nawet wprowadza rozróżnienie między Jego pierwszym i drugim przyjściem. W punkcie kulminacyjnym misji Syna Człowieczego władza (exousia) zostaje odebrana narodom i przekazana właśnie Jemu. Chrystus ogłasza przed swoim Wniebowstąpieniem, że tak się właśnie stało, kiedy mówi: „dana mi jest wszelka władza (exousia) w niebie i na ziemi” (Mt 28,18). Podczas gdy narody, a w szczególności Rzym, ostatnia z bestii Daniela, będą istnieć „przez pewien czas”, jak prorok Daniel przepowiedział, narody te zostały osądzone i zostało ustanowione królestwo Jezusa Chrystusa, które będzie trwać na wieki. Misja apostołów, którą przekazali Kościołowi, będzie trwała aż Chrystus powróci aby sądzić żywych i umarłych w taki sam sposób, w jaki wstąpił On na obłoki nieba.

o. Stephen De Young

Za: The Whole Counsel Blog

Fotografia: car_dawid /orthphoto.net/

Poprzedni z serii:
Bóg Słowo
Kolejny z serii:
Ciało Boga