Chrystus, Dawca życia

tłum. Gabriel Szymczak, 26 października 2021

Co jest największym darem, jaki mamy od Boga? Dla wielu jest to dar życia. Żyć i oddychać, dotykać i przytulać naszych bliskich, rozmawiać i komunikować się z innymi, widzieć i inspirować się zachodem słońca lub jesiennymi kolorami liści, to wszystko jest częścią cennego daru życia. Wszystkie stworzenia Boże pragną życia, radują się życiem i starają się trwać w nim w pełni.

Ale końcem naszego życia jest śmierć. Jeśli życie jest największym darem, to z pewnością śmierć jest największą stratą, największą tragedią. Gdy byłem chłopcem, mieszkałem w małej wiosce w Grecji, a mój błogosławionej pamięci wujek Christos był wiejskim stolarzem. Mieszkaliśmy w tym samym domu; kiedy ktoś umarł, wujek Christos szedł do domu pogrążonej w żałobie rodziny, mierzył zmarłego, a potem robił trumnę na naszym własnym podwórku. Wciąż pamiętam dźwięk prymitywnej piły przecinającej sosnowe deski. O wiele bardziej niepokojące było dla mnie zawodzenie żałobników. Szliśmy na cmentarz, cały czas widząc niesioną trumnę. Strach i smutek napełniały serca zarówno przyjaciół, jak i krewnych. To wszystko było tak realne i tak tragiczne. Nikt nie wdawał się w pogawędki lub przypadkowe żarty i śmiech. Na cmentarzu trumnę opuszczano do grobu na linach, mężczyźni uważali, aby nie stracić równowagi. Być może w naszych czasach piękne pogrzeby chronią nas nadmiernie przed bolesną rzeczywistością śmierci.

Czytanie z Ewangelii według św. Łukasza (7, 11 - 16) z niedzieli uczy nas stawiać czoła śmierci z wiarą i nadzieją. Nasza wiara i nadzieja są w Chrystusie, Dawcy życia; Tym, który sam jest prawdziwym życiem i który daje życie światu.
Przy bramie miasta w Palestynie Jezus spotkał kondukt pogrzebowy. Zmarłego młodzieńca, jedynego syna wdowy, niesiono na pogrzeb. Można sobie tylko wyobrazić smutek matki, która straciła jedyne dziecko i jedyne wsparcie, będąc już w wieku bez możliwości jakiegokolwiek zabezpieczenia samej siebie. Poruszony współczuciem Jezus podszedł do niej i powiedział: „Nie płacz”. Niosący łoże zatrzymali się. Jezus dotknął mar i powiedział: „Młodzieńcze, mówię ci, powstań!” Co zdumiewające, młody człowiek ożył, a Jezus oddał go jego matce. Strach i zdumienie ogarnęły serca wszystkich obecnych, którzy chwalili Boga i mówili: „Prorok wielki powstał wśród nas; oraz: Bóg nawiedził lud swój.” W rzeczywistości, był tu nawet więcej niż prorok. Oto Bóg Emmanuel, Bóg z nami, błogosławiący swój lud i dający życie.

Wskrzeszenie syna wdowy podkreśla cudowną posługę Jezusa. Jezus realizował ją słowami i czynami. Uzdrawiał chorych, wypędzał demony, panował nad wiatrami i falami. Budzące grozę czyny Chrystusa były wydarzeniami publicznymi, z publicznymi świadkami, zbyt licznymi, by mogli im zaprzeczyć wrogowie Chrystusa. Nie mogąc ich obalić, wrogowie oskarżyli Jezusa o współpracę z diabłem, podczas gdy Jezus faktycznie działał z mocą Ducha Świętego. Ale oni powiedzieli: „Jest opętany przez belzebuba”, księcia demonów (Mk 3, 22). Mówiąc to, o zgrozo, popełnili ciężki grzech bluźnierstwa przeciwko Świętemu Duchowi – grzech niewybaczalny. „Wszystkie grzechy odpuszczone będą”, powiedział Chrystus, „kto by jednak zbluźnił przeciwko Duchowi Świętemu, nie ma dlań przebaczenia na wieki, ale podlega sądowi wiecznemu” (Mk 3,28-30). Dlaczego nigdy nie będzie tu przebaczenia? Ponieważ zatwardziałość serca, doświadczającego namacalnie dzieła Świętego Ducha i przypisującego je diabłu, stawia je poza pokutą i przebaczeniem.

Kiedy Jezus wskrzesił syna wdowy do życia, działał, ponieważ był „wzruszony”. Chciał pomóc tej kobiecie w godzinie rozpaczliwego żalu. Współczucie jest pierwszym celem niezwykłych czynów Chrystusa. Nie chciał zadziwiać ludzi, ale im pomagać. Prorok Izajasz przepowiedział, że Mesjasz „wziął na siebie nasze niemoce i poniósł nasze choroby” (Iz 53, 4; Mt 8, 17). Chrystus został posłany jako pokorny Sługa Boży, który utożsamiał się z ludzkim cierpieniem i przyszedł, aby zdjąć brzemiona i nieszczęścia ludzi.

Cuda Jezusa nazywane są w Ewangeliach semeia („znaki”) i dynameis („akty mocy”). Ten drugi rodzaj kryje się za uzdrowieniami i egzorcyzmami czynionymi przez Chrystusa. Jego czyny były znakami i aktami Boskiej mocy, aby pokazać, że królestwo Boże, panowanie Boga, pojawiło się w osobie Jezusa. Był Mesjaszem, oczekiwanym Wodzem ludu Bożego. Jego niezwykłe czyny miały mesjański cel, nie tylko zadziwienie ludzi, ale także poprowadzenie ich do wiary. Czasy się wypełniły, Królestwo Boże było blisko, nowy wiek przebaczenia i zbawienia nadszedł w Osobie i dziełach Chrystusa. Kiedy Jan Chrzciciel był w więzieniu, usłyszał o ta erga tou Christou („czynach Chrystusa”). Posłał wiadomość do Jezusa, pytając: „Ty jesteś przychodzącym czy też innego oczekujemy?” Jezus odesłał swoją odpowiedź: „Idźcie, obwieśćcie Janowi to, co słyszycie i widzicie: Niewidomi odzyskują wzrok, chromi chodzą, trędowaci są oczyszczani, głusi słyszą i umarli zmartwychwstają, a ubodzy zwiastują Dobrą Nowinę. I błogosławiony jest ten, który się Mną nie zgorszy” (Mt 11, 2-6).

Cuda Chrystusa nigdy nie miały na celu wykluczenia odpowiedzi wiary. Nigdy nie miały być absolutnymi dowodami, które przytłaczają wiarę. Kiedy diabeł powiedział: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, by te kamienie stały się chlebem”, Jezus odmówił. Innym razem, po tym, jak nakarmił ludzi chlebami, tłum próbował ogłosić Go ziemskim królem. Ale On odmówił, zniknął spomiędzy nich i udał się na wzgórza, aby się modlić (J 6, 15). Chrystus chciał, aby ludzie uwierzyli ze względu na to, kim był jako Mesjasz - sługa i jakie było Jego przesłanie: zwrócenie się do Boga z głęboką miłością i zaufaniem oraz podążanie ścieżką miłości i przebaczenia w naszym życiu. Prosimy Boga o cuda, jak nauczył nas Chrystus, ale nie liczymy na cuda jako dowód na to, że Bóg naprawdę istnieje i naprawdę nas kocha. Wielcy Ojcowie Kościoła dają świadectwo, że wiara i cnota, a nie cuda, mają decydujące znaczenie dla życia chrześcijańskiego. Naszym przywilejem jest wierzyć w Chrystusa i Jego drogę nawet bez cudów. „Szczęśliwi ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 29). Chcesz czynić cuda, pyta św. Jan Chryzostom? Pozbądź się grzechu i złych namiętności. Szukaj oczyszczenia z grzechu oraz świętości życia: to są największe cuda.

Za cudami Chrystusa stoi też trzeci cel. Pierwszym było współczucie, drugim - znak (semeion) Bożego Mesjasza, a trzecim - znak (semeion) Królestwa Bożego w życiu i osobie Jezusa. Kiedy Jezus wskrzesił syna wdowy z martwych, dał do zrozumienia, że jest Panem i Bogiem, Tym, który ma władzę nad życiem i śmiercią. Poprzez wskrzeszenie syna wdowy zapowiedział Swoje zmartwychwstanie, ale z zasadniczą różnicą. Syn wdowy został przywrócony do tego ziemskiego życia. Jego przeznaczeniem było ponownie umrzeć zwykłą śmiercią fizyczną. Jednak w przypadku Jezusa - zmartwychwstanie było przejściem do niebiańskiego wymiaru życia. Jezus został przemieniony w inny wymiar egzystencji. Jego zmartwychwstanie było pokonaniem samej mocy śmierci i wyznaczyło obiecany nam nowy, wieczny porządek życia. Św. Paweł nazywa to „nowym stworzeniem”. Pisze: „Ciało i krew nie mogą posiąść Królestwa Bożego... Wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby… A kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność. wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień? … Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Kor 15, 50-57).

Chrystus, Dawca życia. To dobra nowina tej Ewangelii. Chrystus obdarzy nas zmartwychwstaniem w pełni przyszłego Królestwa Bożego. Ale On również przekazuje nam życie samego Boga w naszym obecnym życiu, podczas tej ziemskiej podróży. Jako Zmartwychwstały i żywy Pan może udzielić nam życia Bożego poprzez naszą osobistą wiarę, nasze modlitwy, studiowanie Pisma Świętego i życia świętych, sakramenty Kościoła i pokorne praktykowanie Jego nauk. Pamiętajmy zwłaszcza o dwóch rzeczach, które jednoczą nas z Chrystusem i przez które On daje nam życie Boże: o Eucharystii i naszej wzajemnej miłości. O Komunii Świętej Jezus powiedział: „Kto je Ciało Moje i pije Krew Moją, ma życie wieczne … we Mnie trwa, a Ja w nim” (J 6, 54-56). O przykazaniu miłości Jezus powiedział: „Przykazanie nowe daję wam, abyście miłowali jedni drugich, jak Ja was umiłowałem … po tym poznają, że Moimi uczniami jesteście” (J 13, 34). W ten sposób kochając się wzajemnie i przyjmując Komunię świętą uczestniczymy w wielkiej tajemnicy wiary, jaką jest Chrystus żywy i zmartwychwstały. Przechodzimy ze sfery śmierci do sfery życia, uczestnicząc w nieustającej Passze, czyli nieustannej Wielkanocy, w jedności z Chrystusem, Dawcą życia. Jemu niech będzie cześć i chwała na wieki. Amen.

o. Theodore Stylianopoulos

za: Orthodox Christian Reflections

fotografia: marian_do /orthphoto.net/