Ascetyzm - twarzą ku słońcu

tłum. Gabriel Szymczak, 12 października 2021

Mylącym aspektem naszego chrześcijańskiego wzrostu jest to, że czasami prawie w tym samym momencie możemy mieć bardzo spokojną, pobożną myśl pełną miłości do Boga i bliźniego, a następnie myśl strasznie grzeszną i żenująco paskudną. Jak to możliwe? Skoro żyje w nas Bóg, jak takie straszne myśli mogą pojawiać się w naszych umysłach? Jak z tym walczyć?

Jednym z nieprzydatnych sposobów walki z doświadczeniem najpierw dobrych myśli, a po nich złych, jest złoszczenie się na siebie i myślenie, że musimy po prostu bardziej się starać. Staranie się, aby nie mieć złych myśli, tylko je potęguje.

Ojciec Filokalii, św. Diadoch z Fotiki, mówił, że nasz umysł jest jak człowiek doświadczający wschodu słońca w chłodny, zimowy poranek. Jego twarz czuje ciepło słońca, ale plecy wciąż odczuwają chłód zimna. Podobnie Święty Duch, świecący w naszych sercach, rozgrzewa nasz umysł, pomagając nam mieć myśli o pokorze, dziękczynieniu i miłości do bliźniego. Jednakże, ponieważ mamy nawyk myślenia o tym, co niegodziwe, osądzania i gniewania się - jak chłód zimy - nadal odczuwamy i doświadczamy tych bezbożnych myśli.

Jak więc wzmocnić dobre myśli, a umniejszyć złe? Jak zmarznięty człowiek w zimie, wystawiamy twarz ku słońcu. Zwracając uwagę na nasze myśli, kierujące się ku owocom Ducha (miłości, radości, pokojowi, cierpliwości, uprzejmości, łagodności, dobroci, wierze, samokontroli), zwiększamy w nas ciepło Boga. Zwracając uwagę na nasze niegodziwe, gniewne i osądzające myśli i wspomnienia, odwracamy się od słońca, wchodzimy w cień - jak Adam i Ewa ukrywający się pośród drzew figowych - i w ten sposób nasilają się nasze niegodziwe myśli. Nasze myśli są trochę jak mięśnie: te, które ćwiczysz, stają się większe i silniejsze.

Co więc robić ze złymi myślami? Ignorować je. Nie walczyć ani nie kłócić się z nimi, ignorować je. Pewien Ojciec Pustyni powiedział, że kłótnia z myślą jest jak próba odpędzenia psa przez rzucanie w niego herbatnikami. W rzeczywistości karmisz tę myśl, kłócąc się z nią. Jeśli paskudna myśl jest tak uporczywa, że nie możesz jej zignorować, wyznaj ją spowiednikowi, doradcy lub zaufanemu duchowemu przyjacielowi (nie osobie, której myśl dotyczy!). To może być trochę wstydliwe, ale wyznanie uporczywej złej myśli jest jednym z najpewniejszych sposobów na pozbawienie jej władzy nad tobą.

A co najważniejsze, stań twarzą w twarz ze słońcem. Nieustannie pielęgnuj te dyscypliny i działania, które mają tendencję do wydawania owoców Ducha i pracuj nad unikaniem tych zajęć, związków lub sytuacji, które rozbudzają twoje pasje. To właśnie Kościół nazywa ascezą.

o. Michael Gillis

za: Praying in the Rain

fotografia: Ursiy /orthphoto.net/