Uczennice Pana

tłum. Jakub Oniszczuk, 11 października 2021

Wyrażenie „uczennice Pana” jest na tyle powszechne w hymnografii prawosławnej, że bez większej uwagi przechodzi przez współczesne ucho. Nawet przy powierzchownym czytaniu Ewangelii, wydaje się po prostu oczywiste, że Chrystus miał wielu naśladowców, a wśród nich były również kobiety. W tym krótkim wyrażeniu oraz w użyciu słowa uczennica jest jednak zawarta ogromna zmiana w sposobie postrzegania kobiet w starożytnym świecie i ich przyszłej roli we wspólnocie chrześcijańskiej. Tak jak w poprzednim tekście mówiliśmy o tym, że w osobie Jezusa Chrystusa, kapłaństwo jako powołanie ponownie łączy się z męskością, tak też w objawieniu Jezusa Chrystusa, poświadczonym przez Nowy Testament, następuje przywrócenie kobiecości.

W świecie pogańskim kobiety były postrzegane w ponury sposób. Arystoteles twierdził na przykład, że wszyscy ludzie rozwijający się w łonie matki próbują stać się mężczyznami, że mężczyźni reprezentują pełnię ludzkiej natury. Niektórzy zawodzą i rodzą się jako kobiety. Dla Arystotelesa i jego zwolenników kobiecość jest pod każdym względem defektem wrodzonym. W swoim Sympozjum Platon przedstawia filozoficzne podstawy szeroko rozpowszechnionej pederastii i, w rzadszych przypadkach, homoseksualizmu dorosłych mężczyzn. Czytamy tam, że dla Sokratesa kobiety, jak jego własna żona, są niezbędne do spłodzenia męskich potomków, jednak mężczyzna może doświadczyć prawdziwej miłości tylko z sobie równym, z innym mężczyzną. Te pogańskie koncepcje były żywe w gnostycyzmie, w spoganizowanej wersji chrześcijaństwa. Na przykład końcowy logion Ewangelii Tomasza stwierdza, że kobiety nie są godne życia, ale że Chrystus nauczy kobiety, jak stać się mężczyznami.

Postrzeganie kobiet w społecznościach żydowskich w I wieku nie było znacząco lepsze. Pomimo pozornej jasności w opowieściach o stworzeniu, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety są stworzeni na obraz Boga (Rdz 1,27), pomimo jasno widocznego w historii upadku faktu, że męska dominacja nad kobietami była wytworem grzechu (Rdz 3,16), kobiety były nadal postrzegane jako pochodna, jeśli nie gorsza forma ludzkości, która istniała, by służyć mężczyznom. Żydowski pogląd na kobiety jest być może najlepiej podsumowany w Księdze Syracha 25,16-26. Jak mówi werset 24: „Grzech zaczął się od kobiety i z jej powodu wszyscy umrzemy”. Proponowane przez Syracha rozwiązanie tego problemu w wersecie 26 brzmi: „Jeśli nie postąpi zgodnie z twoim poleceniem, oddziel ją od swego ciała”. Dla Syracha i większości innych pisarzy żydowskich w tym okresie, Ewa jest ostatnim słowem na temat kobiecości, a zatem kobiety stanowią niebezpieczeństwo, pokusę, środek, za pomocą którego grzech i nędza mogą wkroczyć w życie mężczyzny. Chociaż byli otwarci na możliwość posiadania dobrej kobiety, dobrej żony, w jakimkolwiek momencie kobieta okazałaby się odbiegać od tego ideału w umyśle męża, mędrcy doradzają rozwód. Jest prawdopodobne, że ten pogląd kryje się za pytaniem postawionym Chrystusowi w Mt 19,3: „Czy wolno mężczyźnie rozwieść się z żoną z jakiegokolwiek powodu (dosł. ze wszelkich przyczyn)?”. Chociaż w Tabernakulum nie było takiego miejsca wyznaczonego przez samego Boga (por. Wj 38,8), świątynia jerozolimska miała „dziedziniec kobiet”, który był tak blisko, jak tylko pozwolono kobietom zbliżyć się do centrum kultu, o krok bliżej względem dziedzińca pogan.

Do czasu napisania ksiąg Nowego Testamentu nastąpiła w tym podejściu fundamentalna zmiana. W 1 Liście do Tymoteusza 2,13-14 św. Paweł wydaje się podążać podobną trajektorią jak Syrach, wskazując, że nie pozwala kobietom sprawować władzy nad mężczyznami w Kościele, ponieważ Adam został stworzony przed Ewą, a Ewa zgrzeszyła przed Adamem. Jednak w wersecie 15 zmiana stanu rzeczy jest sygnalizowana zmianą tematu, jak mówi św. Paweł, „ale zostanie zbawiona przez rodzenie dzieci, jeśli będą trwać w wierze, miłości i świętości z mądrością”. Pierwsze orzeczenie „zostanie zbawiona” jest w liczbie pojedynczej i może odnosić się tylko do Ewy z poprzednich dwóch wersetów. Pozostała część wersetu 15 przechodzi następnie do „będą trwać” jako orzeczenia. Św. Paweł stwierdza tutaj, że Ewa, ta kobieta, zostanie zbawiona, w czasie przyszłym, przez urodzenie dziecka. Ponieważ nie jest to czas przeszły, nie może odnosić się to do Ewy rodzącej dziecko. W ten sposób staje się bardzo jasne, że św. Paweł odnosi się tutaj do narodzin Chrystusa, zrodzonego z niewiasty (Ga 4,4), jako nasienia z Rdz 3,15. Nowe słowo zostało wypowiedziane w odniesieniu do kobiecości, lepsze niż słowo Ewy, wypowiedziane przez Bogurodzicę. Dlatego kobiety są teraz wezwane do naśladowania nie swojej pierwszej matki, która zgrzeszyła, ale matki Chrystusa, podążając za nią w życiu wiary, miłości i świętości z mądrością. Św. Paweł przedstawia tutaj wzór uczniostwa, który wypełnia się w kobietach, tak samo jak w mężczyznach. Wszystkie bariery, które stały między poganami, kobietami i mężczyznami a Bogiem, zostały teraz zniesione nie przez fizyczne zniszczenie świątyni w Jerozolimie, ale przez Chrystusa (Ga 3,26-28).

W tym momencie historii w niechrześcijańskim świecie przyjęcie na nauki nie było dla kobiet możliwe. Niewielka garstka kobiet, które zgłębiały filozofię, wyróżniały się właśnie jako wyjątkowe przypadki. Nawet cztery wieki później tylko niezwykłe kobiety mogły otrzymać wyższe wykształcenie w pogańskim świecie. Uważano, że kobiety nie są zdolne do zaawansowanej edukacji. Chrystus jednak akceptuje i popiera to, że Maria siedzi u jego stóp (co symbolicznie oznacza bycie uczniem) i słucha go, zamiast zajmować się „kobiecymi pracami” (Łk 10,38-42). Podobnie słowa św. Pawła w 1 Kor 14,34-35 są często wyrwane z ich oryginalnego kontekstu historycznego. Ponieważ kobiety były postrzegane jako niezdolne do przyjęcia pełnego wykształcenia, były one w dużej mierze ignorowane w synagogach. To mężczyźni byli tymi, którzy słuchali słowa Pana i otrzymywali od nauczycieli instrukcje dotyczące spraw Bożych. To, że milczenie, które św. Paweł pragnie nałożyć na kobiety, ma na celu przyjęcie przez nie nauki, wyjaśnia werset 35, w którym św. Paweł mówi, że jeżeli są rzeczy, których chcą się one nauczyć, powinne zapytać o to męża w domu. Św. Paweł w tym miejscu czyni obowiązkiem męża, który w tym historycznym kontekście miał o wiele więcej możliwości edukacji, zdobywania wiedzy i pobierania nauk, przekazywanie tej wiedzy żonie, która tych możliwości nie miała. Ponadto zachęca kobiety do aktywnego uczenia się, bycia uczennicami i wzrastania we własnej wierze i zrozumieniu. Od samego początku dziejów Kościoła męczennice i święte matki były wychwalane za swą cnotę w Chrystusie, tak samo jak męczennicy i święci ojcowie.

W Starym Przymierzu mężczyźni byli obrzezani, kobiety nie miały podobnego symbolu przynależności do społeczności. W Nowym Przymierzu, jak wskazuje św. Paweł (Ga 3,26-28), zarówno mężczyźni, jak i kobiety są chrzczeni w Chrystusie. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety, stworzeni na Jego obraz, zyskują Jego podobieństwo. To jednak w żaden sposób nie znosi różnicy między mężczyznami i kobietami. Św. Paweł zachęca starsze kobiety we wspólnocie, aby uczyły młodsze kobiety (Tt 2,3-5). Widzimy to odzwierciedlone na najwcześniejszym etapie życia Kościoła, w Dziejach Apostolskich 1,12-14. Wśród 120 naśladowców Chrystusa, z imienia wymieniono 11 apostołów, którzy sprawują przywództwo we wspólnocie oraz Marię, matkę Jezusa, która sprawuje przewodnictwo duchowego macierzyństwa wśród uczennic Pana. Z tego powodu żeńskie wspólnoty monastyczne są prowadzone nie przez hieromnichów, ale przez przełożone, duchowe matki. Te święte matki nigdy nie przekształciły się w kapłanki, ponieważ duchowe ojcostwo, kapłaństwo i duchowe macierzyństwo są różnego typu. Na tym opierał się zakon diakonis, który był wyjątkowym urzędem, nie polegał tylko na przyjmowaniu kobiet do diakonatu męskiego, składał się natomiast z kobiet posługujących innym kobietom.

Wbrew Ewangelii Tomasza kobiety nie znajdują zbawienia, stając się mężczyznami. Nie przewodzą we wspólnocie chrześcijańskiej, próbując naśladować duchowe ojcostwo, ani próbując wypełniać rolę, do której powołani są mężczyźni. Dają od siebie o wiele więcej; uczennice Chrystusa oferują wyjątkową służbę, wyjątkową formę przywództwa w duchowym macierzyństwie i inny zestaw darów zakorzenionych w ich kobiecości. W swoim dziele stworzenia Bóg pobłogosławił zarówno mężczyznę, jak i kobietę, i oboje nazwał bardzo dobrymi. Tak jak mężczyźni znajdują spełnienie w duchowym ojcostwie, w kapłaństwie, kobiety znajdują swoje spełnienie w duchowym macierzyństwie. I tak męskość i kobiecość, zamiast być zniesione w Chrystusie, stają się w Nim piękne i uwielbione.

o. Stephen De Young

Za: The Whole Counsel Blog

Fotografia: m_elisabeth /orthphoto.net/