Pokój w chaosie

tłum. Gabriel Szymczak, 08 października 2021

Jedną z rzeczy, które o. Stephen De Young przypomina nam w swojej książce Religia apostołów jest to, że fundamentalnym triumfem Boga jest zwycięstwo nad chaosem, a przejawem chaosu jest śmierć. Kościół wierzy i naucza, że Bóg stworzył świat z niczego (Rdz 1, 1). Jednak począwszy od Księgi Rodzaju 1, 2 i później, w całej Biblii nacisk kładziony jest na triumf Boga nad chaosem. I ten chaos jest nam przedstawiony jako głęboka, wodna otchłań. Woda, która wymyka się spod kontroli, to miejsce, w którym mieszka potwór morski, który połknął Jonasza. To dom Lewiatana. To morze, przez które muszą przejść Dzieci Izraela, aby uniknąć śmierci pod władzą faraona i wejść do Ziemi Obiecanej. To jest dosłowne rozumienie Szeolu, miejsca śmierci, gdzie nikt nie chwali Boga (Iz 38, 18). I jest to powódź, której używa smok z Księgi Objawienia, aby spróbować zniszczyć „Dziecko i Jego Matkę”.

W Ewangeliach chaos jest morzem, które próbuje zalać łódź z Chrystusem i uczniami, ale Chrystus je ucisza. A w innym miejscu jest to morze, po którym uczniowie próbują wiosłować swoją łodzią walcząc z falami i po którym chodzi Jezus. I nie tylko Jezus! Nawet Piotr chodzi przez chwilę po wodzie, póki nie zaczyna zwracać większej uwagi na fale niż na Jezusa.

W chaotycznym świecie, w którym żyjemy, istnieje wiele rodzajów fal. Czasami fale pchają nas w lewo. Czasami w prawo. Naprawdę nie ma w tym ładu i składu. W rzeczywistości częścią tego, co może doprowadzić cię do szaleństwa, jest to, jak nierozsądne jest życie na tym świecie. Podobnie jak w przypadku fal na oceanie, wszystko zależy od kierunku wiatru. A wiatr, który wpływa na polityczną i społeczną rzeczywistość tego upadłego świata, to duch epoki, duch niegodziwości, pierwiastki zła na wyżynach niebieskich (Ef 6, 12).

Jak uczniowie w swojej łodzi, my też wiosłujemy i wiosłujemy, i wydaje się, że nie zapuszczamy się zbyt daleko, ponieważ fale tego wieku są przeciwko nam. Ale przychodzi Jezus, idący po falach. A potem musimy zdecydować, na co zwrócimy uwagę. Czy zwrócimy uwagę na Jezusa, czy na szum morza? Niektórzy z nas, jak Piotr, mogą mieć sposobność, by choć trochę pospacerować po powierzchni morza; ale większość z nas, podobnie jak reszta uczniów, musi po prostu zrobić dla Niego miejsce w łodzi. Czy w twojej łodzi jest miejsce dla Jezusa?

A co się dzieje, gdy Jezus wchodzi do łodzi uczniów? Napisane jest: „i natychmiast łódź znalazła się w krainie, do której płynęli” (J 6, 21). Widzisz, kiedy Jezus wsiada do łodzi, fale nie mają już znaczenia. Kiedy Jezus wsiada do łodzi, jesteśmy w miejscu, do którego idziemy, ponieważ nie idziemy do miejsca innego niż to, w którym jest Jezus. Wszystko zależy od tego, na co zwracamy uwagę.

W dzisiejszych czasach napiera na nas tyle szalonych, nielogicznych spraw. Możemy zdecydować, że to właśnie na nie zwracamy uwagę - i bezgranicznie frustrować się tym, jak nierozsądny, nielogiczny i niesprawiedliwy staje się świat. Możemy być nawet przekonani (tak jak św. Bazyli Wielki, gdy widział wzrost herezji w swoich czasach), że z pewnością jesteśmy u końca świata. I rzeczywiście możemy być. Jednak czy koniec świata, czy też nie; znak bestii, czy nie; spisek wielkich firm farmaceutycznych, czy nie; powstanie tyranii czy nie - jedno jest pewne: nasz gniew, strach i frustracja sprawiają, że nie patrzymy na Jezusa, ponieważ gdzie Jezus, tam pokój.

Musimy zdecydować, na co zwrócimy uwagę, na fale chaotycznego morza naszych czasów czy niezmienne Oblicze Jezusa. A jeśli staramy się zwracać uwagę na Jezusa i zrobić dla Niego miejsce w łodzi naszego życia, to fale nic nam nie zrobią. Skupiając naszą uwagę na Jezusie, „natychmiast” znajdziemy się w „ziemi”, do której idziemy.

o. Michael Gillis

za: Praying in the Rain

fotografia: levangabechava /orthphoto.net/