Słowo jest wieczne

tłum. Justyna Pikutin, 25 września 2021

przeczytaj poprzednią część rozważań
 

Błogosławione Królestwo Ojca, i Syna, i Świętego Ducha” – Królestwo Świętej Trójcy, w imię której zostaliśmy ochrzczeni - “teraz i zawsze, i na wieki wieków” (cs. nynie i prisno i wo wieki wiekow).
Ostatnią frazę słyszymy wielokrotnie podczas nabożeństw, a tym samym również podczas św. Liturgii. Dlaczego powtarzamy te słowa tak często? Wszystko bowiem, co dokonuje się podczas Boskiej Liturgii, nie ma końca, lecz jest wieczne. Na Liturgii dokonuje się coś niezwykłego i nieziemskiego - coś wiecznego i nieprzemijającego. Kiedy otwieram usta i wychwalam imię Boga, to trwa to wiecznie i nieskończenie. Słowa wychodzące z mych ust nie umierają i są niczym nie ograniczone.

Pewien mój przyjaciel hieromnich opowiedział mi kiedyś o duchowym przeżyciu, którego doświadczył. Opowiedział mi, co wydarzyło się z nim, gdy Bóg pobłogosławił go wielkim darem kapłaństwa i gdy zaczął służyć swoją pierwszą Liturgię. Stanął przed ołtarzem w niewielkiej cerkiewce (w skitach na Górze Athos świątynie, co do zasady, są maleńkie, ołtarze również są niewielkie i znajdują się zazwyczaj w ołtarzowej absydzie) i zaintonował rozpoczynające wezwanie: “Błogosławione królestwo Ojca i Syna, i Świętego Ducha, teraz i zawsze, i na wieki wieków.” (cs. Błahosłowienno Carstwo Otca i Syna i Swiataho Ducha, nynie i prisno i wo wieki wiekow). Gdy tylko wypowiedział te słowa, dzięki łasce Bożej zdołał w duchu ujrzeć, jak otworzył się dach świątyni, a wypowiedziane przez niego słowa rozpościerają się na wieki wieków.

W tym momencie doświadczył uczucia wieczności. Wyobraźcie sobie, że przed wami niespodziewanie otworzyło się okno na wieczność, która nie ma końca, lecz którą mimo to możecie podziwiać w całości. Oczywiście nie tak, jak zazwyczaj widzimy przedmioty, które nas otaczają - tylko do określonego miejsca, a wszystko co dalej, pozostaje niedostępne dla naszego spojrzenia, gdyż siła naszego wzroku jest ograniczona. Mój przyjaciel poczuł błogosławiony strach: jak wspaniale jest wypowiadać słowa, które rozpościerają się na wieki wieków.

Słowo jest nieprzemijające, nieśmiertelne i wieczne. Wychwalanie imienia Boga przepełnione jest ogromną łaską. Zastanówmy się jednak: nie tylko wychwalanie Bożego imienia rozpościera się na wieki, ale również inne nasze słowa (próżne gadanie, przekleństwa, żarty) też rozprzestrzeniają się na wieki wieków. Jak bardzo więc musimy uważać na to, co mówimy!

Niedługo po tym, jak usłyszałem tę historię od przyjaciela, przeczytałem, że pewien naukowiec udowodnił, że wypowiedziane przez człowieka słowo nie znika. Twierdził, że można skonstruować przyrząd, który będzie wyławiał wszelkie wypowiedziane kiedykolwiek słowo, tak że zdołamy usłyszeć słowa wypowiedziane przez Samego Chrystusa dwa tysiące lat temu. Myślę, że nie będzie to nic strasznego, jeśli taki przyrząd zostanie kiedyś wynaleziony i usłyszymy głos Chrystusa. Jednak to, czy zostanie on wynaleziony, czy nie, nie ma dla nas większego znaczenia. Ważne jest wyłącznie to, że dzięki temu, iż nasze wychwalanie imienia Boga rozpościera się na wieczność, my stajemy się wieczni, a to pozwala nam uświadomić sobie, jak bardzo ważne jest dla nas wychwalanie Boga i wkraczanie w inną rzeczywistość - rzeczywistość Św. Liturgii. Jak już mówiłem, św. Liturgia - to najważniejsze działanie Cerkwi, która istnieje wyłącznie po to by sprawowana była św. Liturgia. Wszystko inne jest drugoplanowe i dokonuje się tylko po to, aby doprowadzić nas do św. Liturgii, do służby Bogu. Wszystko inne, jeśli się spełni - to dobrze; jeśli nie - to świat się nie skończy. Jednak świat nie może istnieć bez św. Liturgii.

metropolita Limassol Atanazy

za: pravoslavie.ru

fotografia: levangabechava /orthphoto.net/