Krzyż, maź i motyl

tłum. Gabriel Szymczak, 24 września 2021

Oglądałem kiedyś film o tym, jak gąsienica zamienia się w motyla. Wszyscy wiemy o głodnej, małej gąsienicy, która pożera wszystko w zasięgu wzroku. Następnie buduje kokon, w którym się zamyka.

I wtedy dzieje się coś fascynującego...

Wygląda na to, że enzymy trawienne w gąsienicy szaleją i trawią całego robaka. Ciało gąsienicy staje się śliską, bezkształtną mazią. To, co kiedyś było gąsienicą, teraz jest kałużą mułu. Jednak – cudem - kupka szlamu zamknięta w kokonie zamieni się w pięknego motyla.

W tym procesie widzę odbicie naszego życia, kiedy spotykamy Boga. Jesteśmy małymi stworzeniami, pełzającymi w trudach i grzechach. Podobnie jak gąsienica, konsumujemy wszystko, co jest w zasięgu wzroku i co sprawi, że poczujemy się lepiej.

Ale wtedy spotykamy Boga i wiarę prawosławną. Widzimy przykłady świętych: mężczyzn, kobiet i dzieci, którzy pod względem duchowym przekształcili się z samolubnych małych gąsienic w piękne motyle.

Ale jak to zrobili? Odpowiedź leży w Krzyżu i tej kupce mazi.

Kiedy spotykamy Krzyż, spotykamy się z wezwaniem do śmierci. Uśmiercamy starego człowieka, który pełza brzuchem w grzechu, pożerając wszystko na swojej drodze jak gąsienica. Uśmiercamy nasze cielesne pożądliwości, nasze pragnienie chwały, nasze pragnienie władzy i kontroli oraz naszą wolę.

Nasz Pan przypomina nam, abyśmy codziennie brali Krzyż i podążali za Nim. To nie jest jednorazowa sprawa. Potrzeba czasu — podobnie jak czasu potrzebują enzymy trawienne w gąsienicy, aby rozbić całą istotę stworzenia. W taki sam sposób łaska Boża – i działająca w nas moc Krzyża – rozpoczynają trwający dziesięciolecia proces przełamywania naszej miłości do grzechu i naszego egoizmu.

Podobnie jak kupa mazi, jest to brudny proces. Wszystko, co gąsienica zasymilowała w sobie podczas swojego krótkiego życia, musi zostać rozbite. Jaki rodzaj mazi mamy w naszym życiu? Nie tylko grzechy, ale także to, jak zostaliśmy skrzywdzeni, zdradzeni, wykorzystani, porzuceni. Wszystko to nas kształtuje i buduje ziemskie ciało gąsienicy, które musi zostać zniszczone.

Fascynujące jest to, że gdy gąsienica staje się motylem, maź nie jest usuwana, a jej miejsce zajmuje coś innego. To raczej maź jest materiałem używanym do przekształcenia skromnej gąsienicy w motyla.

Św. Paweł napisał: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20). Takie stwierdzenie nie daje pozwolenia na dobrowolne grzechy, ale wyjaśnia, że światło świeci najjaśniej w najciemniejszych miejscach.

A niektórzy z nas przeszli przez bardzo mroczne chwile.

Nie pamiętam dokładnego cytatu, ale o. Thomas Hopko powiedział kiedyś, że kiedy przychodzimy do Chrystusa i rozpoczynamy życie w pokucie, zdajemy sobie sprawę, że resztę życia spędzimy zajmując się tym, czego doświadczyliśmy w młodości.

Jesteśmy kształtowani przez różne formy bólu, wstydu, porzucenia i niezaspokojonych pragnień bycia kochanym, których doświadczaliśmy we wczesnych latach i przez całe życie. To sprawia, że spędzamy resztę życia na szukaniu pocieszenia w tym, co świat ma nam do zaoferowania lub pragnieniu kontrolowania naszego otoczenia.

Ale dzisiaj nasz Pan wzywa nas do wejścia w śmierć z Nim, do przyjścia na Krzyż, aby umrzeć z Nim, abyśmy mogli zostać w Nim przemienieni. Krzyż i Kościół są naszym kokonem-grobem, w którym dokonuje się cud.

Paskudna kupa mazi, która była wszystkimi naszymi grzesznymi i strasznymi doświadczeniami w życiu, w jakiś sposób - w cudowny sposób - staje się tym, co Bóg przemienia i przebóstwia w święte piękno. Blizny stają się znakami urody.

Bóg nie usuwa naszej lepkiej mazi. Nie macha nad nami magiczną różdżką, żeby te rzeczy odeszły, nie sprawia, że przeszłość przestaje boleć. Te doświadczenia idą z nami na Krzyż i tam z nami umierają. Ale wtedy Bóg bierze ten pozornie bezużyteczny materiał naszego życia, aby stworzyć piękno. A sposób, w jaki to robi, jest tak tajemniczy, jak przemiana gąsienicy w motyla.

Bez względu na nasz ból lub walkę, Bóg zaprasza, abyśmy wszystko w nas przynieśli na Krzyż. Choć Krzyż jest śmiercią, nie jest zniszczeniem. Bóg nie chce nas zniszczyć. Wręcz przeciwnie!

To, co sobie przyswoiliśmy i z czego siebie ukształtowaliśmy, to, kim myślimy, że jesteśmy, staną się tym samym materiałem, który On przebóstwia w piękną istotę światła.

Transformacja jest bolesna i tajemnicza. Krzyże nie są stworzone dla wygody! Jeśli porzucimy Boga, umrzemy w naszych kokonach. Ale jeśli będziemy wierni i będziemy walczyć, staniemy się boskimi i promiennymi stworzeniami, świecącymi jak gwiazdy na nocnym niebie.

Niech Bóg pomoże nam objąć wszelkie krzyże, które niesiemy, abyśmy już więcej nie biegli, i przynieść wszystko do Niego, aby umrzeć z Nim, abyśmy mogli razem z Nim zmartwychwstać.

o. Jeremiasz

za: Orthodox Road

fotografia: Sheep1389 /orthphoto.net/