Słowo w dzień Narodzenia Bogurodzicy

tłum. Michał Diemianiuk, 21 września 2021

1969 lat temu [oczywiście licząc od roku, w którym wygłoszono to kazanie - przyp. tłum.] starym i dotąd bezdzietnym Joachimowi i Annie urodziła się maleńka córka Maria. To stało się wiadome chyba tylko dla sąsiadów, bo narodzenie dziecka jest najbardziej przeciętnym zjawiskiem. W ciszy i niewiedzy dokonało się to wielkie wydarzenie w historii świata, bowiem narodziła się ta, która stała się błogosławioną między niewiastami, bardziej czcigodną od Cherubinów i bez porównania bardziej chwalebną od Serafinów, Matką Chrystusa-Mesjasza, Zbawiciela naszego.

W ciszy, bez żadnej szerokiej chwały, zaczęło się też życie i głoszenie Jej Boskiego Syna.

W ciszy i pełnym bezpieczeństwie upływało życie wielkich pustelników afrykańskiej i palestyńskiej pustyni i nieprzebytych lasów dalekiej północy Rosji.

Nieznani światu, w głębokiej ciszy przybliżali się do Boga ci wielcy ludzie, oczyszczający płomiennymi modlitwami, nie tylko za siebie, ale i za cały świat, swoje serca, poświęcone Bogu.

Wszystko, co wielkie i święte w historii ludzkości, dokonywało się właśnie tak, w głębokiej ciszy, w niewiedzy pogmatwanego świata.

Dlaczego tak? Dlaczego wszystko, co naprawdę wielkie, nosi pieczęć ciszy i niewiedzy?

Odpowiedź na to znajdziemy w tym, co było objawione Bogiem wielkiemu prorokowi Eliaszowi, kiedy uciekał przed gniewem złośliwej Izebel, szedł 40 dni i doszedł do góry Horeb, i powiedział mu Pan: “Wyjdź i stań na górze przed obliczem Pańskim, i oto Pan przejdzie, i wielki i silny wiatr rozdzierający góry i kruszący skały przed Panem, ale Pan nie był w wietrze; po wietrze trzęsienie ziemi, ale Pan nie był w trzęsieniu ziemi; po trzęsieniu ziemi ogień, ale Pan nie był w ogniu; po ogniu powiew cichego wiatru, i tam był Pan (1 Krl 19, 11-12 [czyli 3 Krl według nazw w Septuagincie - przyp. tłum.])

Czy widzicie, co Sam Bóg objawił wielkiemu prorokowi, że Jego dzieła dokonują się bez szumu i groźnych zjawisk, a w ciszy, podobnej do powiewu chłodnego wiaterku. Zapamiętajcie to, zapamiętajcie, że łaskawa cisza i pokój jest pieczęcią dzieł Bożych.

A dzieła szatana nie są takie. One dokonują się w historii ludzkości z wielkim szumem i hałasem, doprowadzającymi do zmieszania i strachu serca ludzkie, jak widzimy to teraz w strasznej wojnie koreańskiej, od grozy której zastyga krew w żyłach milionów dobrych ludzi.

Ale nie tylko w wielkich wydarzeniach historii widoczna jest pieczęć Boża i pieczęć dzieł szatana. To samo zachodzi też w sercach ludzkich.

Kiedy żyjemy według przykazań Chrystusowych, nikogo nie krzywdzimy, czynimy dobre uczynki, wylewamy łzy pokajania w modlitwach do Boga, to wzrastają w sercach naszych owoce Ducha Świętego, o których tak mówił apostoł Paweł w liście do Galatów: “Owocem zaś ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, dobroć, miłosierdzie, wiara, łagodność, wstrzemięźliwość” (Ga 5, 22-23).

Cicha radość i pokój napełniają serca nasze po prawdziwie dobrym uczynku i głębokiej modlitwie, po przyjęciu Ciała i Krwi Chrystusowych, i usta same z siebie składają się w cichy uśmiech. Jeśli doświadczacie tego z miłości Bożej, to wiedzcie, że łaska Świętego Ducha kieruje wami i Duch Święty mieszka w was. To pieczęć dzieł Bożych.

Zupełnie nie to bywa w sercach naszych, kiedy włada nimi duch zła, wróg rodzaju ludzkiego.

Wtedy serce goreje nieczystym, męczącym ogniem, napełnia się nienawiścią i złością, i nie ma w nim żadnego pokoju, Wiedzcie, że to jest pieczęć szatana.

Żyjcie tak, żeby na wszystkich dziełach waszych była pieczęć Ducha Bożego. Bójcie się tego nieczystego i męczącego ognia, opalającego serca, w którym jest pieczęć szatana.

Żyjcie cicho i pokojowo, trudząc się rękoma swoimi, chroniąc pokój ze wszystkimi ludźmi i w tych miłych Bogu dziełach gorliwie proście pomocy Najświętszej Dziewicy Marii, teraz urodzonej dla zbawienia grzesznego świata.

Amen.

1952 r.

św. biskup Łukasz (Wojno-Jasieniecki)
za: azbyka.ru

fotografia: MichalSacharczuk /orthphoto.net/