Żyć długo i głęboko

tłum. Gabriel Szymczak, 09 września 2021

Nowoczesność jest zakochana w czasie – lub w pewnej wersji czasu. Ta wersja znajduje się pod hasłem „przyszłość” i jest związana z pojęciami „postępu”, „zmiany”, „rozwoju” i tym podobnych. Jest to z natury wersja czasu, która przemawia do młodych, ponieważ uprzywilejowuje przyszłość obietnicami marzeń i możliwości. Każdy problem można naprawić, tak się nam mówi. Przyszłość jest wszystkim. Ma też tę zaletę, że nie istnieje – nie ma żadnych osiągnięć, których trzeba byłoby bronić. Cokolwiek myślimy o przeszłości - czy to ją obwiniając, czy chwaląc - sugeruje, że to rzeczywiście się wydarzyło. Przeszłość nie tylko miała miejsce, ale kumuluje się w tym, co przeżywamy jako teraźniejszość. Jak zauważył William Faulkner: „Przeszłość nie jest martwa. To nawet nie jest przeszłość.”

Przez lata lubiłem wędrować po górach Tennessee. Ta część stanu to wapienna formacja skalna. Z tego względu stan ma wiele słynnych jaskiń: wapień wietrzeje i pozostawia otwarte przestrzenie. Idąc zdawałem sobie również sprawę, że wapień pod moimi stopami był starożytnym dnem morskim. Wapień składa się głównie z kalcytu, który z kolei w większości składa się z muszli morskich stworzeń. Potrzeba milionów lat i naporu ton wody, aby te muszle stały się skałą pod moimi stopami. Niektóre skały zostały z czasem podniesione i przerzucone przez ruch skorupy ziemskiej, tworząc lokalne góry. Rzeki, wiatr i deszcz wyrzeźbiły to wszystko w różne doliny, które są tak charakterystyczne dla tego regionu. Wszystko to jest oczywiście historią, która miała miejsce na długo przed tym, zanim jakikolwiek człowiek tu zamieszkał. Geolodzy „odczytują” tę przeszłość w kamieniu, który nas otacza. Jest skrajną arogancją zakładać, że nasze małe ścieżki życiowe na tym dawnym dnie morskim mają większe znaczenie niż góry i wzgórza, które były świadkami całej historii ludzkości - ale tak właśnie jest.

Istoty ludzkie mają ogromne znaczenie i myślę, że to słuszne, abyśmy uznawali siebie za koronę Bożego stworzenia. Niemniej jednak nie istniejemy poza stworzeniem. Św. Maksym nazwał nas „mikrokosmosem” stworzenia („całym światem w miniaturze”). Ale oznacza to również, że nie możemy być prawdziwie ludźmi, nie będąc jednocześnie wszystkim innym. W opowieści o stworzeniu ludzie są stworzeni jako ostatni i wydaje się to być prawdą, nawet jeśli to nauka opowiada historię. Aby być prawdziwie i w pełni ludzkim, dobrze jest znać historie z przeszłości (lub niektóre z nich) i uznać, że jesteśmy wobec nich całkowicie dłużni i że istniejemy tylko jako teraźniejsi i tymczasowi nosiciele ich życia i poświęceń.

Chociaż nie jesteśmy wezwani do „życia przeszłością”, z pewnością jesteśmy wezwani do zrozumienia, że przeszłość żyje w nas. Pełnia egzystencji nie jest mierzona intensywnością pojedynczego punktu, jakim jest nasza własna prywatna chwila, ale jest mierzona rozszerzeniem naszego bytu na otaczający nas świat, zarówno ten teraźniejszy, jak i niesione przez teraźniejszość dziedzictwo przeszłości.

Kultura popularna sugeruje, że powinniśmy „żyć na dużą skalę”, przez co hedonistyczny styl życia jest reklamowany jako najbardziej pożądany sposób bycia. Istnieje jednak „ogrom”, który odnosi się do powiększenia serca, w którym istnieje nasze życie, nie jako celu samego w sobie, ale jako jednej chwili rozległego rozmachu wszechczasów. Cnoty charakteryzujące taki sposób życia są proste: miłość, cierpliwość, życzliwość, pokora i wdzięczność.

Ten sposób życia można również określić jako „tradycyjną” egzystencję. To zrozumienie, że to, co otrzymaliśmy, zostało nam dane. Nie jesteśmy stworzeniami własnego wynalazku. Wszystko, od „rzeczy”, z których jesteśmy stworzeni, po słowa, których używamy w naszych myślach, i prądy kulturowe, w których pływamy, zostało nam dane. Moglibyśmy oczywiście narzekać na różne szczegóły w tym dziedzictwie, ale możemy to zrobić tylko przy użyciu samego dziedzictwa.

Ten sposób życia przeszłości w teraźniejszości jest normatywny dla prawosławia. We współczesnym świecie nie ma nic, co czyniłoby tradycyjna teologię Kościoła przestarzałą. W rzeczywistości często jest on o wiele lepiej przygotowany do mówienia o wielu naszych współczesnych problemach niż popularne koncepcje naszych czasów. Wymaga to jednak znajomości nauki, która rozciąga się w czasie, a nawet poznania języków, aby móc przemawiać w wymiarze, jakim jest tradycyjna teologia.

Cnoty życia „większego” – miłość, cierpliwość, życzliwość, pokora i wdzięczność – są, jak sądzę, spójne z życiem wolniejszym. Często „pędzimy” po naszym świecie, aby sprostać wymaganiom bezlitosnego rynku lub po prostu dotrzymać kroku otaczającemu nas szaleństwu. Powinienem zauważyć, że chociaż „większa” egzystencja jest z natury bardziej konserwatywna (oparta na przeszłości), jest również cierpliwa i życzliwa. Obecne tak zwane „wojny kulturowe”, niezależnie od tego, czy głosy pochodzą z lewicy, czy z prawicy, są niespokojne i przeszywające, napędzane przez własną nieodłączną niepewność (i niepewność samej nowoczesności). Ci, którzy żyją większą, głębszą egzystencją, rozumieją, że przeszłość nie może zostać zniszczona. Ona trwa. To, co jest w niej dobre, trwa, nawet jeśli zostanie przerwane na czas szaleństwa. Trwa, ponieważ to, co jest w niej dobre, jest również prawdą. Z czasem prawda zwycięża, ponieważ jest prawdziwa. To jej własny argument. Chwilowe konflikty naszego upolitycznionego życia społecznego nie mogą nam dać prawdy – tylko kilkuminutową przewaga.

Zwolnij. Żyj długo i głęboko. Pij ze studni, które Bóg dla nas wykopał.

o. Stephen Freeman

za: Glory to God for All Things

fotografia: flor /orthphoto.net/