Wiara, kultura, polityka

tłum. Gabriel Szymczak, 07 września 2021

Jak naucza Pismo Święte, świat jest darem Bożym: „Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy” (Ps 24, 1). Odwieczny Chrystus był Bożym pośrednikiem stworzenia, Słowem. „Przez Nie wszystko się stało i bez Niego nic się nie stało z tego, co powstało” (J 1, 3). Sam Pan przyjął ludzką naturę dla naszego zbawienia. „I Słowo ciałem się stało, i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę Jego, chwałę jako od Ojca Jednorodzonego - pełnego łaski i prawdy” (J 1, 14). Z tych powodów przyjmujemy i wykorzystujemy wszystko na świecie z wdzięcznością i dziękczynieniem dla Boga jako źródła wszelkich błogosławieństw.

Ale Pismo Święte nadaje również „światu” inne znaczenie, znaczenie metaforyczne, które definiuje świat jako sferę ludzkich spraw. To znaczenie „świata” oznacza społeczeństwo, które często funkcjonuje i działa w sposób sprzeczny z wolą Bożą, a czasem nawet w wyzywającym sprzeciwie wobec zamierzeń Bożych. Ten świat skłania się ku złu i często kieruje nim moc zła. Pomyśl o wojnach, zbrodniach, wyzysku, rażących niesprawiedliwościach, niemoralności, okrucieństwie i niezliczonych innych formach „nieludzkości człowieka wobec człowieka”. To jest „świat”, do którego Chrystus przyszedł przede wszystkim po to, aby go oświecić i zbawić. „Tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby nikt wierzący w Niego nie zginął, lecz miał życie wieczne” (J 3, 16).

Chrześcijanin stoi przed wyzwaniem, by żyć w tych dwóch nakładających się na siebie światach - świecie jako darze Bożym i świecie jako upadłej i nieodkupionej sferze ludzkich spraw, i to z wiedzą i rozeznaniem. Dla prawosławnych chrześcijan głównym źródłem prawdy jest życie Chrystusa i nauki Nowego Testamentu, interpretowane w wierze i duchu tradycji prawosławnej. Powściągliwość pochodzi z uważnej praktyki modlitwy, życia sakramentalnego, etycznego życia chrześcijańskiego i duchowego wzrostu.

Kiedy Jezus oświadczył Piłatowi: „Królestwo Moje nie jest z tego świata” (J 18, 36), nie miał na myśli oddzielenia Swego królestwa od świata, ale jedynie ujawnił, że Jego autorytet, panowanie i moc pochodzą od Boga, a nie ze świata ludzkich spraw. Ale samym celem przyjścia Chrystusa na świat było właśnie to, aby Jego królestwo (reguła, zasady) zmieniło i przemieniło świat – nigdy oczywiście siłą, ale tylko przez wiarę i nawrócenie serca. Głównym powołaniem chrześcijan nie jest zatem oddzielenie się od świata, przyjmowanie sekciarskich form życia, ale przebywanie w nim jako świadkowie Chrystusa i działanie słowem i przykładem na rzecz polepszenia i zbawienia świata. Nawet ci, którzy przyjmują monastycyzm jako sposób życia, powinni kochać świat, być z nim związani duchowo i modlić się o jego odkupienie. Nie tylko modlitwa, nauczanie i filantropia, ale wszystkie formy kultury, takie jak literatura, filozofia, nauka, prawo, muzyka, sport i biznes, właściwie interpretowane i właściwie wykorzystywane, mogą być skutecznymi środkami chrześcijańskiej misji i posługi.

Na świecie jest wiele dobroci. Ale świat może być także miejscem okrutnym i złowrogim. Niezbędna jest głęboka rozwaga i trzeźwa wrażliwość moralna. „Bądźcie roztropni jak węże i niewinni jak gołębie” — radził Jezus swoim naśladowcom (Mt 10, 16). Innymi słowy, chrześcijanie mają rywalizować, a nawet przewyższać świat sprytem, ale jednocześnie być niewinni, czyści i wolni od zła przeciwko komukolwiek i czemukolwiek – pragnąc, modląc się i pracując dla dobra i zbawienia wszystkich ludzi. Naszym pierwowzorem i wzorem jest sam Chrystus, który stał się człowiekiem, aby pokazać nam, jakie jest prawdziwe człowieczeństwo. Chociaż żadna pojedyncza istota ludzka nie może osiągnąć duchowej i moralnej wzniosłości przymiotów i dojrzałości Jezusa, niemniej jednak chrześcijańskim celem, zarówno indywidualnym, jak i zbiorowym, jest wzrastanie w kierunku „człowieka doskonałego, na miarę wielkości według pełni Chrystusa” (Ef 4, 13).

Ojcowie Kościoła i najwięksi teologowie Kościoła prawosławnego, tacy jak św. Bazyli, Grzegorz Teolog i Grzegorz z Nyssy, posiadali bardzo dobre wykształcenie w kulturze, literaturze i filozofii helleńskiej. Byli jak pszczoły przenoszące się z kwiatka na kwiatek i wybierające „nektar” z tych pól, który „ochrzcili” w chrześcijańskim światopoglądzie i wykorzystali jako część wrodzonej dobroci, którą Bóg włożył w ten świat. Ponieważ podstawą i założeniem ich pracy intelektualnej była Ewangelia i myśl chrześcijańska, wybrali oni duchowe i etyczne spostrzeżenia greckiej filozofii i literatury (zwłaszcza platonizmu i stoicyzmu), ale całkowicie odrzucili religijne aspekty kultury greckiej, gdyż były one politeistyczne i czasem rażąco niemoralne. Tak więc dzisiaj chrześcijańscy badacze i studenci mogą studiować i wykorzystywać spostrzeżenia współczesnej literatury i filozofii, niezależnie od ich orientacji i pochodzenia, ale tylko o ile są one harmonijne i użyteczne według standardów wiary i życia prawosławnego oraz zwracając szczególną uwagę na religijne aspekty świata zewnętrznego, filozofii i form medytacji.

Teologia prawosławna popiera również starożytną grecką zasada „zdrowy umysł w zdrowym ciele”. Ta zasada nie cieszyła się zbytnią uwagą Ojców Kościoła i świętych, którzy koncentrowali się na sprawach duchowych o wiele bardziej niż na rzeczach materialnych. Niemniej jednak myśl prawosławna opowiada się za świętością i zdrowiem ciała poprzez leczenie, odżywianie, pracę fizyczną i odpowiednie ćwiczenia. Z tego punktu widzenia prawosławni chrześcijanie mogą uczestniczyć we współczesnej kulturze sportu, ale z rozwagą, na podstawie chrześcijańskich zasad i cnót, takich jak umiar, uczciwość, odwaga, praca zespołowa i inne formy dobrej rywalizacji sportowej. Rada św. Pawła, aby „chwalić Boga w swoim ciele” (1 Kor 6, 20), która dana była w kontekście moralnego postępowania, może odnosić się do oglądania i uprawiania sportu. Strzeżmy się jednak, bowiem we współczesnej kulturze sport często staje się obsesją i kieruje się interesami finansowymi oraz niechrześcijańską zasadą „wygrywać za wszelką cenę”.

Wreszcie istnieje świat polityki, w którym „wygrywanie za wszelką cenę” jest poważną pokusą i gdzie najbrzydsze ludzkie namiętności mogą wybuchać. Wiara chrześcijańska wzywa nas do bycia przykładnymi obywatelami i do uczestnictwa w procesie życia politycznego na podstawie tych samych zasad chrześcijańskich, które mają być stosowane do całości życia. Oznacza to nie tylko odpowiedzialność za bycie poza i ponad nieuprzejmościami i wypaczeniami różnych kampanii - poprzez ubolewanie nad takimi faktami, odrzucenie takich form polityki, ale także głębokie myślenie o aktualnych sprawach i podejmowanie decyzji na podstawie chrześcijańskich intelektualnych i moralnych przesłanek.

Amy Black w swoim artykule "Jak angażować się w politykę, nie tracąc duszy" (umieszczonym w "Christianity Today") zachęca chrześcijan do doceniania złożoności takich kwestii jak podatki, nielegalna imigracja, sprawy zagraniczne i polityka gospodarcza, które z pewnością mają więcej niż jedną stronę. Czasem jedyne możliwe rozwiązanie to uczciwy kompromis. Autorka zdecydowanie zaleca także „grać fair w wojnie na słowa”, stanowczo przeciwstawiając się złośliwej, fałszywej i wprowadzającej w błąd gadaninie politycznej. Nie mamy łatwych odpowiedzi w złożonym świecie, ale możemy próbować czcić Boga również poprzez politykę, poprzez uczciwy, wzajemny szacunek, uzasadniony dialog i uczciwy kompromis, jeśli uzna się to za konieczne. Nie zawsze możemy czynić „wszystko z miłością” (1 Kor 16,14), jak napomina św. Paweł, ale powinniśmy starać się o to - ze względu na wiarę i godność ludzką.

o. Teodor Stylianopoulos

za: Orthodox Christian Reflectios

fotografia: levangabechava /orthphoto.net/