Dwa rozumienia śmierci

tłum. Gabriel Szymczak, 05 września 2021

W Imię Ojca i Syna, i Świętego Ducha!

Dziś obchodzimy jedno z Dwunastu Wielkich Świąt, Zaśnięcie Najświętszej Bogurodzicy. Świętujemy to święto w głównej świątyni naszego Kościoła: patriarchalnej katedrze Zaśnięcia na Kremlu moskiewskim. Wraz z całym Kościołem cieszymy się z wydarzenia, które przekazała nam Święta Tradycja Kościoła Powszechnego: błogosławionego odpoczynku Najświętszej Bogurodzicy, Jej Zaśnięcia, które stało się świętem.

Jeśli przeniesiemy spojrzenie z tego wydarzenia na współczesne życie, zauważymy głęboką sprzeczność między dwoma rozumieniami śmierci. Błogosławiony odpoczynek, zaśnięcie, zasypianie – słowo „śmierć” nie jest używane w odniesieniu do Theotokos. Nawiasem mówiąc, stąd pochodzi inne słowo używane w mowie cerkiewnej: „odpoczywający” – ani nie umarł, ani nie zginął, lecz odpoczywa. Widzimy, że istnieje inne rozumienie śmierci. Z jednej strony rozumienie związane z triumfem Matki Bożej; z drugiej strony jest nasze zwyczajne rozumienie śmierci jako tragicznego końca, jako zakończenia wszystkich rzeczy. Czuje się zwierzęcy strach, strach przed śmiercią, przed tym tragicznym końcem. Jak bardzo ten strach przed śmiercią jest sprzeczny z podstawowymi wartościami współczesnego społeczeństwa, społeczeństwa konsumpcjonizmu i dobrobytu! Ale to właśnie społeczeństwo, przesycone fałszywymi wartościami, uznaje niemożność połączenia swoich ideałów – ideałów nieograniczonej konsumpcji i przyjemności – z faktem śmierci.

Jak dzisiejsze społeczeństwo, dzisiejsza pseudokultura odpowiada na tę sprzeczność? Odpowiada na to wyzwanie światopoglądów niejako ignorując śmierć. Inny obraz życia jest rysowany przez reklamy i kult tych samych fałszywych wartości, które odwracają nasz wzrok od śmierci. Jeśli mamy mówić o praktykach pogrzebowych, to można zauważyć, że w wielu krajach – zwłaszcza w tych zamożnych – robi się wszystko, by złagodzić kontakt ludzi ze zwłokami. Trumny nie otwiera się w czasie pogrzebu – właściwie w ogóle się jej nie otwiera, a pożegnanie następuje przed zamkniętą trumną. Najczęściej trumnę opuszcza się do grobu, gdy ludzie już opuszczą cmentarz. Z tego powodu jest pokryta kwiatami lub gałązkami świerkowymi, co sprawia, że sam akt pochówku pozostaje niezauważony. Temu celowi służy również rozpowszechniony zwyczaj kremacji: trumnę się spala, a z pochówkiem nie ma realnego kontaktu.

Ale jest jeszcze inny sposób na złagodzenie tego wewnętrznie nie do pokonania konfliktu między fałszywymi ideałami społeczeństwa a śmiercią: przekształcenie śmierci w spektakl, w show. Codziennie widzimy ogromną liczbę zgonów: w telewizji i w wielu filmach, gdzie śmierć jest zawsze obecna w taki czy inny sposób. Ale czy wczuwamy się w tę śmierć? Śmierć jest tylko częścią intrygi; najczęściej ta śmierć – nawet gwałtowna – wiąże się ze zwycięstwem głównego bohatera.

Jednak żadna z tych prób usunięcia kwestii śmierci z zakresu światopoglądu współczesnego człowieka nigdy nie może się powieść, ponieważ każdy dzień, każda godzina i każda minuta zbliżają każdego z nas do śmierci. Cały problem polega na tym, jak postrzegamy śmierć: jako bezsensowny i pozbawiony sensu koniec życia; jako odejście w całkowite nieistnienie wszystkiego, co posiadamy – umysłu, emocji i woli; jako wygaśnięcie wszelkiego życia, ze wszystkimi jego radościami, smutkami, wzlotami i upadkami, odkryciami, zwycięstwami i porażkami; lub jako ostatni akord, finał naszego ziemskiego życia i przejście do innego życia…

Zaśnięcie Najświętszej Bogurodzicy było triumfem Kościoła: zebrali się apostołowie, umieścili grób Matki Bożej w Getsemani i już nigdy go nie odnaleźli, bo ciało Matki Bożej zniknęło. Mocna tradycja Kościoła przekazała nam wiadomość, że ciało Matki Bożej zostało wzięte do Królestwa Niebieskiego. Niektórzy święci Ojcowie zarówno Kościoła starożytnego, jak i Kościoła rosyjskiego – wśród których szczególnie należy pamiętać św. Ignacego (Brianczaninowa) – porównali tajemnicę Zaśnięcia Najświętszej Bogurodzicy ze Zmartwychwstaniem Zbawiciela. Nie ma śmierci: jest zaśnięcie i odejście.

Zastanawiając się nad zagadnieniem odejścia, święty sprawiedliwy Jan z Kronsztadu mówił, że jest to tylko zmiana miejsca: człowiek „odchodzi”, a jego dusza zajmuje miejsce w innym świecie, innym wieku, innym czasie. Czy Matka Boża bała się śmierci? Nie. Czy święci apostołowie bali się w obliczu gwałtownej, męczeńskiej śmierci? Nie. Apostoł Piotr, początkowo obawiając się prześladowań, które wybuchły za cesarza Nerona, za namową wspólnoty chrześcijańskiej w Rzymie postanowił opuścić stolicę cesarstwa. Ale gdy opuszczał Rzym, Zmartwychwstały Pan spotkał się z nim i zapytał: „Dokąd idziesz?” Już samo to pytanie sprawiło, że Piotr powrócił do Rzymu i z radością przyjął męczeńską śmierć. A ile świadectw mamy w życiu świętych! Widzimy wyraźnie, że nie doświadczyli żadnego lęku przed śmiercią, ale przygotowali się na śmierć jak na naprawdę wielkie wydarzenie w swoim życiu, przez które przechodzi się z bytu ziemskiego do niebiańskiego.

Skąd więc bierze się strach przed śmiercią? Święty Jan z Kronsztadu słusznie stwierdza, że Bóg nie stworzył śmierci, ale śmierć weszła w życie ludzi przez grzech. Dalej pisze: „Śmierć będzie nas przerażać, dopóki trwamy w grzechu”. Ten wewnętrzny związek między strachem przed śmiercią a grzechem jest całkowicie oczywisty. Jeśli ktoś żyje według prawa ciała, jeśli grzeszy i nigdy nie myśli o Bogu, to gdy ten duchowo nieprzygotowany człowiek – który żyje w próżności tego świata, którego życie jest ograniczone tylko do wartości tego świata – staje twarzą w twarz ze śmiercią, doznaje strachu i przerażenia. Ogarnia go śmiertelny strach z powodu obecności grzechu. Św. Jan Chryzostom uczy nas, jak przezwyciężyć ten lęk przed śmiercią: przez pokutę, modlitwę, zwycięstwo nad namiętnościami, pracę, cierpliwość i duchowy pokój – czyli przez życie według przykazań Bożych.

Poprzez uroczystość Zaśnięcia Najświętszej Bogurodzicy i doświadczenie Kościoła objawia się nam prawda, że życie religijne, życie chrześcijańskie, to nie tylko dyspensa, błogosławieństwo i szczęście w tym ziemskim życiu; to nie tylko osiąganie istotnych celów; ale to również przezwyciężenie strachu i obawy przed śmiercią poprzez spokój ducha, pozwalający traktować je jako naturalne dopełnienie ziemskiej części ludzkiego życia. Takie spojrzenie na życie i śmierć ma wielką moc dla człowieka, przed którym nie ma barier i który niczego się nie boi.

Na tym podejściu do życia i śmierci opiera się prawdziwa walka, męstwo i umiejętność oddania życia za drugiego. Czy oddałby swoje życie za drugiego ktoś, kto jest przywiązany do tej tandety, do tego współczesnego życia konsumpcyjnego, dla kogo główna wartość jest tu i tylko tutaj? Dlaczego miałby ryzykować? Dlaczego miałby oddać życie za kogoś innego? Dlaczego miałby poświęcić to, co najcenniejsze? W ramach bezbożnego światopoglądu niemożliwe jest usprawiedliwienie heroizmu, walki czy poświęcenia. Jeśli ludzie, którzy nie uważają się za religijnych, podejmują takie czyny, nie oznacza to, że ich motywacje leżą na płaszczyźnie materialnej. Jest to przejaw ukrytej, szczątkowej religijności, która staje się częścią ludzkiego życia poprzez wychowanie, poprzez wpojone wartości. Ale jeśli zniszczymy tę szczątkową religijność, to staniemy się zupełnie innym społeczeństwem, zupełnie innym ludem, niezdolnym do poświęceń i walki. Takie społeczeństwo nie ma i nie może mieć przyszłości, ponieważ wychowanie w wierze to kwestia życia lub śmierci – nie tylko społeczeństwa, ale nawet rasy ludzkiej. Oto dlaczego głoszenie wielkich wartości duchowych, które zostały objawione człowiekowi przez Słowo Boże, jest podstawowym fundamentem, od którego zależy przyszłość rodzaju ludzkiego.

Wspominając Najświętszą Maryję Pannę, Bogurodzicę i zawsze Dziewicę Maryję oraz Jej chwalebne Zaśnięcie, pamiętajmy zawsze, że Zaśnięcie Matki Bożej jest wielkim świętem Kościoła. I w tej gloryfikacji śmierci Najświętszej Bogurodzicy tkwi wielka wiara wszystkich poprzednich pokoleń, że śmierć nie oznacza końca życia. Jako wielki znak tego, że po śmierci przychodzi zmartwychwstanie, Najczystsza Królowa Niebios została porwana wraz z duszą i ciałem do niebiańskiej siedziby swego Syna, jako znak nieśmiertelności człowieka, jako znak życia wiecznego i jako znak Boskiej wszechmocy. Amen.

Patriarcha Moskwy i całej Rusi Cyryl

za: pravmir.com

fotografia: levangabechava /orthphoto.net/