Kochać Boga tak, jak pokochaliśmy grzech

tłum. Justyna Pikutin, 29 sierpnia 2021

Według Twego miłosierdzia ożyw mnie,
abym strzegł świadectwa Twoich ust.

(Ps 118, 88).

“Boże miłosierdzie” - to niezwykle szerokie pojęcie, które oznacza, że Bóg daje nam wszystko: Swoją miłość, Swe miłosierdzie, siłę, pocieszenie i obecność. I kiedy wypowiadamy słowa: “Panie, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną!” chcemy powiedzieć: Boże, pomóż mi, umocnij, oświeć, ulecz, zbaw, wesprzyj mnie!

Łaska Boża jest wszechstronna i to dzięki niej oraz dzięki Bogu żyjemy na tym świecie. Dlatego też modlimy się do Niego, by ożywił nas w Swym miłosierdziu, byśmy nie umarli, oddaliwszy się od Niego, ponieważ ten, kto oddalił się od Boga, niby żyje, ale w rzeczywistości jest martwy. Ten, kto oddalił się od Boga, może wyglądać jak żywy - może poruszać się, jeść, pić, śmiać się, istnieć na tym świecie - ale jego dusza jest martwa. A człowiek znajdujący się blisko Boga żyje; żyje, ponieważ Bóg jest życiem świata. Chrystus - to życie ludzi. Ja jestem Drogą i Prawdą, i Życiem.

Człowiek, który związany jest z Chrystusem i miłuje Go - żyje. Przezwyciężył śmierć i żyje nie tylko w tym życiu, ale będzie żył wiecznie. Przeszedł od śmierci do życia. Człowiek, żyjący w Bożej łasce, przezwyciężył śmierć. Ona nie ma teraz żadnej władzy, jest jedynie zwykłym wydarzeniem biologicznym, które przenosi nas do życia wiecznego.

Dlatego kiedy łaska Boża otacza, ożywia, żywi i umacnia nas w tym życiu, dostrzegamy świadectwa Twoich ust (Ps 118, 88), to znaczy zachowujemy świadectwo Bożych przykazań.

Na wieki, o Panie, Twoje słowo trwa w niebie. (Ps 118, 89).

Widzicie jak niesamowite bogactwo posiada Cerkiew? Dowolna teoria, ideologia powinna być odnawiana co 50 - 70 lat, choć prawdę mówiąc, teorie tak długo nie “żyją” - ludzkie teorie mogą przetrwać nie więcej niż jedno - dwa pokolenia. Nastanie dzień, kiedy się rozlecą, znikną, zostaną obalone. Jednak załóżmy, że ludzkie teorie wymagają odnowienia i pewnych modyfikacji. Właśnie tak postępują heretycy i szczególnie często możemy to zaobserwować wśród adeptów “Świadków Jehowy”. W określonym czasie wprowadzają oni zmiany w swoim nauczaniu. A nauka Świętej Cerkwi Prawosławnej przez wieki pozostaje niezmienna.

Przykładowo, czytamy tekst, który ma już 350 lat. Czy rozumiemy, że czytamy tak stary tekst? Brzmi on tak współcześnie, a co najważniejsze mówi o rzeczach, które bezpośrednio nas dotyczą. Opisuje te same doznania, które wszyscy przeżywają w Cerkwi. Ci, którzy mają doświadczenie w Chrystusie, czytając Psalmy, widzą siebie od wewnątrz, jak walczą, odradzają się duchowo, robią wszystko to, co opisuje prorok Dawid, ponieważ nauczanie Kościoła się nie zmienia. Na wieki, o Panie, Twoje słowo trwa w niebie. Nie można zmienić prawdy, ona tego nie potrzebuje, a kłamstwo się zmienia, zmienia się wszystko, co ludzkie i przyziemne.

Często mówi się, że Cerkiew powinna odnowić się, że trzeba usunąć pewne rzeczy, które są już przestarzałe. Ale to nie tak. Słowo Boże na przestrzeni wieków pozostaje niezmienne. Metody, które wykorzystywane są w Cerkwi, można zmienić. Dawniej nauczano w domach lub jaskiniach, a dziś nauczamy w świątyniach. Obecnie mamy radio, które wykorzystujemy do celów duchowych; dawniej nie było radia, a teraz mamy różne metody katechizacji. To znaczy, że metody się zmieniają, jednak nie zmienia się sens i prawda Ewangelii - one pozostają niezmienne. Ponieważ jeśli zmienimy je, to człowiek otrzyma fałszywy wynik i nie zostanie zbawiony. Przecież nie możesz powiedzieć lekarzowi:
- Wie pan, panie doktorze, proszę natychmiast zmienić metody leczenia i leczyć mnie inaczej!

To, co udowodniono w medycynie - jest udowodnione naukowo. Tylko to, co nie zostało udowodnione, z czasem się zmienia. Cerkiew zmienia metody, z pomocą których głosi naukę Chrystusa, ale nigdy nie zmienia Bożej prawdy.

Twoim jestem, wybaw mnie, bo szukam Twoich przykazań (Ps 118, 94).

Bóg uratował proroka, ponieważ należał on do Niego. Czy my możemy powiedzieć Bogu, że jesteśmy Jego ludem? Czy mamy tyle odwagi, by stanąć przed Chrystusem i powiedzieć: “Boże, jestem w całości Twój!”?

Jeśli mamy tyle odwagi, to rzeczywiście możemy powiedzieć to, co mówił prorok. A jeśli nasze serce należy do innych rzeczy?

Jeśli będziemy działać szczerze i obiektywnie postrzegać sytuację, to zobaczymy, że nasze serce podporządkowane jest różnym rzeczom, niezależnie od tego, czy to coś materialnego czy też pożądanie, samolubstwo, egoizm, zarozumiałość czy też coś innego. I jak po czymś takim możemy powiedzieć Bogu, że należymy do Niego? Jak mogę należeć do Ciebie, jeśli moje serce zajęte jest czymś innym? W moim sercu żyje nie tylko Bóg, On króluje tam nie w całości, nie należę w całości do Niego. Władają mną inni “gospodarze” i rzeczy mnie zniewoliły. Dlatego nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że w całości należę do Boga. I będzie dobrze, jeśli nie zaczniemy się oszukiwać, a będziemy osądzać siebie w tym życiu, by nie zdziwić się w dzień Sądu Ostatecznego.

Podczas duchowego milczenia powiedzmy sobie:
- Poczekaj! Popatrzmy: czy należę wyłącznie do Chrystusa? Czy kocham Go całym swym istnieniem? Czy nic nie może odebrać mojej miłości do Niego?

Wtedy nasze “ego” odpowie. Pozwólmy mu odpowiedzieć. A nawet - jak mówił św. Jan Klimak, zmuśmy je, by nam odpowiedziało. Niech nasze serce podpowie, gdzie się pomyliło.

Powinniśmy więc przynajmniej okazać skruchę i z westchnieniem prosić Chrystusa, aby królował w naszych sercach, w nas, i powtarzać to, co mówimy podczas Św. Liturgii: "Błogosławione królestwo Ojca i Syna, i Ducha Świętego". Gdzie jest to Królestwo? Aniołowie i niebiosa wychwalają Boga. My również powinniśmy wychwalać Królestwo Boże w nas - Bóg króluje w nas, On będzie naszym Królem i Bogiem, i w ten sposób zdołamy powiedzieć mu:
- Boże, należę do Ciebie, zbaw mnie. W całości należę do Ciebie, zbaw mnie!

Dobrze by było, gdyby człowiek zastanowił się nad pytaniem:
- Czy prawdziwie kocham Boga?

Czasami przychodząc do spowiedzi, człowiek płacze i rozpacza nad zmarłym, którego kochał. Współczujesz mu. Chciał ożenić się w dziewczyną, którą kochał, a teraz gorzko płacze. Jednak pytanie brzmi: czy kocham tak Chrystusa, jak kochałem tego człowieka?

Pewien święty mówił:
- Boże, pragnę pokochać Cię tak, jak umiłowałem grzech!
To wielkie słowa. Ponieważ czasami kochamy rzeczy, namiętności, grzech i przez cały dzień myślimy o nich. Niech stanie się odwrotnie, niech będzie to miarą naszej pokory i porównania, to znaczy kochajmy Boga tak, jak wielokrotnie okazywaliśmy, że kochamy grzech i namiętności. Dlatego wtedy, gdy zastanawiamy się: “Czy należymy do Chrystusa?”, powinniśmy oczekiwać odpowiedzi, pytać i osądzać siebie. Świętych nie sądzi się po ich śmierci, ponieważ oni sami się już osądzili na tym świecie, osądzili swoje ego i powiedzieli mu:
- Usiądź na ławie oskarżonych i odpowiedz mi: Czy kochasz Chrystusa całym swym umysłem, całą duszą i całym sercem i czy jesteś gotów powiedzieć: “Chryste, w zupełności należę do Ciebie i jestem gotów wypełnić Twoją wolę!”?
Nie jestem pewien, czy jesteś gotowy, by to powiedzieć i uczynić.

Na Górze Athos pewien nasz starzec mówił nam, byśmy dokonywali tego sądu nad sobą, abyśmy nauczyli się potępiać samych siebie, by uniknąć Sądu Ostatecznego i poprawić się. Byśmy byli podobni do tych ludzi, którzy często chodzą do lekarza i robią badania, by wiedzieć o stanie swojego zdrowia. Człowiek, który nigdy nie chodził do lekarza myśli, że jest zdrowy, choć rzeczywiście może być chory. Człowiek, który zna realny stan swego zdrowia, może zapobiec rozwojowi takiej czy innej choroby.

Metropolita Limassol Atanazy

za: pravoslavie.ru

fotografia: Skavin /orthphoto.net/