Wiara a świat - przykład św. Maryna

tłum. Gabriel Szymczak, 01 września 2021

Chcę zacząć od refleksji z życia świętych. W III wieku żył niezwykle szanowany żołnierz imieniem Maryn Palestyński (wspomnienie 7/20 sierpnia). Był znany w całej armii jako człowiek pełen odwagi i męstwa, do tego stopnia, że w połowie swojej kariery zaproponowano mu awans na centuriona własnego pułku.

Podobnie jak w dzisiejszym systemie wojskowym, od awansowanych wymagano złożenia nowej przysięgi cesarstwu. W czasach Maryna ta przysięga wymagała od awansowanych wzywania imienia pogańskich bogów i uczestniczenia w różnych pogańskich rytuałach.

Dla Maryna, który sam był ukrytym chrześcijaninem, było to niemożliwe! Podczas ceremonii awansu stanowczo odmówił oddania czci różnym bożkom, których wizerunki umieszczono przed nim. Dowódca, który przyjmował przysięgę, był zszokowany tą reakcją i dał Marynowi bardzo poważne ultimatum: „Daję ci trzy godziny na przemyślenie tego. Albo wypełnisz ten rytuał i będziesz służyć imperium, albo zostaniesz ukarany.”

Pełen smutku Maryn opuścił plac. Przypadkowo spotkał biskupa Teoteka, który widział, co się stało. Biskup zaprowadził żołnierza do pobliskiego kościoła, podszedł do ołtarza i wskazał najpierw księgę Ewangelii, a następnie miecz wiszący u pasa Maryna.

„Wybierz, odważny człowieku, jedno z tych dwóch” – powiedział biskup Teotek. „Albo noś miecz i tymczasowo służ ziemskiemu władcy, a po śmierci bądź zgubiony na wieki; lub zostań żołnierzem Niebiańskiego Króla i oddaj swoje życie dla Jego świętego imienia, zapisanego w tej Księdze i króluj z Nim w życiu wiecznym”.

To wydarzenie było tak potężne dla Maryna, że wrócił z powrotem do dowódcy i wyznał swoją wiarę w wiecznego Króla, zanim został stracony i zamieszkał w Królestwie.

Życie świętych jest dla nas w Kościele prawosławnym absolutnym SKARBEM, z którego często nie korzystamy w naszym życiu duchowym. Św. Paisjusz, który jest jednym z moich ulubionych świętych wszech czasów, napisał kiedyś, że czytanie i uczenie się na podstawie życia świętych jest jak przyjmowanie naszych „duchowych witamin”! Kiedy chcemy wzmocnić nasz układ odpornościowy do walki z chorobami, bierzemy witaminy i jemy zdrowe produkty. Musimy zrobić dokładnie to samo w naszym życiu duchowym! Czytając żywoty świętych uczymy się z ich przykładów! Prowadzimy z nimi rozmowy poprzez ich pisma i dzienniki. Są to rzeczy, które wzmacniają nasz układ odpornościowy przeciwko światu, abyśmy mogli uzyskać zdrowe duchowe zrozumienie naszego istnienia i naszego celu w tym życiu.

Przykład św. Maryna jest źródłem duchowych witamin poprzez przywołanie ważnego pytania – „gdzie w hierarchii ważności w moim życiu stawiam wiarę?”

W minionym tygodniu obchodziliśmy wielkie święto Przemienienia Pańskiego. Cerkwie i kapłani byli przystrojeni na biało i radośnie śpiewaliśmy Bogu:

„Na górze Tabor przemieniłeś się, Jezu, i obłok jaśniejący rozciągając się jak cień apostołów Chwałą okrył, przeto i na ziemię padli na twarze, nie mogąc znieść jasności niedostępnej Chwały Oblicza Twego, niemający początku Zbawco Chryste Boże, a jak wtedy im Światłością Twoją zajaśniałeś, tak oświeć dusze nasze.”

Śpiewaliśmy hymny. Całowaliśmy i czciliśmy piękne ikony. Uczestniczyliśmy w jedzeniu różnych owoców i winogron, które miały przypominać nam o SZCZYCIE naszego życia… do którego wszyscy się wspinamy: przemianie i zjednoczeniu z Bogiem, które wszyscy możemy przejść jako chrześcijanie, jeśli nadal będziemy podążać ścieżką wiodącą do Chrystusa.

Dla tych, którzy byli obecni, i dla tych, którzy z ważnych powodów nie mogli brać udziału w nabożeństwach, była to uczta radości i pełnego okazania naszej wiary. Do tych, którzy byli po prostu nieobecni… - wracamy do trudnego pytania, które postawione zostało św. Marynowi: „gdzie w hierarchii ważności w moim życiu stawiam wiarę?”

Nie ma to być dla nas podróż w kierunku poczucia winy, ale raczej „sprawdzenie rzeczywistości”. Kiedy poświęcamy chwilę na przeanalizowanie naszego życia, to pytanie pojawia się każdego dnia! Wielu z nas należy do bardzo żywych i silnych wspólnot parafialnych, wielu zna odpowiedź na to pytanie. Zawsze jest wielką radością słyszeć diakona, wychodzącego i mówiącego: „Drzwi, drzwi, w mądrości uważajmy!”, a następnie usłyszeć, jak CAŁA CERKIEW śpiewa razem Credo: „Wierzę w jednego Boga…”!

Kilka minut później z ołtarza wychodzi Eucharystia. Ciało i Krew samego Boga wchodzą pomiędzy nas i śpiewamy: „Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie. Pan Bóg oto nam się objawił.”

Mówimy to wszystko naszymi ustami, ale jak często pozwalamy, aby modlitwy zmieniły i przemieniły sposób, w jaki postrzegamy świat i w jaki żyjemy?

Abba Izaak, jeden z ojców pustyni, zwykł mawiać: „Mądrość, która nie opiera się na prawym działaniu, jest depozytem hańby”.

My tutaj w naszej małej cerkwi w Fenton, tak jak i wierni z innych parafii, zostaliśmy pobłogosławieni i jesteśmy częścią Jedynego i Świętego Kościoła Prawosławnego. Bóg dał nam wszystkim tę niesamowitą winnicę, która wciąż rośnie i nadal wydaje dobre owoce! Te słowa są dla nas ostrzeżeniem, abyśmy nigdy nie popadali w samozadowolenie w naszym życiu duchowym, ale raczej nadal dążyli do naszego osobistego Przemienienia, umieszczając naszą wiarę tam, gdzie należy: na szczycie Góry, oświeconą światłem Chrystusa.

o. Gabriel Bilas

za: St. Mary Magdalene Orthodox Church

fotografia: levangabechava /orthphoto.net/