O kogo troszczy się Bóg?

tłum. Justyna Pikutin, 20 sierpnia 2021

Pewien chrześcijański asceta kiedyś powiedział: człowiek staje się wierzącym nie wtedy, gdy zaczyna zastanawiać się nad istnieniem Boga, a nawet nie wtedy, gdy zaczyna studiować przykazania Boże, czytać Pismo Święte i dzieła św. Ojców.

Prawdziwie wierzącym człowiek staje się wtedy, gdy uświadamia sobie, że bez Boga nie może on żyć, że największą wartością w jego życiu jest Bóg.

Jeśli człowiek dostrzega sens swojego życia w czymś innym, to nie jest wierzącym...
Jedyny cud, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści, to cud pomnożenia chlebów. Tego cudu nie ośmielili się nawet obalić wrogowie Chrystusa Zbawiciela, uczeni w Piśmie, faryzeusze, czyli żydowska szlachta duchowa.

Po upływie stuleci nie zapominamy o tym cudzie. Przypomina nam on, że naszym całym życiem kieruje wola Boża.

O czym mówi nam Zbawiciel poprzez cud pomnożenia chlebów?
Najważniejsza myśl brzmi: jeśli człowiek szuka Boga, jeśli całą swą świadomością podąża na spotkanie z Bogiem, to On daje takiemu człowiekowi wszystko, co niezbędne, w tym również rzeczy materialne. Bóg zaczyna troszczyć się o niego.

Historia pomnożenia chlebów pokazuje to dobitnie. Ludzie tego dnia byli na tyle skupieni na nauczaniu Chrystusa, że zapomnieli nawet o jedzeniu. Ale Bóg zatroszczył się o nich i nakarmił do syta tłum poszukujących Go ludzi.

Głównym zadaniem człowieka jest zorientowanie się w życiu i określenie, co jest w nim najważniejsze. Nie daj Bóg, byśmy skupili wszystkie swoje siły i talenty na osiągnięciu drugoplanowych wartości i abyśmy pomylili namiastkę sensu z sensem.
W efekcie bowiem na wszystkich polach odniesiemy porażkę: na ziemi nie odniesiemy sukcesu i utracimy wieczne błogosławieństwo.

Św. Grzegorz z Nyssy powiedział, że jeśli człowiek troszczy się tylko o życie ziemskie, to znaczy, że nie wierzy on w wieczność. Kiedy człowiek skupia się tylko na tym, jak osiągnąć jak najwięcej w życiu ziemskim: pieniędzy, sławy, to niewątpliwie zapomina on o wieczności. Wszystkie siły wkłada w to, co przyziemne. Choć wszystko, co ziemskie, jest ulotne.

Jeśli człowiek nie pielęgnuje w sobie zalet, to w jego duszy nie będzie neutralnej pustki, a miejsce zalet zajmą kipiące namiętności.

Przebywając w bezustannych troskach, urazach, zawiści z powodu tego. że ktoś ma lepiej, dusza cierpi już tutaj, na ziemi i z tym cierpieniem przejdzie ona do wieczności. I cały tragizm tej sytuacji polega na tym, że w wieczności namiętności nie będą mogły zostać zrealizowane i cierpienie duszy będzie trwało wiecznie.

A jeśli zatroszczymy się o swoją duszę, Bóg da nam wszystko, o wszystko się zatroszczy. Nigdy nie będzie nam nic brakowało. “Byłem młodzieńcem, a oto zestarzałem się, lecz nie widziałem prawego człowieka w opuszczeniu, ani też jego potomstwo nie prosiło o chleb.” (Ps 36, 25).

Metropolita Antoni (Pakanicz)

za: pravoslavie.ru

fotografia: Ursiy /orthphoto.net/