Krzyż. Wezwanie do niemożliwego

tłum. Paulina Sacharczuk, 13 sierpnia 2021

Krzyż, centralny symbol chrześcijaństwa, wrogom religii wydaje się czymś nie tyle niezrozumiałym i obcym, co wręcz nierealnym, zmyślonym, urojonym. "Religia niewolniczej cierpliwości, nieziemskiej zapłaty i niezachwianej odporności na zło"- oto ciągle powtarzane oskarżenia pod adresem chrześcijaństwa. Wezwanie Chrystusa skierowane do wszystkich, aby wzięli swój krzyż i poszli za Nim, jest głoszeniem bierności, odmową walki, twórczego, aktywnego uczestnictwa w życiu itd. Ale taka interpretacja, nawet jeśli niekiedy przyjmowana przez samych chrześcijan, jest fałszywa, a demaskowanie tego kłamstwa jest szczególnie wskazane w dniach, kiedy Cerkiew, wspominając Krzyż Pański, na nowo zastanawia się nad jego znaczeniem.

Czym jest "wziąć swój krzyż"? Jeśli przyjrzymy się bliżej obrazowi Chrystusa biorącego na siebie krzyż, zobaczymy bezpośrednie przeciwieństwo wszystkich twierdzeń antyreligijnej propagandy. Gdyby Chrystus uczył niesprzeciwiania się, bierności i całkowitego przejścia do "innego świata", nie zostałby przybity do krzyża. Został zabity za potępienie zła i grzechu, ale przede wszystkim dlatego, że sam zamanifestował obraz takiej doskonałości, tak wysokiego i prawdziwie boskiego życia, że większość ludzi wokół Niego nie mogła tego pojąć i dlatego to odrzuciła. Ci, którzy wydali Go na ukrzyżowanie, powinni byli rozumować w ten sposób: "Jeśli prawdziwe życie jest tym, czego On naucza, jeśli jego prawdziwym celem jest to, do czego On wzywa, to wszystko, czym żyjemy, wszystko, co jest nam drogie, to duchy i „świecidełka”. Trzeba więc pozbyć się Go: znaleźć w Nim jakąś winę, a potem poniżyć, oczernić, potępić i zabić!". Innymi słowy, krzyż Chrystusa okazuje się straszną i nieznośną prawdą o nas samych, a Jego wezwanie do wzięcia swego krzyża jest wezwaniem do przyjęcia go jako ostatniej prawdy o świecie i człowieku, a przyjąwszy ją, do życia według niej.

Jaka jest więc ta prawda? „Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48) - to jest nauczanie Chrystusa i to nauczanie o niesłychanej, "niemożliwej" doskonałości jest właśnie krzyżem, który On nam ofiarowuje, proponuje. Jest to dalekie od uproszczonej interpretacji religii jako środka łagodzenia zła i cierpienia w oczekiwaniu na niebiańską błogość. I właśnie takie rozumienie, taki obraz religii jest nam przedstawiany w podręcznikach "naukowego ateizmu". Ale taka religia, powtarzam, nie ma nic wspólnego z religią Chrystusa. Krzyż jest symbolem bezlitosnej prawdy, która weszła na świat, aby zło potępić jako zło.

Chrystus nie tylko przyjmuje cierpienie i krzyż, aby nauczyć nas cierpliwości, ale dlatego, że na tej drodze krzyżowej triumfuje On sam, Jego prawda. Oto On smuci się w ogrodzie i prosi swoich uczniów, aby czuwali z Nim, ale oni śpią, i na zawsze jest osądzony ten sen, ta nasza straszna ospałość, obojętność na dzieło współczucia, pomocy i uczestnictwa. Oto On stoi przed sądem najwyższego kapłana, a my widzimy po raz kolejny i na zawsze, jak straszne jest kłamstwo krzywoprzysięstwa, potępienie niewinnego. Oto On niesie swój krzyż, oto On cierpi na nim i nie po raz pierwszy słyszymy to zaskakujące świadectwo: Prawdziwie On był Synem Bożym! (Mt.27:54; Mk.15:39). Spójrzcie, jak Chrystus triumfuje w swoim cierpieniu: w biednym, opuszczonym i umierającym człowieku inny człowiek rozpoznaje Syna Bożego, a historia ludzkości zmienia się na zawsze.

Krzyż jest więc wezwaniem dla człowieka, by stał się prawdziwym sobą, by w pełni urzeczywistnił w sobie to, co w nim podniosłe i boskie, a co tak często zdradza, zaprzepaszcza z powodu swojego wewnętrznego chaosu i zagłuszonego serca. Przyjąć krzyż oznacza wewnętrznie zgodzić się na życie jako trudne wznoszenie się i ciągłą walkę, albowiem "wąska jest droga, która prowadzi do Królestwa, a mało jest takich, którzy nią podążają" (Mt 7:14). Krzyż jest maksymalnym zaostrzeniem sumienia, bezkompromisowym opowiedzeniem się za prawdą, odrzuceniem wszelkiego fałszu i w końcu ofiarą. Krzyż nigdy nie jest lekki, zawsze ponad siły, zawsze straszny. Lecz Cerkiew mówi: „…Poprzez krzyż ukaże się radość całemu światu”, „…Krzyż – piękno wszechświata”. I to jest tak dlatego, ż każdy, kto bierze na siebie ten Krzyż, jakby on nie był ciężki, odnajduje radość, której odtąd już nie zamieni na cokolwiek w świecie.

Przed wydaniem na śmierć Chrystus powiedział: Teraz jest uwielbiony Syn Człowieczy (J 13:31), i oto przez mrok Wielkiego Tygodnia wrasta światło Paschy, światło zwycięstwa nad śmiercią, miłości nad nienawiścią, dobra nad złem. Chrześcijaństwo to religia Krzyża, dlatego że wierzy w ostateczne zwycięstwo tego, ze względu na co Krzyż przyjął sam Chrystus. Nie bierność i obojętność, nie niewolnicza uległość, ale wierność aż do śmierci, walka i wąska droga prowadząca do radości - oto prawda Krzyża.

o. Aleksander Schmemann

za: Беседы на Радио «Свобода». Том 1

fotografia: Alicja Ignaciuk /orthphoto.net/