Kwiatów nie stawia się do brudnego naczynia

tłum. Justyna Pikutin, 06 sierpnia 2021

O szczęściu

Mama z tatą stworzyli ziarenko, z zarodka wyrosło nasze ciało, a Bóg poprzez Ducha Świętego tchnął duszę w każdego z nas. To jest to, co może się zjednoczyć z Bogiem. Człowiek składa się z trzech elementów: ducha, duszy i ciała. Duch - to czyste naczynie, w którym króluje Bóg. Ciało - to mięso: pojeść, pospać i inne potrzeby fizjologiczne. Dusza - to emocje: dobre kino, dobra książka, dobra rozmowa. Jak to mówią, ktoś lubi arbuza, a ktoś inny - wieprzowe chrząstki. U mnie dla duszy są stare westerny. Taka dobra bajka ze wspaniałymi aktorami. Nie to, co współczesne filmy. Dobry film to taki, który nie wstyd obejrzeć z pięcioletnim dzieckiem. Jest to pokarm dla duszy, który powinien być z kategorii “czyste, dobre, wieczne”. Przecież na rynku wąchasz mięso. I jeśli śmierdzi, to go nie bierzesz. Tak też należy się odnosić do duchowego pokarmu.

Szczęście, z ros. sczastie - od słowa siejczas - teraz. Teraz jest dobrze, teraz chcę i otrzymuję. Wszyscy chcą szczęścia, miłości i zdrowia. Chcą bogactwa. Nie rozumiejąc, co to takiego. Znam wielu bogatych ludzi - i wszyscy co do jednego nie są szczęśliwi.

Kwiatów nie stawia się do brudnego naczynia - najpierw trzeba umyć wazon. Tak też i my: powinniśmy najpierw oczyścić się od środka, oczyścić swe myśli - i wtedy Duch Święty przyjdzie i poczujemy się wspaniale nawet bez pieniędzy. Wyobraź sobie, że idziesz z pełnym portfelem i wnet na klatce schodowej dostałeś po głowie, wszystko ci zabrali i nie masz już pieniędzy. A Ducha Świętego z twej duszy nikt ci nie zabierze.

Kiedyś powiedziałem miejscowemu duchownemu o. Włodzimierzowi, że ciało, to skórka, która i tak zdechnie... A on wtedy mi odpowiedział : “Piotrze, ale konika trzeba strzec”. I ma on rację, przecież ciało wiezie naszą duszę. I strzegę konika na wszelkie sposoby. Wskakuję do przerębla co rano, nurkuję. Pilnuję jedzenia. Jem nie smacznie, ale jakościowo: dobre, proste, czyste, to, co rośnie na ziemi.

Wcześniej lubiłem różne smakołyki, teraz nie ma dla mnie nic lepszego niż chleb i woda. Te produkty mają najczystszy smak. W każdym wieku najlepszym kucharzem jest głód. Jeśli nie będziesz jadł przez 2 dni, to ugotowana przedwczoraj kasza manna okaże się lepsza od dziczyzny i głuszca.

Jemy tak, jak wszyscy i żyjemy, jak wszyscy. Ale staramy się na tyle, na ile to możliwe, jak najwięcej produktów uprawiać w ogrodzie: ogórki, pomidory, kapustę, buraki. Tym zajmuje się moja żona.


Chcę jak najszybciej zapomnieć...

Pod koniec życia stać się normalnym człowiekiem - to wyzwanie.
Każdej nocy trzeba zadać sobie stosunkowo łatwe pytanie: przeżyłem dzisiejszy dzień - czy to sprawiło, że ktoś poczuł się lepiej? Oto ja, znany wielki artysta, muzyk - mogę z wami rozmawiać w taki sposób, że będziecie chodzić po strunie. Ale czy będę się z tym dobrze czuł? Albo wy? “Dzielący” - to jedno z imion diabła. Wewnętrzny szatan wmawia mi: masz rację, brachu, dawaj, ustawmy ich wszystkich! Staram się nie być takim. Każdego dnia wzrastam w mojej pracy duchowej. Metodą małych kroków.

Zaprzestanie pracy duchowej i zadowolenie z siebie - to śmierć. Potrzebne jest inne podejście: jestem najgorszy spośród wszelkiego stworzenia. Gorszy od kota - on robi wszystko prawidłowo, gdyż Bóg nim kieruje, ma instynkt i nie ma wyboru. A ja mam i często się mylę. Czuję totalną niemoc. Nie mogę nic bez Bożej pomocy.

Nie chce być z niczego dumny: ani z roli w filmie “Ostrov”, ani ze swych wierszy, ani z piosenek - chcę patrzeć na to wszystko z oddali. Każdy dzień jest dla mnie cudem, każdego dnia niebo jest dla mnie inne. A żaden dzień nie jest podobny do poprzedniego. Mam szczęście, że zacząłem to dostrzegać. Bardzo wiele mnie ominęło i bardzo tego żałuję. O tym płaczę, wewnętrznie oczywiście. Mogło być czyściej i lepiej. Ktoś mi kiedyś powiedział: napisałeś tak wspaniałe utwory, ponieważ piłeś. Ale ja napisałem je nie dzięki wódce, a pomimo niej. Z wysokości swoich 60 lat mówię: nie należy tracić ani chwili tego życia, czasu jest mało, życie jest krótkie, a w nim każda chwila może być piękna. Ważne jest, by wstać rano i posprzątać. Jeśli obudziłem się w złym humorze, nie piję porto, a mówię: “Boże, jest mi jakoś źle. Liczę na Ciebie, bo nic mi nie wychodzi”. Ten ruch jest najważniejszy. Jeśli ktoś mnie usłyszy i postara się tak robić - spośród młodziutkich, nastoletnich, pięknych, póki jeszcze igła nie sterczy z ich żyły - to zwycięstwo.

Chcecie, bym zaczął teraz wspominać. A ja chcę jak najszybciej zapomnieć. Chcę żyć, życiem wewnętrznym - duchem, rozumiecie? Bardzo wiele robię w tym celu, staram się na miarę swoich słabych sił, wkładam w to wszystko. Świat widzialny - to świat, który jutro może zostać zburzony. Wczoraj zerwał się straszny wiatr, pomyślałem, że zerwie dach - i cała moja muzyka, wszystkie nagrania - wszystko przepadnie. 4 lipca w dzień pamięci Kazańskiej Ikony Matki Bożej była ulewa, rano wstałem i patrzę - Bóg osunął pół wąwozu, zmył przytulny zakątek na mojej działce, który bardzo lubiłem. Myślałem, że to wszystko jest moje. A On mi przypomniał: “Ja jestem Gospodarzem, chłopcze, nie potrzeba brudu!” Tak też się dzieje. A wy chcecie, bym teraz się przypucował... Nie wam - a temu życiu pokazuje figę. Przestałem cenić to życie, choć trzymam się go całkowicie.

Piotr Mamonov

za: petrmamonov.ru

fotografia: levangabechava /orthphoto.net/