Kto zdecydował, które księgi znajdą się w Nowym Testamencie?

tłum. Jakub Oniszczuk, 02 sierpnia 2021

Omawialiśmy już (luźny) charakter kanonu Starego Testamentu w Kościele prawosławnym, ale co z Nowym Testamentem? W przeciwieństwie do Starego Testamentu, Nowy Testament jako kanon 27 ksiąg jest akceptowany przez zasadniczo wszystkie grupy, które identyfikują się jako chrześcijańskie. Sposób, w jaki powstał kanon Nowego Testamentu, jest jednak przedmiotem ogromnej ilości dezinformacji i bezpodstawnych opinii. Na pytanie, kiedy 27 ksiąg zostało „kanonizowanych” jako Nowy Testament, wielu odpowie, że stało się to na Soborze Nicejskim. Niektórzy przedstawiając to wydarzenie mówią, że uczestniczący w soborze biskupi spośród szerokiej gamy tekstów poprzez głosowanie wybrali, które księgi wejdą, a które nie, w skład "Biblii". Inni mówią, że nie było głosowania, ale biskupi omówili tę sprawę i wspólnie ustalili pewien zestaw kryteriów, zwykle obejmujący pochodzenie apostolskie i kilka innych, według których oceniali wszystkie te księgi i zdecydowali, które mieszczą się, a które nie w określonych ramkach. Na podstawie tego rodzaju wyobrażeń apologeci rzymskokatoliccy będą twierdzić, że autorytet ksiąg kanonu spoczywa zatem na autorytecie biskupów, którzy dokonali ich wyboru, a szczególnie na autorytecie biskupa Rzymu. Często mówi się również, że po soborze Konstantyn wpadł w swego rodzaju szał palenia ksiąg, starając się zniszczyć wszystkie spoza wybranych 27 - chciał bowiem ukryć ich treść, która broniona była przez zwolenników jako równie słuszna. 

Główny problem z tym podejściem polega na tym, że jest ono całkowicie zakorzenione w fikcji. Kanon Nowego Testamentu nie był omawiany w Nicei w 325 roku. Dlatego nie było głosowania, biskupi nie ustalali kryteriów, a już na pewno nie było późniejszego palenia ksiąg. Chociaż ta historia była wodą na młyn dla powieściopisarzy takich jak Dan Brown i dla twórców telewizyjnych filmów dokumentalnych o „tajemniczych, zaginionych księgach Biblii”, to pod względem historycznym nie można jej traktować poważnie. Nawet tacy badacze Nowego Testamentu jak Bart Ehrman, którzy bardzo skorzystali z opierającej się na tych odrzuconych tekstach idei istnienia kilku różnych "chrześcijaństw" w pierwszych wiekach, zapytani o powyższą historię odpowiedzą, że jest to kompletna bzdura.

Zatem jak i kiedy powstał Nowy Testament? Wiemy z pism św. Ireneusza i innych, a także z bezpośrednich odkryć tekstowych, że cztery Ewangelie: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana były łączone w kodeksy i używane w kościołach tylko w takiej formie już w połowie II wieku, tj. ok. 150 roku. Święty Ireneusz wskazuje, że tak jest w przypadku miast takich jak Rzym i Antiochia, nie sugerując przy tym, że te miasta miały jakieś szczególne przywileje, ale raczej podkreślając, że w tym czasie, w tych apostolskich wspólnotach chrześcijańskich, nadal istniały żywe wspomnienie działalności samych Apostołów, co potwierdzałoby, że te księgi otrzymali od Apostołów. Słowa te pozostaną ważne przez wieki, ponieważ Ojcowie nie mówią o tym, które księgi posiadają jakiś autorytet czy wykazują jakiś znak boskiego natchnienia, ale mówią raczej o księgach, które otrzymali. Należy również zauważyć, że nawet w tak wczesnym okresie kodeksy ewangeliczne składają się dokładnie z tych czterech ksiąg, i potwierdza się to na całym świecie. Nie ma przykładów, by społeczności używały indywidualnych Ewangelii i połączyły wszystkie cztery dopiero po wejściu we wspólnotę z innymi społecznościami. Nie mamy też ani jednego przykładu, by w tych kodeksach znalazły się jakiekolwiek inne ewangelie. W rzeczywistości najwcześniejsza z gnostyckich ewangelii, Ewangelia Tomasza, była napisana w okresie od początku do połowy drugiego wieku, a więc nie mogła być włączona, nie mówiąc już o tych skomponowanych później.

Jest również obecnie powszechnie akceptowanym przez uczonych, że do roku 100 listy św. Pawła zostały zebrane w zbiór i krążyły razem, a nie jako pojedyncze księgi. Jeden z naszych najwcześniejszych rękopisów listów św. Pawła jest w rzeczywistości wczesną edycją tego zbioru, zidentyfikowaną jako P46 (Chester Beatty II). Ten zbiór zawiera List do Hebrajczyków, bezpośrednio po Liście do Rzymian, ale to temat na inny czas. Istnieją bardzo dobre dowody historyczne, pochodzące w dużej mierze ze sporu z Marcjonem z początku drugiego wieku, że te dwie księgi, kodeks Ewangelii i kodeks listów św. Pawła, już wtedy funkcjonowały w modlitewnym kulcie na całym świecie w sposób bardzo podobny do ich dzisiejszej funkcji w Kościele prawosławnym. Na dobrą sprawę 2 List Piotra rozdział 3. werset 16. określa listy św. Pawła jako Pismo Święte.

Oznacza to, że 19 z 27 ksiąg zostało uzgodnionych jako Pismo Święte przez wszystkie wspólnoty chrześcijańskie bardzo wcześnie, na początku drugiego wieku, do czego mamy historyczny dostęp w postaci dowodów archeologicznych. Pozostałe 8 z nich: Listy Powszechne (lub Katolickie) i Objawienie św. Jana są czasami określane jako „księgi sporne”. Sprawia to wrażenie, że na temat tych ksiąg od wieków toczyły się spory i debaty oparte na jakichś zewnętrznych kryteriach. Znowu jednak jest to mit. Pomysł ten pochodzi z błędnego tłumaczenia rozróżnienia, jakie spotykamy u Euzebiusza, który mówił o „homolegoumena” - książkach, o których wszyscy mówią to samo, i „antilegomena” - książkach, o których ludzie mówią różne rzeczy. W najwcześniejszych wiekach historii Kościoła nie było władzy centralnej ani nadrzędnej struktury hierarchicznej ponad lokalnymi biskupami w ich miastach. Biskupi z różnych regionów, na przestrzeni tych pierwszych wieków, zbierali się na soborach lokalnych, aby omawiać dotyczące wszystkich sprawy. Ustalenia tych soborów nie miały jednak żadnej władzy ani autorytetu ponad innymi biskupami, którzy nie byli zaangażowani w obrady.

Mamy więc wspólnoty chrześcijańskie, które rozwijały się w zgodzie z nauczaniem Apostołów w całym Cesarstwie Rzymskim i nawet daleko poza jego granicami, robiąc to na własną rękę. To właśnie sprawia, że ich zgodność w kwestii tych 19 ksiąg na tym wczesnym etapie jest tak oszałamiająca. Taki rozwój obrazuje nam, co oznacza słowo „kanoniczny”. Tekst kanoniczny to tekst darzony przez wspólnotę autorytetem. I tak, wcześniej wspomnianych 19 ksiąg posiadało ten autorytet w kościołach na całym świecie. Poszczególne kościoły miały wtedy dodatkowe księgi cieszące się autorytetem w ich społecznościach. Gdy wspólnoty chrześcijańskie spotykały się i wchodziły ze sobą w kontakt, oceniały się nawzajem, czy uznają tę drugą wspólnotę za wspólnotę chrześcijańską, taką jak ich własna, czy też ta wspólnota jest w rzeczywistości czymś „innym”. Jednym z kryteriów przy takich spotkaniach były teksty, które inne społeczności wykorzystały jako autorytatywne. I tak widzimy św. Ireneusza, który przy spotkaniu z walentyniańskimi wspólnotami gnostyckimi uznaje, że nie są to kościoły chrześcijańskie takie jak jego własny, ale raczej coś innego, używającego innego zestawu tekstów i wyznającego zupełnie inną wiarę. Z drugiej strony, gdy wspólnota, która znała tylko jeden List św. Jana, napotykała tę, która znała trzy, pomimo tej różnicy, uznawała tę wspólnotę za inną równoważną jej własnej wspólnotę chrześcijańską.

Ostateczna lista kanonu 27 ksiąg, która rozwinęła się z biegiem czasu, miała zatem charakter opisowy, a nie nakazowy. Wymieniała ona księgi, które posiadały autorytet w kościołach uznanych za chrześcijańskie. Dopiero w drugiej połowie VI wieku Kościoły Wschodnie powszechnie zaakceptowały Księgę Apokalipsy Jana i choć w zdecydowanej większości nadal nie jest ona czytana liturgicznie, jednak Kościoły te zawsze uznawały wspólnotę wiary z innymi Kościołami chrześcijańskimi, które używały tekstu Apokalipsy. Widzimy zatem, że jedyną osobą, która wybrała księgi, które miałyby znaleźć się w naszym Nowym Testamencie, jest Duch Święty. Widać, że kanon Nowego Testamentu rozwinął się w życiu Ducha Świętego w Kościele, we wspólnym życiu chrześcijańskiego ludu Bożego, w tym, co Kościół prawosławny nazywa Świętą Tradycją. Nie była to ani decyzja jakichś autorytatywnych ludzi, ani oparte na szeregu kryteriów rozwiązanie zaproponowane przez grupę uczonych. Ojcowie Kościoła traktowali jako autorytatywne te teksty, które otrzymali, tak jak również my robimy to dzisiaj.

o. Stephen De Young

Za: The Whole Counsel Blog

Fotografia: jarek /orthphoto.net/