Sens ziemskiego cierpienia

tłum. Justyna Pikutin, 17 lipca 2021

“Chlubimy się też uciskami, wiedząc, że ucisk wyrabia cierpliwość;
A cierpliwość - doświadczenie, doświadczenie zaś - nadzieję;
A nadzieja nie przynosi wstydu, ponieważ miłość Boga
jest rozlana w naszych sercach przez Ducha Świętego,
który został nam dany.”
(Rz 5, 2-5)

Wiele osób musi przezwyciężyć jedną z najtrudniejszych prób w życiu, kiedy dusza jest już gotowa na rozłączenie z ciałem. Szatan po raz ostatni próbuje pozbawić umierającego wiecznej łaski, wpajając mu myśli, które obwiniają Boga i znieważają Go. Święty Hiob doświadczył tej próby za życia. Dowiadujemy się o tym ze Starego Testamentu, którego część stanowi “Księga Hioba”. Cierpienia tego sprawiedliwego były tak wielkie i różnorodne, że nawet żona mówiła mu “Złorzecz Bogu i umieraj”. To znaczy popełnij samobójstwo, przecież w takich cierpieniach nie da się żyć. Jak więc św. Hiob zdołał wytrwać i nie utracić wiary oraz miłości do Boga? Gdzie znalazł on siłę, by powiedzieć o swoich stratach najmądrzejsze słowa: “PAN dał, PAN też wziął, niech imię PANA będzie błogosławione” (Hi 1, 21).

O wcześniejszym szczęśliwym życiu Hioba mówi się, że wychowywał dzieci i trudził się w gospodarstwie, nie zapominając o modlitwie do Boga i przestrzegając pobożności. Bóg wskazał na niego jako na najlepszy przykład człowieka sprawiedliwego, przepełnionego strachem Bożym i unikającego grzechu (patrz Hi 1, 8). Ale szatan nie wierzy, że ludzka prawość może być bezinteresowna. Nie zna on wewnętrznego stanu człowieka, jednak wie, jak nim zawładnąć i przyzwyczaił się, że ludzie z łatwością zaczynają narzekać na Boga w obliczu straty. Znający serca Bóg pozwala szatanowi wypróbować wierność sprawiedliwego, co służy przykładem licznym pokoleniom wierzących od czasów starotestamentowych do dnia dzisiejszego, umacniając wiarę ludzi i niwecząc diabelskie intrygi.

Na przykładzie strat sprawiedliwego Hioba w majątku, sługach, dzieciach, a nawet zdrowiu, Bóg pokazuje ulotność naszego ziemskiego dobrobytu: dziś - jest, a jutro - już go nie ma. Natomiast relacje człowieka z Bogiem mają nieprzemijającą wartość: takie, jakie będą one podczas naszego krótkiego życia, takie też pozostaną w życiu wiecznym. Święci, którym choć częściowo dane było ujrzeć, co czeka ich po śmierci, za nic mieli bogactwa i wszelkie ziemskie przyjemności. My trzymamy się ziemskiej pomyślności, ponieważ nie mamy żywego doświadczenia kontaktu z Bogiem. A ten, kto je ma, gotów jest wyrzec się wszystkiego, byleby tylko nie zerwać więzi z Bogiem. O tym mówi ewangeliczna przypowieść o perle, którą kupiec znalazł i sprzedał wszystko, co miał, by ją zdobyć (patrz Mt 13, 45 - 46).

Hiob odczuwa strach Boży, ale męczy go kwestia niesprawiedliwości jego cierpienia. Co jest przyczyną tego, że otrzymuje on tak wiele bólu? Na jego pytania próbują odpowiedzieć przyjaciele. Każdy na swój sposób udowadnia cierpiętnikowi, że przyczyna tkwi w grzechu, za który został ukarany. A Hiob widzi, że to nie tak. Został ukarany za niewinność. Oczywiście nie uważa się na bezgrzesznego, jednak grzechy tych, którzy w swym życiu nie zaznali cierpienia, nie są mniejsze. W wypowiedziach przyjaciół jest wiele prawdy. Przykładowo, jeden z nich - Sofar - mówi: “Gdybyś widział swe grzechy, zrozumiałbyś, że zasługujesz na dwukrotnie większą karę niż ta, którą zostałeś ukarany” (patrz Hi 11, 5-6). My, chrześcijanie, myślimy podobnie: “Bóg nas miłuje. Za nasze grzechy godni jesteśmy surowszych kar niż te, którymi jesteśmy karani”. Dlaczego wiec okazało się, że nie mają racji?

Hiob doświadczył realnego kontaktu z Bogiem, a jego przyjaciele mówili posiłkując się wyłącznie formalną wiedzą o Bogu. Niestety my również tak mamy: możemy wypowiedzieć wiele prawidłowych słów, zacytować św. Ojców, ale nasze słowa pozbawione są żywego współczucia, empatii, a wszystko, co powiemy, nie tylko nie pomoże cierpiącemu człowiekowi, a wręcz przysporzy mu jeszcze większego bólu i sprawi, że jego serce stwardnieje. Tak jak sprawiedliwy Hiob odpowiadał przyjaciołom: “Oczekuję od was miłosierdzia, a nie rad. Po prostu okażcie mi współczucie. Wszystko, co mówicie, wiem. Nie tego od was chcę. Chcę rozwiązywać swoje problemy z Bogiem, a nie z wami”.

Przecież pytania, które stawia Hiob, są ponad ludzkim rozumowaniem: o cierpieniu niewinnych, o tym, jaki sens ma bycie sprawiedliwym, jeśli zły żyje w dostatku i dożywa głębokiej starości, a sprawiedliwy słabnie pod ciężarem swych cierpień. On walczy o sprawiedliwość w ziemskim istnieniu. Takie pytanie zadaje wielu: “Dlaczego wszystko jest tak niesprawiedliwe?”. Jednak albo nie adresują tego pytania do Boga, albo nie są w stanie usłyszeć na nie odpowiedzi. Św. Antoni Wielki usłyszał: “Antoni, bądź uważny i nie badaj losów Bożych”. Człowiek powinien zajmować się tym, co jest na miarę jego sił, tzn: trudzić się nad swoim zbawieniem. Również sprawiedliwy Hiob usłyszał coś podobnego.

Ten temat porusza także ewangeliczna opowieść o ślepym od urodzenia, którego uleczył Chrystus. Uczniowie zapytali Go, dlaczego ten człowiek urodził się ślepym, kto zgrzeszył - on czy jego rodzice? I Nauczyciel odpowiedział im: “Ani ten nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale na nim dzieła Boże będą ukazane” (J 9, 3). Zewnętrznie również objawia się niesprawiedliwość: człowiek musi cierpieć, by w jego życiu ukazały się działa Boże! Jednak czasami Bóg posyła to, co człowiekowi wydaje się być gorzkim i męczeńskim, co burzy komfort, dla wyższych celów. Dostrzec sens w takich cierpieniach można wyłącznie z perspektywy wieczności. Z ziemskiego punktu widzenia te Boże działania odbierane są przez ludzi jako nieszczęścia. Co Bóg wyjaśnił Hiobowi? To, że nie możemy tu w zupełności zrozumieć logiki Bożych poczynań. Hiob nie narzekał, nie obwiniał Boga za swoje niekończące się cierpienia i zrozumiał ich duchowy sens. Stały się one praobrazem niewinnej, krzyżowej męki Syna Bożego, poprzez którą rodzaj ludzki został zbawiony.

Hiob umocnił swoją więź z Bogiem i otrzymał duchowe pocieszenie. A potem Bóg zwrócił mu również ziemskie dobra: jego choroba została uleczona, urodziły mu się dzieci, pomnożyły się jego stada, wydłużyły się lata jego życia, a szatan został upokorzony za zniesławienie sprawiedliwego człowieka. Bóg wynagrodził Hioba za jego wiarę i wytrwałość w próbach dobrobytem w jego późniejszym życiu. My, chrześcijanie, nie oczekujemy od Boga ziemskich nagród, a dążymy do duchowego wzbogacenia - do jedynego życia z Nim tu i w wieczności. Dla ludzi Starego Testamentu Bóg wykorzystał taki pouczający przykład, a dla nas, którzy poznaliśmy Chrystusa i łaskę Świętego Ducha, jest to świadectwo tego, że Bóg pamięta wszystko i wynagrodzi stokrotnie wszystkich, którzy Go miłują.

Tak też i my, we wszelkich nieszczęściach i przeciwnościach, które nas spotkają, nie powinniśmy obwiniać Boga za brak miłości i troski o nas. Nie wolno pozwalać sobie na rozpacz i rozczarowanie Bogiem, nie należy żądać od Niego ziemskiej sprawiedliwości, zgodności z przepisami prawa: zgrzeszyłeś - zostaniesz ukarany, zrobiłeś coś dobrego - zyskasz przewagę. Trzeba nauczyć się we wszystkich cierpieniach i trudnościach szczerze modlić się: “Boże, wszelkimi Twoimi wyrokami zbaw mnie”. Należy z całych sił starać się zachować w sobie zaufanie i miłość do Boga, by nie stracić, a wręcz przeciwnie - nawiązać, utrzymać i umocnić żywą i zbawienną relację z Nim.

Metropolita Kałuski i Borowski Klemens

za: pravoslavie.ru

fotografia: Dymitr Petrenkocz /orthphoto.net/