Sami siebie Chrystusowi Bogu oddajmy

tłum. Gabriel Szymczak, 20 lipca 2021

Najczęściej słyszanym wezwaniem Kościoła, które słyszą wierni uczęszczający na codzienne nabożeństwa, jest: „sami siebie, wszyscy siebie nawzajem i całe nasze życie Chrystusowi Bogu oddajmy”. Celebrans powtarza to wiele razy (aż dziesięć podczas jutrzni i Boskiej Liturgii), a niektórzy mogą się zastanawiać: dlaczego tak często się to powtarza?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta, ponieważ powtórzenie pokazuje, jak ważne jest, aby człowiek zawierzył całe swoje życie Panu i Bogu naszemu Jezusowi Chrystusowi. To pragnienie, aby tak czynić, wyraża się także w innych miejscach Boskiej Liturgii, w modlitwie tuż przed Modlitwą Pańską: „Władco, Przyjacielu człowieka, Tobie przedkładamy całe życie nasze i nadzieję…”. Wyrażając zobowiązanie wobec Pana tymi słowami przyznajemy, że nie mamy nic własnego. Jak pisze św. Paweł Apostoł, wszystko czym jesteśmy (ciało, duch i dusza) należy do Boga (por. 1 Kor 5, 15-20). Jesteśmy stworzeniami Bożymi i nawet gdy ludzkość zwróciła się przeciwko swojemu Stwórcy, to Syn naszego Boga ponownie, jak powtarza oświecony św. Paweł, przywrócił nas Bogu za cenę Swojej Przenajdroższej Krwi (zob. 1 Kor 6, 19 -20 i 7, 23). To, że należymy do Boga, nie oznacza, że Bóg zmusza nas do bycia blisko Niego. Chce, aby nasza relacja z Nim była dobrowolnie wybrana, w tym sensie, że podejmujemy decyzję (i odpowiednio postępujemy) o powierzeniu „całego naszego życia” Jego wszechmocnym i opiekuńczym rękom.

Niestety często zdarza się, że zapominamy o Bogu w trudnościach, jakie napotykamy w naszym życiu. Zamiast zwracać się do Niego, ludzkość próbuje samotnie stawić czoła przeciwnościom i smutkom życia. To tylko zwiększa cierpienie, a gdy nie można znaleźć rozwiązania lub ulgi - tracimy nadzieję. U tych chrześcijan, którzy zawierzyli i zaufali życzliwemu Panu, w każdej sytuacji czyniąc wszystko, co w ich mocy, widać inny rezultat. Oddając się całkowicie Boskiej woli, zamiast rozpaczy odnajdujemy spokój. Nasz Wszechmiłujący Bóg zawsze będzie po naszej stronie!

Św. Piotr Apostoł daje nam bardzo mocne słowa: oddajcie wszystko Panu, „gdyż Jemu zależy na was” (por. 1 P 5,7). Innymi słowy, nie martw się! Pan głęboko kocha ludzkość i nie jest obojętny na nasze problemy. Pismo Święte, zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu, pełne jest cudownej interwencji Boga w życie ludzi, którzy stanęli w obliczu niebezpieczeństwa, głodu, suszy, niesprawiedliwości, wrogów i wszelkiego rodzaju prób. Pamiętajmy o przejściu Izraelitów przez Morze Czerwone; mannie i przepiórkach, które Bóg zsyłał z nieba codziennie przez 40 lat; pięciu bochenkach chleba i dwóch rybach, które nasz Pan Jezus Chrystus pobłogosławił i pomnożył do tego stopnia, że pięć tysięcy mężczyzn (wraz z niezliczonymi kobietami i dziećmi) zjadło i zostało nasyconych, a nawet pozostały okruchy! Wszystko to stało się nie na prośbę ludzi, ale dlatego, że Pan sam widział potrzeby Swojego ludu, ponieważ „Jemu zależy na nas”.

Wezwanie „siebie i siebie nawzajem” oznacza nie tylko nas samych, ale także otaczających nas ludzi, z którymi mamy kontakt, w tym dzieci, rodzinę i sąsiadów. Oznacza to, że całkowicie ufamy Bożej miłości i Opatrzności, wierząc, że Chrystus, nasz Bóg, przeprowadzi nas przez każdą burzę. Kiedy szukamy schronienia we Wszechmiłosiernym Bogu, nasze cierpienie zostaje usunięte, a On załatwia wszystko w najlepszy możliwy sposób.

Trzeba jednak powiedzieć, że często trzeba okazywać cierpliwość i zwracać uwagę na to, co Pan dla nas czyni. Kiedy Bóg zwleka z uwolnieniem nas z trudnej sytuacji, nie oznacza to, że o nas zapomniał. W przeciwieństwie do ludzi, Bóg nigdy nie zapomina. To, co się wtedy dzieje, to Boże czekanie na odpowiedni czas do interwencji, kiedy przyniesie nam ona najwięcej korzyści. Kiedy nasze kłopoty wydają się przytłaczające, nie powinniśmy się niepokoić, lecz pamiętać o słowach naszego Pana Jezusa Chrystusa: „Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga” (Łk 18,27). Dla Boga Wszechmogącego nic nie jest trudne.

Jeśli zaczynamy myśleć, że Bóg nas opuścił i nic nie robi, musimy spojrzeć w głąb siebie, zastanowić się, czy to nasz własny brak wiary i zaufania do Boga nie przeszkadza w działaniu Jego Łaski. To naprawdę tragiczne, że mamy wsparcie Boskiej mocy, a z powodu naszej słabości, ignorancji lub braku wiary nie jesteśmy w stanie przyjąć ani uznać błogosławieństw najwyższej miłości Pana.

Moi ukochani bracia i siostry! Za każdym razem, gdy słyszymy wezwanie celebransa: „sami siebie, wszyscy siebie nawzajem i całe nasze życie Chrystusowi Bogu oddajmy”, upewnijmy się, że oddajemy siebie Chrystusowi – ze wszystkimi naszymi niepokojami, lękami, agoniami i potrzebami; i pozwólmy Mu rozwiązać to wszystko w sposób, w jaki zechce działać.
 
metropolita Sotirios

za: Pemptousia

fotografia: Dymitr Petrenkocz /orthphoto.net/