Gdy śpiewamy Bogu

tłum. Gabriel Szymczak, 15 lipca 2021

„Ty mieszkasz w świątyni, Chwało Izraela”.
„Ciebie pełne są pochwalne pieśni Izraela”
Ps 21, 4
(różne wersje tłumaczenia tekstu, druga stanowi podstawę rozważań o. Freemana, przyp. tłum.)

Prawdziwą naturę istnienia najlepiej wyraża komunia. Chociaż większość naszego życia doświadczamy jako wyjątkowe jednostki, to doświadczenie wszystkiego, co nas otacza, pozostaje wspólnotą. W żaden sposób nie istniejemy jako niezależny byt, w jakiś sposób oddzielony od naszego otoczenia. Oddychamy światem; jemy świat; pijemy świat; każda komórka naszego ciała sama składa się z elementów ze świata; bakterie w naszych ciałach przewyższają liczebnie nasze komórki i umożliwiają nam życie. Jedynie dzięki nowoczesnej sile nawyku ograniczamy naszą świadomość do pewnego rodzaju indywidualności: świadomości i woli. Ale to tylko punkt widzenia konsumenta – życie zredukowane do ekonomii. Pełnia życia, nieunikniona, nawet jeśli nie jest uświadomiona, jest życiem, które prowadzimy w jedności ze wszystkim i wszystkimi wokół nas, a zwłaszcza w jedności z naszym Bogiem, Stwarzającym, Podtrzymującym i Życiodajnym.

Z wiekiem coraz bardziej interesuje mnie, jak zmienia się moja świadomość. Pytania, które towarzyszyły mi, gdy byłem nastolatkiem i dwudziestokilkulatkiem, bardzo mało przypominają te, które pojawiają się w moich późnych sześćdziesiątych lata życia. Chodzenie i oddychanie wydają się teraz prezentami, które nie zawsze są łatwe do zdobycia. Ostatnio zmagam się z kontuzją kręgosłupa, każdego ranka pojawia się więc pytanie: „Czy będę mógł dzisiaj iść na spacer?” W ten sam sposób moje lata życia jako chrześcijanin posłużyły do zmiany mojej świadomości. Mój spacer to także podstawowy czas modlitwy. Jeśli nie mogę dzisiaj chodzić, jak będzie wyglądać moja modlitwa? Z biegiem czasu moją świadomość coraz bardziej przyciągała sprawa komunii.

Św. Paweł napisał: „Wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego”. Dodałbym do tego, aby nie tylko czynić to w Nim, ale przez Niego i z Nim. Samo stworzenie jest objawioną dobrocią Boga. Jeśli oddychamy, oddychamy Jego dobrocią. Jeśli idziemy, postępujemy w Jego dobroci. Jeśli jemy, jemy z Jego dobroci. I te fakty nie są niepokojące – są najistotniejsze. Liczy się nasza komunia z Bogiem (i Jego dobroć), ponieważ jest to nasze życie (uświadomione lub nie).

W świetle tego zastanawiam się nad spostrzeżeniem Psalmu 21: „Ciebie pełne są pochwalne pieśni Izraela”. To ten sam psalm, który zaczyna się słowami: „O Boże, mój Boże, dlaczego mnie opuściłeś?” To dziwne zestawienie. Z jednej strony Psalmista woła o osobistym opuszczeniu, a dwa wersety później potwierdza sakramentalną rzeczywistość obecności Boga w świątyni, w dźwiękach pieśni i hymnów. Oczywiście sprzeczność zostaje rozwiązana, gdy Psalmista staje się samym Chrystusem na krzyżu. Pozwala nam to powiedzieć bez paradoksu, że tak jak Bóg zamieszkuje dźwięki naszej modlitwy, tak też zamieszkuje wołanie naszego udręczonego opuszczenia. Jest echem Psalmu 138: „Jeśli zstąpię do otchłani, jesteś w niej”.

Śpiew to coś, do czego (jako tematu) wracam raz po raz. Myślę, że jest to najłatwiejszy do zrozumienia przez nas przykład komunii. Nasze wspólne głosy, podniesione w pieśni, tworzą dźwięk, który jest wielością, jednocześnie będąc jednym. To dźwięk, który w niezrównany sposób odzwierciedla prawdę o naszym istnieniu. Jest konsekwentnie częścią niebiańskich wizji zapisanych w Piśmie Świętym. Służy również do wyjaśnienia, dlaczego tradycyjnie kult prawosławny jest śpiewany od początku do końca.

Boska Liturgia to „niebo zstępujące na ziemię”, a zatem przykład prawdy o naszym istnieniu (bo niebo jest naszym „prawdziwym domem”). W pismach niektórych Ojców Ogród Eden jest rozumiany jako świątynia, w której Adam i Ewa służyli przed Bogiem. W Liturgii ponownie wchodzimy do raju i podejmujemy na nowo życie, do którego zostaliśmy stworzeni. Prawdą jest również, że „niebo i ziemia są pełne chwały Twojej”, czyniąc raj ze wszelkiego stworzenia.
Św. Maksym Wyznawca opisał pięć zasadniczych podziałów: niestworzony i stworzony: rozumowy i zmysłowy; niebo i ziemia; raj i zamieszkały świat; mężczyzna i kobieta. Wszystkie te podziały, mówi, zostaną pojednane i zjednoczone w nadchodzącym wieku. W Boskiej Liturgii stoimy w nadchodzącym wieku. Tam zaczyna się pojednanie wszystkich rzeczy. Stworzony je i pije niestworzone i staje się uczestnikiem niestworzonej łaski Bożej. Poprzez rzeczy zmysłowe (wino, wodę, chleb, oliwę itp.) stajemy się uczestnikami rzeczy zrozumiałych i noetycznych. Niebo i ziemia są zjednoczone, gdy stajemy się ziemskimi aniołami i niebiańskimi istotami ludzkimi. Raj otwiera się pośród nas. Antypatie mężczyzny i kobiety, opisane w Księdze Rodzaju, są przezwyciężane w Bogurodzicy, w której wypełniają się obietnice dane Ewie.

Ta Kosmiczna Liturgia objawia się wśród nas w formie sakramentalnej, jako przedsmak nadchodzącego wieku. Wiara chrześcijańska ma charakter apokaliptyczny, to znaczy ma być objawieniem tego, co ukryte – objawia „tajemnicę ukrytą od wieków” (Kol 1, 26). Całość można określić jako pieśń – taką, którą czasem słyszymy śpiewaną – i taką, do której śpiewania również dołączamy. To bardzo bogaty obraz. Po pierwsze, zawiera element dosłowny, w którym jesteśmy w stanie „praktykować” akt komunii. Po drugie, praktyka tego obrazu opisuje pejzaż naszego codziennego życia, przeżywanego jako komunia. Tak więc św. Paweł mówi:

„Nie bądźcie przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana. A nie upijajcie się winem, bo to jest [przyczyną] rozwiązłości, ale napełniajcie się Duchem, przemawiając do siebie wzajemnie w psalmach i hymnach, i pieśniach pełnych ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach. Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa! Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej.” (Ef 5, 17–21)

Jest to opis naszego życia ofiarowanego jako nieustanna Eucharystii (dziękczynienie). Św. Dionizy Areopagita w swojej Boskiej Hierarchii posługuje się liturgią jako obrazem samego zbawienia, czerpiąc szczególnie ze struktur i porządku widzianych w jej „hierarchiach” („świętym porządku”). W napomnieniu św. Pawła ta sama zasada objawia się jako „poddanie się sobie nawzajem”. To jest samoogołocenie Chrystusa, które jest praktykowane w naszym życiu.

Jeśli myślimy o muzyce, bardzo wyraźnie widzimy to uporządkowanie. Jest sygnatura i rytm. Istnieją partie na różne zakresy głosów. Słucha się głosów wokół ciebie, aby twój własny głos mógł się zmieszać z innymi. Jest dany kierunek, który pozwala naszej pieśni pozostać spójną. W przeciwieństwie do tego, „muzyka” współczesnego życia to kakofonia (dosłownie „zły dźwięk”). Jest to odgłos indywidualnej pieśni każdego, krzyku i walki o to, by zostać usłyszanym w szumie naszego podzielonego życia.

Co dziwne, mistrzowie handlu detalicznego naszego świata bardzo dużo rozumieją z liturgii naszego życia. Jednak ich liturgia jest pieśnią mamony, która mówi nam, że istnienie i dobrobyt to rzeczy, które można kupić. Oto fragment przewodnika sprzedawcy o muzyce w sklepach (zauważ, że prawie nigdy nie robimy zakupów w ciszy).

„Badania pokazują, że muzyka może wpływać na to, co i ile kupują klienci. Badanie z 2005 roku wykazało, że ludzie wydawali więcej na zakupy pod wpływem impulsu, gdy słychać było przyjemną muzykę. Efekt był obecny nawet wtedy, gdy ludzie nie zauważali muzyki grającej w sklepie - muzyka ma więc podświadomy (choć bardzo realny!) wpływ na nawyki zakupowe. Co ciekawsze, rodzaj odtwarzanej muzyki może skłaniać do konkretnych zakupów. Stwierdzono na przykład, że muzyka klasyczna wpływa na kupujących, aby kupowali droższe przedmioty. Naukowcy uważają, że może to być spowodowane tym, że muzyka klasyczna wywołuje poczucie wysokiej jakości i elegancji, a tym samym wpływa na decyzje zakupowe w tym kierunku. Jeśli prowadzisz wysokiej klasy sklep, możesz rozważyć odtwarzanie klasycznych melodii jako tła do przeglądania towarów przez klientów. W często cytowanym badaniu opublikowanym w Nature w 1997 roku badacz odtwarzał różne rodzaje muzyki w sklepie z winami. Odkryto, że kiedy grała francuska muzyka, ludzie kupowali więcej francuskich win; kiedy zamiast tego grała niemiecka muzyka, ludzie kupowali więcej niemieckich win. O dziwo, sami kupujący nie byli świadomi, że muzyka miała jakikolwiek wpływ na ich wybór win. Czy twoja strategia muzyczna ma na celu wspieranie twoich konkretnych celów sprzedażowych?”

Najwyraźniej nie umiemy zrezygnować z liturgii życia. Powstaje zatem większe pytanie, czyja pieśń będzie śpiewana w naszym życiu? To Bóg powołuje świat do istnienia, to Jego aniołowie śpiewają „nieustannymi głosami”, Jego pieśń śpiewają skały, drzewa i całe stworzenie. Jest to rzeczywiście większa pieśń, a nawet Wielka Pieśń. Istnieje amerykańska piosenka ludowa napisana przez baptystycznego pastora Roberta Lowry'ego w 1868 roku. Jest to jedna z moich ulubionych:

Moje życie płynie w niekończącej się pieśni;
Nad ziemskim lamentem,
Słyszę słodki, choć odległy hymn
Witający nowe stworzenie;
Przez cały zgiełk i kłótnie
słyszę dzwoniącą muzykę;
Odnajduje echo w mojej duszy —
Jak mogę powstrzymać się od śpiewania?

Choć umierają moje radości i pociechy,
Żyje Pan, mój Zbawiciel;
Choć gromadzą się ciemności,
Są pieśni w nocy, które On daje.
Żadna burza nie może wstrząsnąć moim najgłębszym spokojem
Lgnącym do tego schronienia;
Ponieważ Chrystus jest Panem nieba i ziemi,
Jak mogę powstrzymać się od śpiewania?

Podnoszę oczy; chmura się rozprasza;
Widzę niebo ponad nią;
I dzień po dniu ta ścieżka wygładza się;
Odkąd nauczyłem się go kochać,
Pokój Chrystusowy odświeża moje serce,
Fontanna wiecznie tryskająca;
Wszystko jest moje, odkąd ja jestem Jego…
Jak mogę powstrzymać się od śpiewania?

Śpiewaj. Słuchaj.
Mówiąc słowami św. Grzegorza z Nyssy „Człowiek jest kompozycją muzyczną”.
Czyją piesnią Ty jesteś?

o. Stephen Freeman

za: Glory to God for All Things

fotografia:  ikonographics /orthphoto.net/