Będziesz łowić ludzi - stać się współpracownikiem Chrystusa

tłum. Gabriel Szymczak, 14 lipca 2021

„Chodźcie za mną i uczynię was rybakami ludzi.” Co oznacza zaproszenie do naśladowania Jezusa Chrystusa? Co się z nami stanie i czego się od nas oczekuje, jeśli naprawdę przyjmiemy Jego zaproszenie do pójścia za Nim? Mam w swoim biurze tabliczkę, która mówi: „Nikt nie może naprawdę poznać Chrystusa, jeśli nie podąża za Nim w życiu”. Ale co to znaczy naprawdę naśladować Chrystusa?

Wszyscy w Kościele nazywają siebie chrześcijanami - może dlatego, że urodziliśmy się w rodzinie, która nazywała siebie chrześcijanami, a może dlatego, że w pewnym momencie naszego życia podjęliśmy świadomą decyzję, by zostać chrześcijanami. Jakkolwiek przyjęliśmy określenie „chrześcijanin”, oznacza to, że jesteśmy naśladowcami Jezusa Chrystusa. Ale co to właściwie oznacza?

Może powinniśmy zacząć od pytania, dlaczego decydujemy się podążać za Jezusem? Czy to z powodu miłości? Czy naprawdę odkryliśmy relację miłości z Nim i chcemy iść za Nim z powodu naszej miłości? Czy to raczej ze strachu? Może boimy się, że zostaniemy ukarani i pójdziemy do piekła, jeśli nie posłuchamy Chrystusa i nie pójdziemy za Nim. Może to też wynikać po prostu z naszego pragnienia otrzymania nagrody. Myślimy, że jeśli pójdziemy za Jezusem - to „pójdziemy do nieba”. Myślę, że w przeszłości wielu ludzi podążało za Chrystusem z powodu tego, co uważali za jakiś społeczny lub rodzinny obowiązek, lub presję. Jednak ten powód zanika, gdyż żyjemy w postchrześcijańskim społeczeństwie, które już do tego nie zachęca lub pochodzimy z rodzin, które stały się tak nominalne lub letnie w swoich własnych zobowiązaniach religijnych, że nie zachęcają już i nie wpływają na nas w pozytywny sposób, abyśmy szli za Chrystusem.

Bez względu na to, jaki jest powód, dla którego początkowo podążamy za Chrystusem, On chce, abyśmy odkryli i zrozumieli główny i najważniejszy cel. A to oznacza, że podążamy za Nim, ponieważ zaczynamy wierzyć w Niego jako naszego Pana i Boga. Jak zauważył Apostoł Piotr: „Słowa życia wiecznego masz. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga Żywego”. Podążamy za Chrystusem, ponieważ On jest Bogiem, który stał się człowiekiem i wskazuje nam drogę do zjednoczenia z Nim; wskazuje nam drogę do wiecznej relacji miłości z naszym Stwórcą!

Oczywiście pierwsi naśladowcy Jezusa Chrystusa na początku tego w pełni nie rozumieli. Piotr i Andrzej, Jakub i Jan byli prostymi rybakami, wiernymi Żydami, którzy po raz pierwszy słyszeli charyzmatycznego kaznodzieję mówiącego o Królestwie Bożym i o tym, co to znaczy żyć pod panowaniem Boga tu i teraz.

„Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest Królestwo Niebios.”

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy trudzący się i dźwigający ciężary, a Ja wam dam odpoczynek. Weźcie jarzmo Moje na siebie i nauczcie się ode Mnie, albowiem jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek dla dusz waszych.”

„Ja przyszedłem, aby życie mieli i mieli w obfitości.”

Obietnice te mogły przyciągnąć pierwszych naśladowców, ale warto zwrócić uwagę na początkowe zaproszenie, jakie Chrystus kieruje do osób, które miały stać się Jego pierwszymi naśladowcami. Widzi Piotra i Andrzeja, Jakuba i Jana w ich łodziach rybackich i rzuca im wyzwanie, mówiąc: „Chodźcie za mną i uczynię was rybakami ludzi.” Jezus oferuje jasne zaproszenie, które i dzisiaj niesie ważne przesłanie dla każdego z nas.

„Chodźcie za mną i uczynię was rybakami ludzi.” Innymi słowy, od samego początku Jezus zaprasza tych rybaków, aby poszli za Nim, ale z zaproszeniem, aby stali się Jego współpracownikami, ludźmi, którzy będą „łowić innych”, którzy będą docierać do innych.

Jezus od samego początku zwraca uwagę, że nie można iść za Nim z duchem egocentrycznym. Tak, jeśli pójdziemy za Chrystusem, On nas pobłogosławi, pocieszy, uzdrowi, przebaczy nam, wzmocni nas, da nam nowe życie. Jeśli jednak podążamy za Chrystusem tylko ze względu na to, co może dla nas zrobić, kompletnie nie rozumiemy naszej tożsamości jako Jego uczniów.

Jezus mówi: „Pójdź za mną, a uczynię cię rybakiem ludzi. Pójdź za Mną, a będziesz łowić ludzi, dzieląc się Dobrą Nowiną o Moim Królestwie i oferując moje błogosławieństwa nowego życia również innym. Podążaj za mną, a Ja nadam twojemu życiu wieczny sens i cel, czyniąc cię moim współpracownikiem w zbawieniu świata. Pójdź za mną, a powierzę ci klucze królestwa Bożego, abyś mógł otworzyć drzwi innym, aby i oni odkryli ścieżkę życia wiecznego”.

Jezus powiedział później swoim uczniom: „Ja jestem winoroślą, a wy odroślami; kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten owoce liczne przynosi. Jeśli ktoś we Mnie nie trwa, zostanie jak odrośl precz wyrzucony i uschnie.”

Kiedy decydujemy się naprawdę podążać za Chrystusem, akceptujemy stanie się narzędziami w rękach Boga, przynoszącymi owoce w naszym życiu, które przyciągną również innych do naśladowania Go. Akceptujemy przynoszenie owoców Ducha Świętego – miłości, radości, pokoju, cierpliwości, życzliwości, dobroci, wierności, pokory i panowania nad sobą. To jest owoc, który pomoże przyprowadzić innych do królestwa i obecności Boga.

Pamiętaj, że nie możemy naprawdę podążać za Chrystusem, jeśli czynimy to tylko ze względu na siebie i dla naszych własnych przyjemności. Nasza wiara jasno uczy, że życie nie należy do nas. Kiedy Jezus zaprasza nas do pójścia za Nim, jest to zaproszenie do rezygnacji z życia skoncentrowanego na powierzchownych i tymczasowych przyjemnościach, do rezygnacji z naszych egocentrycznych praw i wolności, i oddania tego wszystkiego Bogu. Mówimy: „Oto ja, Panie, Twój sługa. Niech mi się stanie według Twojej woli. Uczyń mnie narzędziem w Twoich rękach. Pozwól mi być współpracownikiem Twojego planu zbawienia. Uczyń mnie rybakiem ludzi.”

Oczywiście Bóg nigdy nie zmusza nas do pójścia za Nim. Nigdy nie zmusza nas do rezygnacji z naszej wolności dla Niego. Mamy swobodę wyboru. Piotr i Andrzej, Jakub i Jan mogli zdecydować się nie opuszczać swoich rodzin, swojej wioski, swojego zawodu i życia, które znali; mogli zdecydować się nie naśladować Chrystusa. Otrzymali zaproszenie, które mogli odrzucić. Jednak posłuchali słów Chrystusa i zostali świadkami Jego życia, a kiedy zaprosił ich do „pójścia za Nim” - zostawili wszystko, by to uczynić. Z pewnością nie do końca rozumieli, co to znaczy. Nie wiedzieli, dokąd ich poprowadzi. Nie wiedzieli, jak zmieni to ich życie i ich przyszłość oraz jak sami pomogą zmienić historię świata. Po prostu zainspirowali się Jego słowami i Jego życiem, zaufali Mu i postanowili iść za Nim.

W trakcie podążania za Nim zrozumieli jednak, że chciał, aby każdy z nich stał się Jego współpracownikiem, aby stał się narzędziem w Jego dłoni. Zrozumieli, że pójście za Chrystusem oznacza „łowienie ludzi”. Z radością przyjęli ten przywilej i wyzwanie, by stać się współpracownikami Boga.

Dobrze jest przeczytać ten tekst Ewangelii 4 lipca, kiedy my, Amerykanie, świętujemy niepodległość naszego kraju i zastanawiamy się nad wolnością, jaką posiadamy jako jednostki. Jesteśmy niezmiernie dumni z naszej wolności i naszych praw. Zbyt często jednak patrzymy na nie w sposób indywidualistyczny i egocentryczny. Myślimy: „Żyję w wolnym kraju i mogę robić, co chcę i nikt nie może mi kazać robić coś innego”.

Jako dla chrześcijan, jest to nadużycie naszej wolności. Mój drogi przyjaciel, metropolita Jan z Korczy, który przybył do Ameryki jako albański imigrant, który przeżył najgorszy reżim komunistyczny XX wieku, często mi powtarzał: „Ameryka potrzebuje innego posągu, aby zrównoważyć swego indywidualistycznego ducha. Na wschodnim wybrzeżu mamy Statuę Wolności, która reprezentuje naszą wolność. To wyjątkowy dar, który Amerykanie cenią. Potrzebujemy innego posągu na zachodnim wybrzeżu, aby zrównoważyć naszą wolność - to Statua Odpowiedzialności. Wolność i odpowiedzialność idą w parze.”

Możemy wybrać, czy przyjąć zaproszenie Jezusa, kiedy mówi: „Chodźcie za mną i uczynię was rybakami ludzi.” Jeśli jednak naprawdę przyjmiemy zaproszenie do pójścia za Nim, nigdy nie zapominajmy o odpowiedzialności, która wiąże się z naszą akceptacją.

Podążanie za Jezusem Chrystusem nie oznacza, że zostaliśmy uwolnieni, aby nie czynić tego, co chcemy, czego pragnie nasze ego. Kiedy decydujemy się podążać za Chrystusem, decydujemy się stać się narzędziami w Jego rękach, decydujemy się przyjąć Jego błogosławieństwa i dzielić się nimi z innymi!

„Chodźcie za mną i uczynię was rybakami ludzi.” Kiedy przyjmujemy zaproszenie do naśladowania Chrystusa, przyjmujemy na siebie odpowiedzialność za docieranie do innych ludzi, za dzielenie się Jego Dobrą Nowiną z otaczającym nas światem, za zapraszanie innych, aby również naśladowali Chrystusa.

Pozwólcie, że zakończę piękną modlitwą, którą możemy ofiarować każdego dnia i która przypomni nam o naszym obowiązku bycia współpracownikami Boga:

Panie, uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju.
Tam, gdzie jest nienawiść, pozwól mi przynieść Twoją miłość.
Tam, gdzie jest zranienie, pozwól mi ofiarować Twoje uzdrowienie i przebaczenie.
Tam, gdzie jest smutek, pozwól mi wnieść Twoją Obecność przepełnioną radością.
Tam, gdzie jest rozpacz, pozwól mi przynieść Twoją nadzieję.
Tam, gdzie są wątpliwości, pozwól mi zasiać ziarno wiary.
Tam, gdzie jest ciemność, pozwól mi świecić Twoim światłem.
Tak, Boski Mistrzu, pomóż mi nie tyle samemu starać się o pocieszenie, ile pocieszać innych.
Nie tyle być zrozumianym, co zrozumieć. Nie tyle być kochanym, co kochać.
Albowiem dając - otrzymujemy. To dzięki łasce otrzymujemy przebaczenie. I umierając - rodzimy się do życia wiecznego.
Panie, uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju.

o. Luke A. Veronis

za: Anchor

fotografia: Adrian Kazimiruk /orthphoto.net/