Pouczenie na Święto Wniebowstąpienia - cz. 2

tłum. Michał Diemianiuk, 11 czerwca 2021

Wzniósł się Pan nas od nas na niebo po to, żeby otworzyć nam wrota niebieskie i żebyśmy bez przeszkód wchodzili do nieba. Nasz praojciec Adam zamknął wrota rajskie dla całego rodzaju ludzkiego, uczynił je nie do przejścia dla wszystkich zrodzonych z ziemi, i cherubin z płomienistym mieczem stał u wrót raju; Adam zamknął raj i drogę do życia, a otworzył tylko wejście do śmierci i piekła. Zaś nasz Pan uczynił przeciwnie: zamknął wejście do śmierci i piekła, a otworzył raj: najpierw dla łotra, któremu powiedział: “Dzisiaj będziesz ze mną w raju” (Łk 23, 43), a następnie i dla wszystkich po Swoim wzniesieniu otworzył samo niebo.

Powiedziałem, że Pan nasz zamknął wejście do śmierci i piekła, a otworzył wrota niebieskie. Co się tyczy tego, że przez wzniesienie Pańskie na niebo były otwarte wrota niebieskie, to temu, miłości wasza, wierzycie: bowiem przy wzniesieniu Pańskim poprzedzające Go anioły wołały wyższym anielskim zastępom: “Podnieście wrota, książęta wasi, i podnieście się wrota wieczne, i wejdzie Król Chwały” (Ps 23, 9). Co zaś się tyczy tego, że zamknięte zostały wejścia do piekła i śmierci, to wy, wydaje mi się, wątpicie; dlatego ja na potwierdzenie przywołam słowa Apokalipsy Jana.

W pewnym czasie Pan nasz objawił się Swojemu umiłowanemu uczniowi Janowi i powiedział: “Nie bój się: Ja jestem pierwszy i ostatni, żywy, który był martwy, mam klucze śmierci i piekła” (Ap 1, 17-18). Tutaj zasługuje na szczegółowe rozpatrzenie następująca rzecz. Dlaczego Chrystus Pan nie nosi Sam kluczy życia wiecznego i królestwa niebieskiego, ale oddał je świętemu Piotrowi: “Dam ci klucze królestwa” (Mt 16, 19); te zaś klucze, którymi otwiera się i zamyka piekło i śmierć, On nosi Sam: “Mam - powiedział - klucze śmierci i piekła”? Czyżby Pan nasz jest na tyle okrutny i niemiłosierny, że prędzej gotów jest zgubić człowieka, niż zbawić, prędzej gotów jest otwierać ludziom wrota piekła i śmierci, niż życia i królestwa? Ale tego nie można o Nim nie tylko powiedzieć, ale i pomyśleć, bowiem On jest przychylnym i najmiłosierniejszym Stwórcą naszym: “Albowiem jest dobry, albowiem na wieki Jego miłosierdzie” (Ps 117, 2). On wyłącznie “pragnie zbawienia wszystkich”, śmierci zaś On nie pragnie ani dla jednego grzesznika, bowiem mówi: “Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego, a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył” (Ez 18, 23). Dlaczego zaś nie mówi Pan: “Mam klucze życia i królestwa niebieskiego”, ale “Mam klucze śmierci i piekła”?

Pan nasz zechciał uczynić to dlatego, ponieważ tak też postępują niektórzy gospodarze. Jeśli jakiś pan widzi, że jego skarbnik jest zbyt rozrzutny, że często uchyla zbytnio drzwi jego skarbców i wydaje jego majątek, wtedy bierze od niego klucze i trzyma je u siebie.

Podobnie do tego i Pan nasz znał obyczaj ludzki, wiedział, że ludzie są bardzo skorzy do otwierania śmierci i piekła zarówno dla samych siebie, jak i dla siebie nawzajem. Sobie otwierają częstymi grzesznymi upadkami, do których są bardzo skłonni, bowiem do niczego tak lekko nie skłania się człowiek, jak do grzechu, do którego już dawno przywykł; sobie nawzajem zaś ludzie otwierają wrota śmierci i piekła gniewem, nienawiścią i pamiętaniem zła, bowiem każdy, jeśli coś go rozgniewa, na tyle unosi się w gniewie, że gotów bywa posłać drugiego i do piekła, i na śmierć. Czyż to nie prawda? Pan nasz, widząc taki niedobry ludzki obyczaj, bierze klucze śmierci i piekła dla Siebie, Sam je nosi i dlatego mówi: “Mam klucze śmierci i piekła”. Tymi słowami mówi jakby następujące: “Grzeszny człowieku! Przez twoją zatwardziałość i niekajające się serce już dawno zebrałeś gniew na dzień gniewu, już nad szyją twoją kosa śmierci, już piekło otwiera usta swoje, żeby ciebie pożreć; jednak Ja czekam jeszcze na twoje nawrócenie i pokajanie, nie dopuszczam, aby śmierć nagle cię uśmierciła i piekło pożarło: piekło trzymam zamknięte, żeby ciebie nie pochwyciło, żeby nie pożarło ciebie: “Mam klucze śmierci i piekła”. O, człowieku! Widzę też, że walczysz z bliźnim twoim i pragniesz dla niego zła, a nie dobra; pragnąłbyś go teraz oddać śmierci i piekłu, przeklinasz go, poddajesz anatemie; jednak nie masz takiej władzy nad nim: nie dano tobie do tego kluczy, i Ja nie dam ich tobie. Sam je noszę i nikomu nie daję: mam klucze śmierci i piekła”.

Dziękujemy Tobie, Władyko nasz, za taką opatrzność, za to, że nie dałeś nam tych kluczy, jak noża małemu dziecku. O gdybyśmy mieli te klucze, klucze śmierci i piekła! Już dawno byśmy i bliźnich swoich zgubili, oddawszy ich śmierci i piekłu, i sami zginęli, będąc pożarci przez śmierć i piekło.

Rozpatrzmy teraz dokładniej, dlaczego Pan nosi klucze śmierci i piekła, ale nie nosi kluczy życia i królestwa.

Wcześniej wspominaliśmy o aniołach, którzy przy wzniesieniu Pana na niebo poprzedzali Go i wołali do wyższych anielskich zastępów tak: “Podnieście wrota, książęta wasi, i podnieście się wrota wieczne, i wejdzie Król Chwały” (Ps 23, 9). Teraz zaś zwróćmy uwagę na to, dlaczego aniołowie, poprzedzający Pana, nie mówią wyższym aniołom: “Otwórzcie wrota, książęta wasi”, ale mówią: “Podnieście wrota, książęta wasi”, czyli całkiem zabierzcie precz, całkiem połamcie: “Podnieście”. Czyżby niewystarczająco było dla wejścia Pana otworzyć wrota, a konieczne było całkiem wyłamać je, wyjąć i zabrać precz? Jaka jest tego przyczyna? Święty Jan Złotousty, rozmyślając o przyczynie tego, mówi tak: “Aniołowie widzieli, że niebiosa już nigdy nie będą zamknięte i że nie będą potrzebne wrota do niebiańskiego miasta, dlatego nie mówią: “otwórzcie wrota”, ale “podnieście””.

Teraz dla nas jest jasne, dlaczego Pan nasz nie nosi kluczy królestwa i życia podobnie do tego, jak nosi klucze śmierci i piekła: gdzie nie ma wrót, tam nie są potrzebne i klucze, bowiem przy wzniesieniu Pańskim niebiańskie wrota zostały zupełnie zabrane precz i już nigdy nie będą potem zamknięte, jak pisze się o tym w Objawieniu [czyli Apokalipsie - przyp. tłum.]: “Jego wrota nie będą zamknięte za dnia, bowiem nie będzie już nocy” (Ap 21, 25). Dlatego też klucze tam nie są potrzebne. Sam Pan ich nie nosi, ale oddał je Piotrowi i innym apostołom, jakby mówiąc: “Mi one niepotrzebne; noście je wy i już bez trudu otwierajcie to, co otwarte, otwierajcie to, co niezamknięte, otwierajcie to, co nie jest zamknięte na klucz; jeśli tylko ktoś sam swoją wolą zamknął sobie niebieskie wejście, temu wy możecie pomóc tymi kluczami, dla podążających zaś za Mną droga wolna i bez klucza, bowiem wrota dla nich nie są zamknięte, a jako zabrane precz, nie mogą się zamknąć”.

O, jak radosna jest ta przyczyna wzniesienia się Pana! On wzniósł się na niebo po to, żeby szeroko otworzyć dla nas wrota niebieskie, odstawić je na bok dla naszego bez przeszkód wchodzenia do nieba. Otwórz nam, Panie, otwórz nam bramy miłosierdzia Twego!

Wzniósł się Pan nasz od nas na niebo, żeby wstawiać się za nas przed Bogiem Ojcem. Oto, co mówi [apostoł Jan] Teolog: “Jeśli ktoś zgrzeszy, mamy Wstawiającego się u Boga Ojca, Jezusa Chrystusa Sprawiedliwego, i On jest oczyszczeniem grzechów naszych (1 J 2, 1-2). Apostoł zaś Paweł mówi w liście do Hebrajczyków: “Chrystus wszedł do świętego nie ręką ludzką uczynionego, ale do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga” (Hbr 9, 24), a w liście do Rzymian tak: “Chrystus Jezus umarły, ale i zmartwychwstały, Który jest po prawicy Boga, Który wstawia się za nami” (Rz 8, 34).

Tak więc nie będziemy bać się i my, grzeszni ludzie, nie będziemy rozpaczać o naszym zbawieniu, ale będziemy mieć dobrą nadzieję, bowiem mamy dobrego orędownika przed Bogiem Ojcem - Chrystusa Zbawiciela naszego, który wstawia się za nami, pokazując Mu przyjęte za nas rany; obyśmy tylko nie rozleniwili się posyłać razem z Nim ciepłe modlitwy do Ojca, żeby Pan i Bóg Chrystus wstawiał się przed Ojcem, pokazując Mu rany Swoje i błagając nimi, jak modlącymi się ustami.

Ale za kim Chrystus się wstawia? Za grzesznikami. A za jakimi grzesznikami? Za kajającymi się. Za nich On ubłaga Swojego Ojca, zaś za niekajających się grzeszników nie ubłaga. Przekonujący dowód tego można ujrzeć w samej męce Pana. Będąc przybitym do krzyża, Pan nasz modli się do Boga Ojca swego za zabójców Swoich, mówiąc: “Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 24). Czy tą swoją modlitwą, czynioną w ciężkich mękach, ubłagał On Ojca za zabójców Swoich? Czy przebaczył Ojciec grzechy złośliwych arcykapłana Annasza, Kaifasza, Piłata i innych uczonych w Piśmie, saduceuszy i faryzeuszy, którzy wydali Jezusa na śmierć. Nie. Tylko o tych On ubłagał, o których, jako Wszechwiedzący, przewidział, że pokajają się i zwrócą się do Niego. Za niekajających się grzeszników, którzy Go ukrzyżowali, On nie tylko nie ubłagał, ale nawet pobudził Ojca do zemsty, żeby Jego krew pomścił na krzyżujących, co i dokonane było ręką Rzymian, którzy zburzyli Jerozolimę.

Grzeszny człowiek powtórnie krzyżuje Chrystusa Syna Bożego swoimi ciężkimi grzechami; przebywając w niedbałości, niepokajaniu, i dodając grzechy do grzechów, depcze swoją zatwardziałością krew Syna Bożego, przelaną za nas. Czy modli się Syn Boży do Ojca za takiego grzesznika i czy ubłaga Ojca Swoim wstawiennictwem? Czy nie prędzej On pobudzi Ojca do gniewu i zemsty, żeby pomścił On krew Syna Swego? Zaiste, tak i jest. Bój się, grzeszniku, przebywający w swojej zatwardziałości, żeby nie dosięgła ciebie nagle Boża zemsta, i będziesz wyłączony z grona żyjących na ziemi i osądzony razem z zabójcami, którzy ukrzyżowali Syna Bożego.

Ale przestaję o tym teraz mówić i znowu popatrzę na wzniesionego Pana.

Wzniósł się Pan nasz od nas na niebo po to, żeby na niebiosach przygotować nam miejsce, gdzie moglibyśmy żyć wiecznie i współkrólować z Nim, Panem naszym. On sam mówi: “Idę przygotować miejsce dla was. Jeśli pójdę, przygotuję miejsce dla was, i znowu przyjdę i wezmę was do Siebie, aby gdzie jestem Ja, i wy będziecie” (J 14, 2-3). Dobra i pełna radości jest ta przyczyna. Pan wzniósł się od nas na niebo, żeby każdemu przygotować na niebiosach miejsce: ludziom miłującym Boga miejsce między Serafinami; bogomądrym - między Cherubinami; bogonośnym - między bogonośnymi Tronami; dobrym panom - pośród Panowań; mężnym żołnierzom walczącym za ojczyznę - między Mocami; różnym władzom - między Władzami; wszelkim naczelnikom, kierującym swoją dziedziną po Bożemu - dla nich miejsce pośród Zwierzchności; dla tych, którzy przyjaciół i ubogich pocieszają i pomagają im w nieszczęściach i atakach - dla nich miejsce pośród Archaniołów; na koniec, żyjącym w ciele na ziemi po anielsku - miejsce na niebiosach razem z Aniołami.

Panie! Gdzie zaś dla nas, grzesznych, przygotowałeś miejsce? Czy będzie dla nas na niebie choćby małe miejsce? Przeraża nas Twój umiłowany uczeń Jan Teolog, mówiąc: “Nie może tam wejść nic nieczystego i czyniącego obrzydliwość i kłamstwo, a tylko napisani w księdze życia Baranka” (Ap 21, 27). On nie tylko nam grozi, ale już nas wygania. Jeszcze nie weszliśmy, a on już groźnie nas goni, mówiąc: “Na zewnątrz są psy i czarownicy, i cudzołożnicy, i zabójcy, i bałwochwalcy, i każdy miłujacy i czyniący kłamstwo” (Ap 22, 15). Czyżby nie było i dla nas miejsca na niebiosach? Czyż nas nie wpuszczą tam i wygonią stamtąd precz? Ale oto Pan nasz, ze światłym i miłosiernym obliczem zwraca się do nas, mówiąc: “Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”; tylko pokajajcie się, i wtedy staniecie się godni równej czci ze świętymi i sprawiedliwymi. Gdzie jest miejsce dla Piotra, który się wyrzekł Mnie i potem gorzko płakał? Gdzie jest miejsce dla kobiety nierządnej, która płakała u nóg Moich, gdzie miejsce dla niej w królestwie moim; gdzie dla syna marnotrawnego, gdzie dla celnika, gdzie dla łotra? Oto tam będzie i wasze miejsce; tylko zapłaczcie gorzko o grzechach waszych, jak Piotr, przypadnijcie do nóg Moich z pokajaniem jak nierządnica, nawróćcie się do Mnie jak syn marnotrawny, ukorzcie się jak celnik, współukrzyżujcie się ze Mną, jak rozsądny łotr; tylko pokajajcie się, i zbawicie się. Miejsce dla was u Mnie już jest gotowe na niebiosach; nie będzie ciasno, i zmieścicie się w łonie Mojego miłosierdzia.

O Boski, o umiłowany, o najsłodszy Jezusie! Ty dla nas, grzeszników, Panie, bez kłamstwa obiecujesz królestwo Twoje, jeśli tylko się pokajamy!

Wzniósł się Pan nasz na niebo, żeby i nas przyciągnąć tam ze Sobą. “Ja - mówi - kiedy zostanę wzniesiony, wszystkich przyciągnę do Siebie”. My zaś przede wszystkim skierujmy nasz umysł i serce tak, żeby pomyśleć o wyższym i szukać wyższego, gdzie u Boga naszego ukryte jest i życie nasze: On jest naszym skarbem, niech będzie tam i serce nasze.

Rozpatrzywszy te wszystkie przyczyny wzniesienia się Pana od nas na niebo, każdy bogomyślący może wyciągnąć sobie wystarczającą pociechę, radując się duchem o Panu Bogu swoim, Który wzniósł się na niebo dla naszego wspólnego dobra, i nazwać to święto radosnym świętem, a nie smutnym. Niech uczyni nas wszystkich Pan nasz współuczestnikami tego świętowania, o którym przepowiedział Dawid: “Mam wejść do miejsca przedziwnego przybytku, do domu Bożego, ze słowami radości i wysławienia, przy głosach świętujących” (Ps 41, 5). Amen.

Święty biskup Dymitr Rostowski (1651 - 1709)

fotografia: Sheep1389 /orthphoto.net/