Dlaczego nie każdy doświadcza cudu

tłum. Justyna Pikutin, 29 maja 2021

Bóg często milczy z miłości. Jednak pojawia się pytanie: dlaczego nie każdy może doświadczyć cudu? Ilu jest chorych ludzi, których bliscy z wiarą błagają Boga i świętych o uzdrowienie! Ale nie widzimy, by wydarzył się cud! Dlaczego?

Na to pytanie nie ma jedynej, właściwej odpowiedzi. Boże losy są jak otchłań.
“Kto bowiem poznał umysł Pana?” (1 Kor 2, 16) - pyta św. ap. Paweł.

Dokładnej odpowiedzi na to pytanie może udzielić wyłącznie Bóg. Bardzo trudno jest wyjaśnić Boży Zamysł, Jego wolę i milczenie. Nie możemy twierdzić, że “ten człowiek jest bardziej wierzący od innych” albo że “Bóg bardziej kocha tego człowieka, niż tamtego” Jak mówi Bóg ustami św. proroka Izajasza: “... jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak Moje drogi przewyższają wasze drogi, a Moje myśli - wasze myśli.” (Iz 55, 9).

Oczywiście, należy w tym miejscu zaznaczyć, że często Bóg milczy z miłości do ludzi. Bóg pozwala na surowe pokusy w celu zbawienia człowieka. W swej wszechwiedzy On dokładnie widzi, że pokusa, choroba, cierpienie będą zbawienne dla człowieka.

Św. ap. Paweł, który sam leczył chorych i czynił cuda, cierpiał na ciężką chorobę - cierń dla ciała (patrz: 2 Kor 12, 7). Trzy razy błagał Boga, by Ten go uleczył, jednak Bóg nie wypełnił jego prośby. Jego odpowiedź brzmiała: “Wystarczy ci moja łaska. Moja moc bowiem doskonali się w słabości” (2 Kor 12, 9)
To znaczy wystarczy ci Mojego daru, ponieważ jego siła w zupełności przejawia się w twojej słabości.

Wielu świętych, którzy dokonywali cudów nad ludźmi, cierpiało na różne choroby i inne pokusy. Jednak prosili nie o to, by Bóg ich uleczył, ale by dał im cierpliwość. Nasi współcześni święci, starcy Porfiriusz i Paisjusz, doszli do tego, że prosili Boga, by sami zachorowali na raka. I cierpiąc z powodu choroby, cieszyli się i wychwalali Boga. Św. Paisjusz mówił:
- W chorobie nauczyłem się tego, czego nie dała mi nawet wieloletnia asceza.

Jednak mimo wszystko to wcale nie znaczy, że nie należy szukać Bożej pomocy! Przecież w przeciwnym wypadku odrzucamy Jego przykazanie: “Proście, a zostanie wam dane; szukajcie, a znajdziecie, dobijajcie się, a będzie wam otwarte.” (Mt 7, 7) - i poddajemy w wątpliwość dar i łaskę, które On dał Swoim świętym: “Wierzący we mnie dokona dzieł, których ja dokonuję; nawet większych dokona” (J 14, 12).
A naszym zadaniem jest modlitwa i skrucha w sercu. Mówiąc innymi słowy, pozwólmy Bogu wejść w nasze serca i w nasze życie. Ponieważ bez naszej dobrowolnej zgody On nie może tam wejść. On zawsze pokornie czeka i szanuje naszą osobowość. Bóg puka do naszych serc, jednak nie wchodzi w nie na siłę.

Powinniśmy odpowiedzieć Mu. Opowiedzieć o naszych prośbach. Ale nie powinniśmy czynić tego jak niewychowane dzieci, a cicho i z pokorą. Kiedy o coś prosimy, nie powinniśmy Go zmuszać, a zawsze powinniśmy być gotowi, by spełnić Jego wolę.
“Ale, nie jak ja chcę, lecz Ty...Niech się stanie wola Twoja” (Mt 26, 39;42).

metropolita Nektariusz (Antonopoulos)

za: pravoslavie.ru

fotografia: Mitrut Popoiu /orthphoto.net/