Kościół jako dom miłosierdzia

tłum. Gabriel Szymczak, 26 maja 2021

Czytanie ze Świętej Ewangelii według św. Jana. (5, 1-15)

W czwartą niedzielę Paschy Kościół Święty skierował naszą uwagę na uzdrowienie paralityka, opisywane w Ewangelii wg św. Jana. Powiedziano nam, że był tam mężczyzna, który był bardzo słaby i chory, praktycznie niezdolny do ruchu i to już od 38 lat. Powiedziano nam również, że ten człowiek leżał w pobliżu cudownej sadzawki, w której miały miejsce uzdrowienia, zwanej Betesda. Niektórzy historycy mówią nam, że był to prawdopodobnie największy zbiornik w obrębie murów miejskich Jerozolimy. Betesda to piękne słowo, a jednym z jego przekładów z hebrajskiego na angielski jest „dom miłosierdzia”.

Kiedy się o tym dowiedziałem, uderzyło mnie to piękno i od razu na myśl przyszedł mi obraz Kościoła. Czy inne niż Kościół miejsce lub instytucja lepiej jest przez niedefiniowane? To jest miejsce, do którego każdy z nas przychodzi, aby otrzymać Boże miłosierdzie i uzdrowienie. W rzeczywistości, jeśli przychodzisz z innych, ukrytych powodów, możemy powiedzieć, że w pewnym sensie to, co robisz, jest złe, a może nawet grzeszne. Kościół jest miejscem, w którym każdy z nas przyznaje, że ma głębokie i ukryte choroby, choroby, które się rozwinęły – a może lepiej: które sam rozwinął, a nawet takie, które odziedziczył, i że wszystko to jest wynikiem zepsucia przez grzech. Jaki grzech? Nasz własny grzech, grzechy innych i zepsucie będące wynikiem grzechu, które przenika cały świat i całe stworzenie. Nie przychodzimy do Kościoła, aby osądzać innych lub ich oskarżać. Przychodzimy, aby się wzajemnie wspierać i kochać, abyśmy nie tylko byli pacjentami, ale także sługami światła i miłosierdzia dla siebie nawzajem. Więc żyjemy razem w harmonii, zarówno uzdrawiając, jak i będąc uzdrawianymi, prosząc Boga o miłosierdzie i okazując miłosierdzie Boże.

Z przypowieści wiemy, że mężczyzna jest sparaliżowany. Był taki od dawna. Życie Kościoła prawosławnego i pisma Ojców Kościoła pokazują, że ostatecznym paraliżem, który prowadzi do śmierci, jest grzeszne życie. Nasze grzechy zamrażają nas duchowo. Utrudniają nam zmianę, poruszanie się i wzrost w wierze. Nasze grzechy po prostu utrudniają nam życie, nie mówiąc o obfitym życiu, jakiego pragnie dla nas nasz Pan, Jezus Chrystus. Więc mamy tutaj człowieka, który naprawdę tkwi w złej sytuacji, prawie bez żadnej nadziei. Jednak w tę beznadziejność i ból wkracza Nasz Pan i Zbawiciel. Większość ludzi przeszłaby obok cierpień innych, a jednak Nasz Pan nieustannie zniża się, aby być pośród tych, którzy cierpią. To powinno nas pocieszyć.

Kiedy słuchamy Ewangelii, może ogarnąć nas zdumienie, że podczas gdy Pan mówi bezpośrednio do chorego, ten człowiek skupia się nie na Panu, ale na cudownej, uzdrawiającej sadzawce. Nawet do dziś często tacy jesteśmy. Oczywiście wierzymy w Jezusa, ale nasze serca i umysły, i uwaga skupiają się na innych rzeczach. Skupiamy się na wszystkim tym, co naszym zdaniem rozwiąże problemy naszego życia. Lekarze, leki, szczepionki, nisko oprocentowane pożyczki, pojazdy elektryczne i cokolwiek jeszcze nam powiedzą, wyleczy nas i uleczy świat wokół nas. I rzeczywiście, w tych twierdzeniach mogą być pewne ziarenka prawdy, ale jako dla dzieci Bożych wszystko to powinno zająć drugie miejsce - po naszej miłości i oddaniu Chrystusowi, naszemu królowi.

Nawet w Kościele, który jest naprawdę domem miłosierdzia, łatwo zboczyć z drogi. Koncentrujemy się na zasadach, efektach zewnętrznych i formalizmie, i łatwo możemy stracić z oczu źródło uzdrowienia w życiu Kościoła. Tym źródłem jest Jezus Chrystus. Kościół jest rzeczywiście domem miłosierdzia, ale jest także ciałem Chrystusa. To, co go uświęca i czyni miejscem uzdrawiania, nie polega na tym, że robimy właściwe rzeczy. Jest to święte miejsce uzdrowienia, ponieważ obecny tu jest sam Chrystus, to On jest święty i uzdrawia nas. Jesteśmy wypełnieni Jego słowem i otrzymujemy Jego Ciało i Krew do uzdrowienia, odrodzenia się i nowego życia.

Przypomina się nam, że Kościół jest przedłużeniem i wypełnieniem trzyletniej ziemskiej posługi Chrystusa. Na wieki pełni on swą służbę, dając Boże uzdrowienie każdemu mężczyźnie, kobiecie i dziecku, którzy z pokorą przychodzą do Chrystusa i przyjmują Go z radością.

Przychodzimy do Kościoła i Pan Jezus zadaje każdemu z nas to samo pytanie, które zadał paralitykowi „czy chcesz być uzdrowiony?” To jest pytanie, na które każdy z nas musi sobie odpowiedzieć, a Bóg uszanuje nasze pragnienie. Pierwszy sposób, w jaki otrzymujemy Chrystusa i Jego uzdrowienie, to sakrament chrztu. Św. Jan Chryzostom mówi nam, że cud uzdrowienia nad wodami zapowiada chrzest chrześcijański. Pisze on:
„Co to za lekarstwo? Jaką tajemnicę ono dla nas oznacza?… Co przedstawia? Pojawić miał się chrzest, przekazujący wielką moc. Był to największy dar, chrzest oczyszczający wszystkie grzechy i ożywiający ludzi, dotąd umarłych. Te rzeczy zostały wtedy zapowiedziane jak na obrazku przy sadzawce.… I ten cud został dokonany tak, że ci [przy sadzawce], którzy dowiadywali się przez tak długi czas, że można leczyć choroby ciała wodą, mogli łatwiej uwierzyć, że woda może również leczyć choroby duszy” (Homilie o Ewangelii św. Jana 36.1)

Otrzymujemy uzdrowienie przez nasz chrzest. Zostajemy nie tylko oczyszczeni z grzechu, ale także podniesieni z jego niewoli i wynikającej z tego śmierci. Dosłownie i duchowo otrzymujemy życie podczas naszego chrztu. Wciąż otrzymujemy duchową siłę, wzrost i umocnienie poprzez nasze wierne życie w Chrystusie, uczestnicząc w sakramentalnym życiu Kościoła, takim jak spowiedź i Eucharystia. Zmartwychwstajemy! Cała nasza rzeczywistość ulega przemianie i odnowie. Parafrazując słowa Naszego Pana z Ewangelii wg św. Jana (14, 19): „Ponieważ On żyje, my też będziemy żyć”. Niech nasza wspólna droga w Kościele prowadzi nas do otrzymywania od Boga i dawania innym. Do przyjmowania i dawania przebaczenie, przyjmowania i okazywania miłosierdzia, przyjmowania i dawania uzdrowienia, przyjmowania i ofiarowania życia i zmartwychwstania przez Jezusa Chrystusa, któremu wraz z Jego Ojcem i Duchem Świętym należy się wszelka chwała. Chrystus zmartwychwstał!
 
o. James Guirguis

za: Out of Egypt

fotografia: igors /orthphoto.net/