Każde słowo to ofiara

tłum. Gabriel Szymczak, 31 maja 2021

W dzisiejszych czasach jesteśmy tak otoczeni hałasem, gdziekolwiek jesteśmy, zwłaszcza jeśli mamy włączone radio samochodowe podczas jazdy, że trudno uciec od słów; większość z nich jest bez wartości, pustych. Są po prostu wypełniaczami, tak jak teksty, które kiedyś znajdowały się na dole strony gazety, gdy nie mieli wystarczająco dużo wiadomości, aby wypełnić całą kolumnę: „Produkcja ziemniaków w Azerbejdżanie wyniosła w zeszłym roku cztery miliony funtów…”

Wpadamy w kłopoty, gdy zapominamy, że słowa mają się liczyć, że puste słowa są bezużyteczne. Podążamy ścieżkami plotek lub narzekań. Kiedy słyszę rozmowę ludzi - czego nie mogę uniknąć, przez większość czasu będąc w publicznym otoczeniu - wydaje się, że dziewięćdziesiąt procent tego, co słyszę, należy do jednej z tych dwóch kategorii. Mówi się, że dużo słów ma po prostu umożliwić ludziom nawiązywanie relacji. Być może. Ale nie jestem pewien, czy muszę rozmawiać o innych lub przeciw innym, a to wydaje się zajmować tak wiele osób, które słyszę.

Przypominają mi się wypowiedzi starożytnych mnichów, znanych jako ojcowie i matki pustyni. Ci ludzie wychodzili z miast takich jak Aleksandria i Antiochia na pustynię, głównie po to, by znaleźć spokój i ciszę, ponieważ instynktownie wiedzieli, że hałas i gwar w miastach są ogromną przeszkodą. Rozumieli, że jeśli chcesz doświadczyć Boga, musisz pozbyć się tego, co rozprasza. Abba Mojżesz, Etiopczyk, potężny człowiek, powiedział to dobrze: „Nie można mieć Chrystusa stale w swoim sercu bez ciszy, pokory i nieustannej modlitwy”. I wiedział, że ostatnie dwa warunki są tak naprawdę wynikiem pierwszego.

Biskup Aleksandrii Teofil przyszedł kiedyś na pustynię z wizytą. Mnisi wzywali Abbę Pambo, jednego z najbardziej znanych ojców pustyni, do przygotowania kilku słów, które „zbudują jego duszę w tym miejscu”. Na co Pambo odpowiedział: „Jeśli nie podbuduje go moje milczenie, nie ma nadziei, że uczynią to moje słowa.” Niektórym osobom może być trudno to zrozumieć, zwłaszcza tym, którzy uważają, że jedynym sposobem nawiązania kontaktu i relacji z innymi jest mówienie. Ale Pambo miał rację - jego życie było jego największym przemówieniem. Tak powinno być i z nami.

Byłem pod wielkim wrażeniem małej książki, która ukazała się w ostatnich dniach komunistycznego reżimu w Rosji. Jest zatytułowana „Rozmowa o Bogu jest niebezpieczna”, a jej autorką jest Tatiana Goriczewa, która była członkinią jednego z wielu podziemnych ruchów po cichu odradzających chrześcijańską wiarę na tej zranionej i udręczonej ziemi. Droga Goriczewy od ateistycznej intelektualistki do chrześcijanki jest sama w sobie godna rozważenia, ale zdanie, które mnie zapaliło, to: „Każde słowo musi być ofiarą - wypełnioną po brzegi autentycznością. W przeciwnym razie lepiej milczeć.”

Wierzę w to, nawet jeśli sam czasami daję się wciągnąć w rozmowę prowadzącą do przesytu słów. Wiesz, kiedy nie jesteś autentyczny, kiedy twoje własne słowa brzmią pusto i po prostu wypełniasz przestrzeń hałasem, wtedy najlepiej się wycofać, ocenić sytuację, odkryć, dlaczego czujesz potrzebę paplania dalej - i zapaść w ciszę. W ciszy odnajdziesz autentyczność, która jest tak ważna do przekazania, jeśli słowa mają mieć prawdziwe znaczenie dla ciebie i dla innych.

 o. Gabriel Rochelle

za: St. Anthony of the Desert Orthodox Mission

fotografia: Michalaki /orthphoto.net/