Ewangelia - pole obsiane słowami Boga

tłum. Gabriel Szymczak, 14 maja 2021

W Ewangelii są przypowieści opowiadane bez żadnego komentarza, ale do niektórych komentarz dał sam nasz Pan, Jezus Chrystus. Mają one dla nas szczególne znaczenie i wagę, ponieważ poprzez te komentarze Pan daje nam klucz do zrozumienia również innych przypowieści.

Podczas Boskiej Liturgii możemy wysłuchać jednej z takich właśnie przypowieści. Siewca wyszedł zasiać ziarno, niektóre nasiona padły na drogę i zostały zjedzone przez ptaki, inne na skałę, gdzie szybko uschły, jeszcze inne padły wśród cierni, które wyrosły razem z nimi i zagłuszyły sadzonki, a ostatnie padły na żyzną glebę, gdzie owoc wydały stokrotny (Łk 8, 5-8). Kiedy uczniowie przyszli do Niego i zapytali o znaczenie tej przypowieści, Pan powiedział, że siewcą jest Bóg, nasieniem jest słowo Boże, a różne rodzaje gleby oznaczają różne sposoby, w jakie ludzie przyjmują to, co usłyszeli. Serca niektórych ludzi są jak kamienista ziemia. Słyszą słowo Boże, ale potem przychodzi diabeł i kradnie je. Dla innych słuchanie słowa Bożego jest jak jego upadek między cierniami. Tylko kilka serc okazuje się tą żyzną glebą, na której słowo Boże wydaje plon.

Z życia niektórych świętych wiemy, że ich zwrócenie się do Boga rozpoczęło się od słów Ewangelii, które wywarły na nich taki wpływ, że postanowili zmienić całe swoje życie. Tak było z czcigodnym Antonim Wielkim, który usłyszawszy w cerkwi słowa naszego Zbawiciela, wypowiedziane do bogatego młodzieńca (Mt 19, 21), sprzedał wszystko, co miał, oddał swoje pieniądze biednym i udał się na pustynię, aby żyć samotnym życiem. Tak było z wieloma świętymi, których serca były jak żyzna gleba. W nich słowo Boże wydało trzydziestokrotny a nawet stokrotny owoc. Patrząc na historię naszej Cerkwi, z radością i czcią oddajemy cześć świętym, którzy przyjęli słowo Boże zasiane na dobrej ziemi ich serc. Z nich wyrosły ogromne ilości owoców, którymi cieszymy się do dziś. Nasza święta rosyjska ziemia była jak żyzne i pełne łaski pole, na którym Boski siewca zasiał swoje ziarna. Te ziarna rosły i rozmnażały się obficie. Historia rosyjskiej świętości, aż do czasów ostatnich, świadczy o tym, jak gotowy był nasz naród, jak żyzna była gleba, na przyjęcie Słowa Bożego.

Nawet w ostatnich czasach, kiedy nasza Święta Cerkiew była prześladowana, tysiące, dziesiątki i setki tysięcy ludzi - biskupów, duchownych, mniszek i mnichów, i świeckich - wydało ten stokrotny owoc, gdy prześladowcy nakazali im zaprzeć się Boga i Kościoła; oni pozostali niewzruszeni w obliczu ciężkich prób, udręk i tortur. Żaden rodzaj cierpienia, żaden rodzaj fizycznego bólu nie mógł oddzielić tych chrześcijan od ich miłości do Chrystusa, która znosiła wszelkiego rodzaju męki.

Całe narody zwróciły się do Chrystusa ze względu na to, że w czasie, gdy było to najbardziej potrzebne, Pan posłał do nich człowieka lub ludzi, którzy obsiali ziemię słowem Bożym. Wychwalamy Świętych Równych Apostołom Cyryla i Metodego, którzy dali naszym przodkom nie tylko język pisany, ale przede wszystkim przynieśli im Ewangelię, a przez nią Chrystusa. Wychwalamy świętego księcia Włodzimierza, który nie tylko stworzył nasz system państwowy, ale przyniósł naszemu ludowi Chrystusa, Matkę Bożą i wszystko, czym nasz Kościół i nasz naród żyje już od tysięcy lat. Wychwalamy czcigodnego Sergiusza z Radoneża, opata rosyjskiej ziemi, w którego sercu zakwitło Boskie nasienie i przyniosło niewiarygodny wzrost i obfitość. On sam stał się siewcą życia monastycznego i pierwowzorem życia ascetycznego dla tysięcy ludzi. Niezliczona jest liczba świętych, których zrodziła ziemia rosyjska i wszystkie walki wewnętrzne (podwigi), które przeprowadzili.

Jak my, chrześcijanie XXI wieku, uczymy się nie tylko słuchać przykazań naszego Zbawiciela, ale także je wypełniać? Jak uczymy się kochać naszych wrogów? Jak uczymy się odpowiadać nie złem na zło, ale dobrem na zło? Jak uczymy się robić dobre uczynki, nie oczekując w zamian wdzięczności?

Odpowiedź na te pytania zawiera się w słowach apostoła Pawła: „Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20). Dopóki mieszka w nas tylko zwykły człowiek, możemy żyć tylko według naturalnego prawa ludzkiego. To znaczy, że możemy odpowiadać dobrem tylko na dobro, a na zło - złem. Gdybyśmy jednak otworzyli nasze serca i dusze na Chrystusa, wtedy On żyłby i zaszczepił się w nas. Wtedy mógłby działać przez nas i pomagać nam w wypełnianiu Swoich Boskich przykazań, ponieważ ludzka siła nie jest wystarczająca, aby zrealizować to wszystko samodzielnie.

Święci, których czcimy, idąc za apostołem Pawłem, mogli powiedzieć: „Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. Otworzyli na Boga swe serca, dusze i całą wewnętrzną ludzką istotę do tego stopnia, że Pan rozkwitł w nich, a ta Boska moc przez nich dokonywała wielkich cudów. Dlaczego niektórzy święci potrafili przewidzieć przyszłość i zajrzeć do serc ludzi, którzy do nich przychodzili, zobaczyć ich grzechy, ich wady, ich dobre uczynki i ich godność? Dlaczego byli w stanie udzielać ludziom porad wykraczających poza możliwości ludzkiego umysłu? Ponieważ w tych świętych żył Chrystus i łaska Ducha Świętego, a sam Bóg objawił im los innych ludzi. Cecha ta nazywana jest jasnowidzeniem - specjalną mądrością duchową, na którą składa się ludzkie doświadczenie działające z pomocą łaski Bożej, ale przede wszystkim łaska Pana działająca przez świętych.

Pan nie oczekuje od nas, że własnymi siłami nauczymy się nie odpowiadać złem na zło i kochać naszych wrogów. Oczekuje, że przynajmniej otworzymy Mu swoje serce, a On Sam zrobi resztę. Za każdym razem, gdy przychodzimy do cerkwi na liturgię, słyszymy słowa naszego Pana Jezusa Chrystusa skierowane do każdego z nas: „Bierzcie, jedzcie, to jest Ciało Moje… to jest Moja Krew Nowego Przymierza, za wielu wylewana”(Mk 14, 22,24). Pan zwraca się do każdego z tym wezwaniem i zaprasza wszystkich do udziału w Jego wieczerzy, aby mógł zamieszkać w naszym duchu, sercu, umyśle, a nawet w naszym ciele; aby mógł przez nas działać. Pan ofiaruje się nam, czekając, aż my się ofiarujemy Jemu - a wtedy zapanuje jedność i harmonia w naszych relacjach z Bogiem, a także z innymi ludźmi. Wszystkie nasze ludzkie konflikty, zło i niedoskonałość są wynikiem niewystarczającego otwarcia naszych serc na Boga i myślenia o sobie i naszych osobistych interesach.

Zapominając o Bogu, nie mamy dla Niego miejsca w naszym duchu. Błagajmy Pana, aby poprzez Świętą Ewangelię pouczył nas, jak mamy żyć i jak traktować naszych bliźnich. Niech Bóg sprawi, że każdy z nas stanie się uczniem Chrystusa, abyśmy nauczyli się wypełniać przykazania Boże i stali się ową żyzną glebą, na której słowo Ewangelii wyda obfity owoc.

metropolita Hilarion (Ałfiejew)

za: pravmir.com

fotografia: jarek1 /orthphoto.net/