Dlaczego moralność to nie chrześcijaństwo

tłum. Gabriel Szymczak, 13 maja 2021

Pamiętam moje pierwsze zajęcia z teologii moralnej, jakieś 35 lat temu. Ten przedmiot jest istotną częścią myśli zachodniej (szczególnie w tradycji katolickiej i anglikańskiej). Pod wieloma względami było to jak podróż do szkoły prawniczej. Poznaliśmy różne metody i zasady, na podstawie których można dyskutować i rozstrzygać kwestie moralne - kwestie dobra i zła. Te zajęcia były dla mnie także wprowadzeniem w świat pewnych wątpliwości.

Wielki problem z myśleniem w kategoriach moralności tkwi w podstawowych pytaniach:
• Co to znaczy postępować moralnie?
• Dlaczego moralność jest lepsza niż niemoralność?
• Dlaczego dobro jest lepsze niż zło?

Takie pytania klasycznie były wspierane jakąś formą prawną:
• Postępować moralnie to postępować zgodnie z prawem lub przykazaniami Bożymi.
• Moralność jest lepsza niż niemoralność, ponieważ moralność to opis posłuszeństwa dobremu Bogu. Albo to opis czynienia dobra lub nawet największego dobra dla jak największej liczby osób (w zależności od twojej szkoły myślenia).
• Dobro jest lepsze niż zło z tych samych powodów, z których moralne jest lepsze niż niemoralne.

Oczywiście wszystkie te pytania (o dobro i zło, moralne i niemoralne) wymagają nie tylko standardu postępowania, ale także kogoś, kto go egzekwuje. Zatem dobro jest lepsze niż zło, ponieważ Bóg ukarze zło i wynagrodzi dobro - w przeciwnym razie (w tym rozumieniu) wszystko byłoby tylko akademickim rozważaniem.

Na początku przyznam, że wielu chrześcijan jest całkowicie zadowolonych z podejścia, że Bóg nagradza i karze. Zgadzam się również, że istnieje wiele dowodów biblijnych, na które ludzie mogą wskazać, aby je poprzeć. Jednak takie podejście jest dalekie od jednomyślnej interpretacji w ramach Tradycji wiary - i ma niewielkie poparcie w historycznym prawosławiu wschodnim.

To, że Pismo mówi takie rzeczy (Bóg jest tym, który karze i nagradza), jest niezaprzeczalne - ale jest też inny rodzaj świadectwa:
Kiedy Jakub i Jan zbliżyli się do Chrystusa po tym, jak został odrzucony przez wioskę Samarytan, powiedzieli: Panie, chcesz, abyśmy nakazali ogniowi zstąpić z nieba i ich pochłonąć, tak jak to Eliasz uczynił? Odwróciwszy się, zgromił ich i rzekł: „Nie wiecie, jakiego ducha jesteście? Nie przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby zgubić dusze ludzi, lecz je zbawić. I poszli do innej wioski. (Łk 9, 54-56)

Jeśli Jakub i Jan działali według modelu „nagrody i kary” (z którego z pewnością się wywodzili), nagana Chrystusa musiała ich zaskoczyć. To samo dotyczy wielu innych spotkań podczas służby Chrystusowi. Interpretacja wniesiona przez Ojców jest taka, że rola Boga jako „karzącego” jest tylko pewnym aspektem Jego roli jako „uzdrowiciela”. To, co znosimy, nie jest dla naszego zniszczenia i kary, ale dla naszego zbawienia i uzdrowienia.

To prowadzi wszystko w innym kierunku. Jest to niewątpliwie interpretacja przeniesiona do Starego Testamentu z objawienia Chrystusa w Nowym. W Chrystusie wyraźnie widzimy to, co w Starym Przymierzu zostało ujawnione zaledwie w „cieniu”. Dzięki Niemu widzimy teraz jaśniej.

Bóg jako Chrystus wnosi do równania moralnego zupełnie inny zestaw pytań:
• Co oznacza Wcielenie Boga dla ludzkiej moralności?
• Jaka jest stawka naszych decyzji dotyczących dobra i zła?
• Co to znaczy być moralnym?

Św. Atanazy (ok. 296 - zm. 2 maja 373), wielki ojciec soboru nicejskiego i obrońca wiary przed atakami arianizmu, przedstawił głęboki wgląd w naturę ludzkiego losu (grzechu i odkupienia). Jego podejście, jak przedstawione jest w De Incarnatione, zaczyna się od stworzenia świata z niczego (ex nihilo). Samo nasze istnienie jest dobrem, które zostało nam dane i jest podtrzymywane przez miłosierdzie i łaskę dobrego Boga. Zerwanie komunii, które miało miejsce podczas upadku (i które następuje przy każdym grzechu), jest odrzuceniem prawdziwego istnienia danego nam przez Boga. Zatem problem grzechu nie jest kwestią prawną, ale ontologiczną (kwestią bytu i prawdziwego istnienia). Celem życia chrześcijańskiego jest zjednoczenie z Bogiem, bycie uczestnikiem Jego Boskiego Życia. Grzech odrzuca to prawdziwe istnienie i oddala nas od Boga, i kieruje w stronę spirali niebytu.

Zatem nasze problemy nie mają charakteru moralnego (posłuszeństwo wobec czegoś, bowiem jest ono słuszne itp.), ale ontologiczny. Wielki wybór ludzkości jest pomiędzy zjednoczeniem z Bogiem i Jego Życiem lub ruchem ku nieistnieniu i pustce. Nasze zbawienie nie jest kwestią prawną - jest całkowicie ontologiczne. Wielkie obietnice w Chrystusie konsekwentnie wskazują ten kierunek.

A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe. (Rz 12, 1-2)

My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu. (2 Kor 3, 18)

Albowiem Bóg, Ten, który rozkazał ciemnościom, aby zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Chrystusa. Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele. Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was - życie. (2 Kor 4, 6-12)

Takie wersety, które można by mnożyć, wskazują na nasze zbawienie jako zmianę, która zachodzi w nas, a nie zmianę naszego statusu prawnego - po rozwiązaniu wszystkich naszych problemów związanych ze sprawiedliwością itp. Mówi się nam raczej, że „Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą” (Flp 2, 13). Nasze zbawienie jest niczym innym jak dostosowaniem się do obrazu Boga, prawdziwą wspólnotą życia i uczestnictwem w Boskiej Naturze.

Podejścia jurydyczne przesłaniają to wszystko. Troska o sprawiedliwość szybko sprowadza wiarę do kosmicznego sądu (lub systemu karnego). Najbardziej problematyczne jest to, że istnieją tendencje do uprzedmiotowienia tych kwestii i ustawienia ich poza życiem wierzących. Uwolnienie się od wszelkich kwestii prawnych, które stoją między nami a Bogiem, nadal jeszcze nie oznacza raju. Naszym celem jest przekształcenie w zjednoczenie z Chrystusem - uzdrowienie z grzechu i odnowienie. Wymaga to zmiany w naszej najgłębszej istocie - ustanowienia „prawdziwej jaźni”, która jest „ukryta z Chrystusem w Bogu”.

Jeśli chodzi o sprawiedliwość - pozostaje to tajemnicą. Chrystus mówi o Bogu nagradzającym grupę pracowników, którzy pracowali tylko pod koniec dnia, w sposób równy nagrodzeniu tych, którzy pracowali przez cały dzień. Ta zasada wydaje się być czymś innym niż troską o sprawiedliwość (jest to przykład użyty przez św. Izaaka Syryjczyka).

Moralność, jako systematyczna forma studiów, jest degeneracją prawdziwej nauki chrześcijańskiej. Podobnie jak sekularyzm (i dwupiętrowy wszechświat) może ona zakładać dyskutowanie o kwestiach tak, jakby nie było Boga. Moralność (i jej etyczni kuzyni) staje się „nauką”, abstrakcyjnym ćwiczeniem rozumu opartego (często) jedynie na zakładanych zasadach. Pismo Święte mówi nam, że nie ma „nikogo dobrego, tylko Bóg”, nie może też być niczego dobrego, co nie pochodzi od Boga. „Dobre” uczynki, które podejmujemy, to działania, które prowadzą nas głębiej do zjednoczenia z Chrystusem. Takie działania zaczynają się od Boga, są przez Niego błogosławione i do Niego prowadzą. „Moralność” jest fikcją, przynajmniej w takiej postaci, w jakiej jest traktowana we współczesnej myśli.

Grzech, który infekuje nasze życie i powoduje złe uczynki, jest śmiertelną chorobą (śmiercią). Tylko zjednoczenie z prawdziwym życiem w Chrystusie może to uzdrowić, przemienić nas i narodzić do prawdziwego życia, które jest trwaniem w Chrystusie.

Jak mówiłem przy wielu okazjach: Chrystus nie umarł, aby złych ludzi uczynić dobrymi - umarł, aby ożywić umarłych.

Jeśli moje podejście do słowa moralność jest niepokojące - proszę o wybaczenie. Mam nadzieję, że ten mały fragment okaże się przydatny w rozważaniu prawdziwej natury naszego życia w Chrystusie. Jedna z moich ulubionych opowieści z Ojców pustyni ilustruje (w skrócie) różnicę między zwykłą moralnością a prawdziwą zmianą ontologiczną.

+++
Abba Lot udał się do Abby Józefa i powiedział do niego: „Abba, o ile mogę, poszczę, modlę się i medytuję, żyję w pokoju i na ile mogę - oczyszczam myśli. Co jeszcze mogę czynić?" Starzec wstał i wyciągnął ręce ku niebu. Jego palce stały się jak dziesięć ognistych lamp i powiedział do niego: „Jeśli chcesz, cały możesz stać się płomieniem”.

o. Stephen Freeman

za: Glory to God for All Things

fotografia:  Teodora_Clau /orthphoto.net/