Dobra niewiara Tomasza

tłum. Gabriel Szymczak, 09 maja 2021

W jednym ze swoich hymnów nasz Kościół nazywa niewiarę Tomasza „dobrą”. Zrozumiałe, że można się zastanawiać - czy istnieje dobra i zła niewiara? Wydaje się, że tak, ponieważ ludzie nie są ani wyłącznie dobrzy, ani wyłącznie źli. W tym, kto ma czyste sumienie, dobre serce i pokorną myśl, wszystko wydaje się jasne. W innym, zainfekowanym wirusem niewiary, wszystko jest ciemne i niespokojne. Gdybyśmy tylko mieli dobrą niewiarę apostoła Tomasza!

Można rzec, że wątpliwości, wahania i mała wiara są normalne dla człowieka, który szuka Boga umysłem.

Apostołowie Chrystusa błagali Go, aby dodał wiarę do ich już istniejącej wiary. Niewiara jest poważną chorobą duchową, wiara zaś jest ponad rozumem. Niewiara często wynika z frywolności i płytkości myśli oraz z niestabilnego życia i zdezorientowanej świadomości.

Przypadek Tomasza, który nie był obecny podczas pojawienia się Zmartwychwstałego Chrystusa przed uczniami, jest typowy. Faktem jest, że Tomasz wątpił, jednak nie zaprzeczał wierze, prosił jedynie o dowody, które potwierdziłyby jego wiarę.

Znany ze swojego entuzjazmu w innych momentach, Tomasz nie jest sceptykiem, który jest wycofany. On jest śmiały, szuka, bada, pyta. Prosi o prawdę, aby mieć z nią bezpośredni kontakt. Chrystus nie miał problemu z ofiarowaniem mu jej. Wrócił na spotkanie z Tomaszem. On wraca do każdego z nas.

Wiara wielu chrześcijan jest czasami letnia, zimniejsza niż niewiara. Używamy wiary jako zbroi i dobrego narzędzia, aby pokonać innych, ale nie aby przyjmować na siebie ciosy; aby być docenianym, podziwianym i bezpiecznym. Nie mamy odwagi, aby zagłębić się w korzenie naszej wiary, w żaden sposób nie stawiamy jej wyzwania, a być może też nie chcemy jej w ogóle ujawniać.

Silna wiara daje duchowe zdrowie, równowagę, wytrzymałość, upodmiotowienie, nadzieję i zaufanie do Boga. Czasami - nie bójmy się do tego przyznać - nasza wiara stanowi dowód na ukryte patologie naszego ego i przesadne sentymenty. Może nawet osiągać poziom aspołecznego sceptycyzmu, co stanowi dość zły przykład dla innych. Poszukiwanie Boga, kiedy jest się w takim stanie, oznacza cofanie się.

Tomasz z pewnością nie działał w złej wierze, ani nie był łatwowierny. Był ostrożny, prawdziwy, autentyczny, solidny, szczery i uczciwy, mówił wprost. Był właśnie taki. Jego dobra niewiara sprawiła, że Chrystus przyszedł do niego. Chrystus ofiarował się Mu za szczerość. Nie zganił go, kiedy ten prosił o możliwość dotknięcia Go. Ale ostatecznie pobłogosławił tych, którzy nie zobaczą, a jednak uwierzą.

Niewiara jest oczywiście wolnym wyborem każdego z nas. Niewiara mówi, że opieramy się wyłącznie na tym, co widzimy, czego doświadczamy i co rozumiemy za pomocą logiki. To przymus i nużąca łatwość. Można powiedzieć, że wiara wiąże się z trudnością, niebezpieczeństwem, ryzykiem i odwagą. Dlatego Chrystus pobłogosławił tych, którzy wierzą bez namacalnych dowodów. Najsilniejszym dowodem jest potwierdzenie naszych serc. Tomasz, któremu trudno było uwierzyć, jest naszym bratem, jest słaby, ale zdecydowanie wzbudza życzliwość.

Na Górze Athos wszyscy tego dnia czuwamy przez całą noc, ponieważ tego dnia zostaliśmy wyzwoleni z jarzma tureckiego. Jak się dowiedzieliśmy, świat podczas świąt Paschy był bardziej obecny w cerkwiach. Oznacza to, że wiara nie gaśnie. Ale może stać się głębsza i cieplejsza. Tomasz nie jest dla niewierzących, ale dla sceptyków, dla tych, którzy mają małą wiarę oraz dla wierzących. Niech jego dobra niewiara będzie dla nas źródłem wzrostu.

starzec Mojżesz Atoski

za: Pemptousia

fotografia: bogdan /orthphoto.net/