Pokora Boga

tłum. Gabriel Szymczak, 04 maja 2021

Kiedy Cecil B. DeMille obsadzał Charltona Hestona w roli Mojżesza w filmie Dziesięć przykazań z 1956 roku, miał na myśli bardzo amerykańską wersję głównej historii Starego Testamentu. Lata pięćdziesiąte to samo serce zimnej wojny z komunizmem, a film stał się nośnikiem mitologii kulturowej Ameryki. W Dziesięciu przykazaniach poruszono temat wolności. Jako takie, Hollywood podążało utartą amerykańską ścieżką, wpisując swoją historię w Pismo Święte, a Pismo Święte w swoją własną historię. W ten sposób Mojżesz mógł zostać Abrahamem Lincolnem Izraela. Wielka postać samego Hestona doskonale nadawała się do tej opowieści. Była tu odwaga, siła, wytrwałość w dążeniu do celu i osobowość, która mogła zgromić spojrzeniem nawet Yula Brynnera (grającego faraona Egiptu). Film stał się dla wielu ikoną, utrwalając w ich umysłach obrazy osób opisywanych w Piśmie Świętym. Jednak Bóg (i Mojżesz) nie przypominają tych hollywoodzkich wyobrażeń. W Piśmie Świętym Mojżesz nie jest podobny do Charltona Hestona, lecz opisywany jest jako najcichszy, najpokorniejszy człowiek na ziemi. I czy nam się to podoba, czy nie, Bóg jest jeszcze bardziej cichy i pokorny.

Jezus powiedział:
Przyjdźcie do Mnie wszyscy trudzący się i dźwigający ciężary, a Ja wam dam odpoczynek. Weźcie jarzmo Moje na siebie i nauczcie się ode Mnie, albowiem jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek dla dusz waszych. Jarzmo Moje bowiem jest łagodne i brzemię moje lekkie.” (Mt 11, 28-30).

Co to znaczy być pokornym? Alternatywne tłumaczenie tego terminu to „łagodny”. W niektórych kontekstach „łagodny” jest najlepszym sposobem oddania znaczenia, ale w tym wersecie wolę „pokorny”. Przypomina nam to o pokorze Matki Bożej w Jej przyjęciu woli Bożej. Nabiera bardziej uniwersalnego wezwania w Kazaniu na Górze, w którym Chrystus mówi nam, że „cisi (w wersji angielskiej tekstu: pokorni, przyp. tłum.) odziedziczą ziemię”.

Pokora nie jest nowoczesną cnotą. Nasz hałaśliwy świat ma tendencję do dostrzegania najgłośniejszych i najostrzejszych głosów, tych, których żądaniom towarzyszy jakaś siła, nadająca się do wykorzystania. Cenimy mistrzów i zwycięzców, a w najlepszym razie okazujemy litość tym, którzy nie mogą przezwyciężyć swojej łagodności. Podejrzewam, że większość ludzi nie wierzy, że Bóg jest pokorny. Bez wątpienia są tacy czytelnicy tego tekstu, którzy już przygotowują swoją kontrę, chcąc powołać się na oczyszczenie świątyni lub na plagi egipskie. Takie kontrargumenty są zwykłymi zabawami intelektualnymi, bez zakorzenienia w naszym rzeczywistym doświadczeniu Boga.

Kiedy wyszedłem dziś rano z domu, poczułem chłód. Wiał lekki wiatr, a niebo było czyste i błękitne, to orzeźwiająca odmiana po deszczach ostatnich dwóch dni. Bóg był (i jest) wszędzie obecny i wypełnia wszystko, a przy tym jest cichy. Daje możliwość zignorowania Go i wyobrażenia sobie świata jako bezwładnego, daje możliwość ogłoszenia Go nieobecnym (lub takim, który nie istnieje). Widzimy cierpienie na świecie i zastanawiamy się, gdzie jest Bóg, odmawiając ujrzenia Jego współukrzyżowania w cierpieniu każdego człowieka (i każdego stworzenia).

Święty Teofil z Antiochii napisał:
„Bóg dał ziemi tchnienie, które ją karmi. To Jego oddech ożywia wszystko. A gdyby wstrzymał oddech, wszystko zostałoby unicestwione. Jego oddech wibruje w twoim oddechu, w twoim głosie. To oddechem Boga ty oddychasz - lecz nie jesteś tego świadomy.”

Dla niektórych obecność Boga wydaje się oczywista, dla innych pozostaje „ukryta”. W moim odczuciu Bóg stara się przyciągnąć nas do siebie (najpierw) poprzez nasze pragnienie. Chociaż całkowicie złożył Siebie za nas na ołtarzu Krzyża (i nadal to czyni), niemniej jednak cierpliwie czeka, aż to my będziemy Go szukać.

Co więcej, w Swojej cierpliwości zaprasza nas również do życia w pokorze. To Jego upodobanie, że odziedziczyliśmy ziemię. Dziedzictwo nie jest nagrodą zewnętrzną - jest to dar, który mogą otrzymać tylko ręce pokornych. Ten aspekt pokory jest stale pomijany. Pismo Święte mówi nam, że: "[Bóg] naśmiewa się z szyderców, a pokornym udziela Swej łaski” (Prz 3, 34).

Wierzę, że ta rzeczywistość lub zasada ujawnia coś o naturze samej łaski, a nie tylko o arbitralnej decyzji ze strony Boga. Taka łaska w życiu pysznych działałaby raczej ku ich zniszczeniu, a nie zbawieniu. Łagodność Boga jest jak ogień piekielny, który spowija dusze pysznych. Jeśli chcemy poznać Boga, musimy być tacy jak On.

Pisząc o charakterze nowoczesności, wielokrotnie zwracałem uwagę, że skłania ona wszystkich do wyobrażenia sobie siebie w  roli kierownika. Wraz z tym pojawia się arogancja, zakłada się bowiem wiedzę, której się nie posiada lub umiejętność, której nigdy się nie nabyło. Mówi ona o władzy w sposób, który wyraźnie ujawnia niewielką świadomość niebezpieczeństw z nią związanych. Stajemy się hałaśliwymi ludźmi, których opinie zniszczyłyby ziemię, gdyby zostały kiedykolwiek naiwnie wprowadzone w życie. Obecne użycie władzy przez tych, którzy ją dzierżą, jest w wielu przypadkach wyraźnie destrukcyjne, a często spotykamy się z jeszcze większą siłą w dążeniu do „naprawienia” błędów. Staliśmy się cywilizacją opartą na własnych błędach, za które „rachunki” z pewnością przyjdzie kiedyś zapłacić.

Droga Krzyża to coś więcej niż slogan pokazujący, jak można docenić pojedyncze wydarzenie w historii. Krzyż objawia, kim jest Bóg, a także Jego mądrość i moc. Pokora Krzyża objawia się w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa jako pełnia Boskiej łaski, zarówno jako narzędzie naszego zbawienia, jak i wyznacznik drogi, którą mamy podążać. Ukrywanie się Boga przesłania Go przede wszystkim tym, którzy szukają światowej ścieżki mocy i mądrości. Widzą tylko słabość i głupotę, i szydzą z tych, którzy akceptują Jego pozostawanie w cieniu jako pożądane towarzystwo dla swej własnej pokory.

Kiedy Chrystus ostrzegł ludzi, aby Go nie ujawniali (Mt 12, 17), ewangelista powiedział, że spełniło się proroctwo Izajasza (42, 1-3):
"Oto sługa mój, którego wybrałem, umiłowany mój, w którym upodobała sobie dusza moja.
Położę Ducha mego na nim i sąd narodom obwieści. Nie będzie spierać się a ni krzyczeć i nikt nie usłyszy głosu jego na ulicach.
Trzciny nadłamanej nie dołamie i tlącego się knota nie dogasi, aż doprowadzi sąd do zwycięstwa. I w imieniu jego narody pokładać będą nadzieję.
” (Mt 12, 18-21)

Wciąż pozostaje On „nieznany” możnym - a bogatych odsyła z pustymi rękami, dopóki nie znajdą Go wśród pokornych.

o. Stephen Freeman

za: Glory to God for All Things

fotografia: Nikolaj_BG /orthphoto.net/