Słowo nad płaszczanicą, w Wielki Piątek

tłum. Michał Diemianiuk, 30 kwietnia 2021

Słońce Prawdy - Chrystus Bóg nasz - ukryło Swoje promienie. Pociemniało i stworzone przez Niego słońce niebiańskie, widząc, co czynią potępieni ludzie ze Zbawicielem świata.

Oślepiającym Bożym światłem oświetliła się otchłań miłości Bożej do rodzaju ludzkiego.

Zgęstniał, jak nigdy, szatański mrok grzechu, zła i nieprawdy, i przedwczesna radość zakrólowała w piekle.

Dla niezliczonego mnóstwa tych, którzy uwierzyli we wcielonego Syna Bożego i którzy umiłowali Go całym sercem, otworzyła się droga do Królestwa Niebieskiego.

Dla swojego marszu po tej drodze otrzymują oni łaskawe siły i pomoc w wielkich misteriach chrztu i komunii Ciała i Krwi Chrystusowych, w wylewających się na nas darach łaski Ducha Świętego. Swoim golgockim krzyżem zniszczył głowę dawnego węża nasz Zbawiciel Pan Jezus Chrystus. To, oczywiście tylko obrazowe wyrażenie, bowiem szatan i jego źli aniołowie - to duchy bezcielesne, i śmierć nie włada nad nimi. I do teraz, oczywiście, szatan i jego zastęp biesowski wszelkimi siłami dążą do gubienia ludzi.

Więcej niż dziewiętnaście wieków upłynęło od czasu krzyżowej śmierci Syna Bożego, Który przyjął ciało i krew ludzkie dla zbawienia świata.

Więcej niż dziewiętnaście wieków ciągnie się nieustanna walka między ciemnymi siłami piekła i niezliczonymi siłami świętych Sił Niebiańskich o władanie duszami i sercami ludzi.

Czarna rzesza diabelska osiągnęła tyle wielkich sukcesów w swojej walce przeciwko dobru i prawdzie, przeciwko pokojowi na świecie, że można myśleć o zbliżaniu się tego strasznego czasu, o którym powiedział Pan nasz Jezus Chrystus: “Czy Syn Człowieczy, gdy przyjdzie, znajdzie wiarę na ziemi?” (Łk 18, 8).

Ale jak groźne, jak ciężkie nie byłyby nasze czasy, nie będziemy wątpić i upadać duchem: będziemy wierzyć całym sercem, że ostateczne zwycięstwo będzie należeć nie do ciemnych sił piekła, a do niezwyciężonej siły miłości i prawdy Bożej.

W Apokalipsie apostoła Jana Teologa czytamy o wojnie między Arcystrategiem Michałem, wodzem niezliczonych niebiańskich sił i diabłem, z jego ogromną biesowską, czarną rzeszą.

Posłuchajcie opisu tej wojny, która odbędzie się w niebie przed Chrystusowym Sądem Ostatecznym: “I nastąpiła na niebie wojna: Michał i jego aniołowie walczyli przeciwko smokowi, i smok i aniołowie jego walczyli przeciwko nim, ale nie przemogli, i nie znalazło się już dla nich miejsce na niebie. I strącony został wielki smok, dawny wąż, nazywany diabłem i szatanem, który zwodzi cały wszechświat, strącony na ziemię, i aniołowie jego strąceni z nim. I usłyszałem donośny głos, mówiący na niebie: Teraz nastało zbawienie i moc i królestwo Boga naszego i władza Chrystusa Jego…” (Ap 12, 7-10).

Tak będzie… Tak zakończy się historia świata. Tak zajaśnieje nad nim Krzyż Chrystusa.

Na świętej płaszczanicy, leżącej przed wami, widzicie wyobrażenie dopiero co zdjętego z Krzyża Ciała Pana i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa. Trzeba mieć kamienne serce, żeby nie zadrżało ono przed tym strasznym widowiskiem; żeby pozostało obojętne i chłodne na widok rozszarpanego i zabitego Najświętszego Ciała Bogoludzkiego, na widok ziejących ran od gwoździ na rękach i nogach Jego; przy kontemplacji otwartej rany na przebitej włócznią piersi Zbawiciela naszego, z której wylał się potok krwi i wody, który obmył naszą grzeszną plugawość.

Skłońmy więc przed świętą i straszną płaszczanicą kolana i serca nasze, oblejmy łzami i ucałujmy straszne rany Chrystusowe.

Amen.

święty biskup Łukasz (Wojno-Jasieniecki), 1958 rok
za: azbyka.ru

fotografia: Michał Diemianiuk