"Na początku było Słowo". Komentarz do Ewangelii na liturgii paschalnej. Część II

tłum. Michał Diemianiuk, 03 maja 2021

J 1, 10. Było w świecie [Słowo], i świat przez Nie powstał, i świat Go nie poznał.

Utożsamiając w swoim przedstawieniu Logos, Który tu nazwany jest też Światłem i życiem, i Człowieka - Jezusa, Jan mówi tutaj i dalej o światłości jako o człowieku (“Jego – αὐτόν “nie poznał”: αὐτόν – rodzaj męski). Mesjasz już był na świecie, kiedy Jan Chrzciciel zaczął świadczyć o Nim, był też później, kiedy ten wysłany przez Boga świadek już zamilkł na zawsze, i naturalnym było myśleć, że stworzony kiedyś przez Niego świat uzna w Nim swego Stwórcę. Ale to, ku zdziwieniu, się nie stało: świat Go nie poznał i nie przyjął. O przyczynie takiego dziwnego zjawiska ewangelista nie mówi.

J 1, 11. Przyszedł do swoich, i swoi Go nie przyjęli.

Jeszcze bardziej zagadkowe okazało się odnoszenie do Mesjasza - wcielonego Logosu - tego narodu, o którym Mesjasz mógłby powiedzieć: “To Mój naród” (por. Iz 51, 4). Żydzi, ci najbliżsi Mesjaszowi ludzie, nie przyjęli Go (παρέλαβον - wskazuje na to, że oni powinni byli przyjąć Chrystusa na stałe przebywanie u siebie, por J 14, 3).

J 1, 12. A tym, którzy Go przyjęli, wierzącym w imię Jego, dał władzę bycia dziećmi Bożymi,

Jednakże znaleźli się ludzie, tak z Żydów, jak i z pogan (wyrażenie ὅσοι oznacza wiernych bez różnicy pochodzenia), którzy uznali Go za Tego, kim On Siebie objawił. Tych przyjmujących Chrystusa ewangelista nazywa wierzącymi w Jego “imię”, czyli w Jego moc jako Syna Bożego (por J 20, 31). Tym, którzy Go przyjęli, Chrystus dał “władzę” (ἐξουσίαν), czyli nie tylko prawo, ale i możliwość, moc, stawania się dziećmi Bożymi (rosyjski przekład tutaj nieprawidłowo wykorzystuje czasownik “być”; stojący tu czasownik γενέσθαι znaczy właśnie “stawać się”). W ten sposób, rzeczywistymi dziećmi Bożymi chrześcijanie stają się stopniowo, drogą wytężonej walki z resztkami grzesznych skłonności. “Nazywać się” zaś dziećmi Bożymi mogą zawsze (1 J 3, 1).

J 1, 13. którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z żądzy męża, ale z Boga się narodzili.

Tutaj ewangelista dokładniej określa, co znaczy być dzieckiem Bożym. Być dzieckiem Bożym to znaczy być w nieporównywalnie bardziej bliskim kontakcie z Bogiem, niż ten, w jakim przebywają dzieci ze swoimi rodzicami. Duchowe narodzenie z Boga daje człowiekowi oczywiście także nieporównywalnie więcej siły do życia, niż zwykli rodzice przekazują swoim dzieciom, sami będąc słabymi (na to wskazują wyrażenia “ciało” i “mąż”, por Iz 40, 6; Hi 4, 17)

Nie można nie wspomnieć tu próby ustanowienia nowego odczytania tego wersetu, dokonanej przez Zahna [zapewne chodzi o Theodora Zahna, 1838-1933, niemieckiego pisarza i protestanckiego teologa - przyp. tłum.]. Uznając za niezrozumiałą tę okoliczność, że ewangelista tu tak dokładnie objaśnia, co znaczy narodzić się z Boga, Zahn proponuje, że w pierwotnej wersji ten werset czytało się tak: “Który (ὅς zamiast οἵ) ani z krwi, ani z żądzy męża, ale od Boga się narodził (ἐγεννήθη zamiast ἐγεννήθησαν). W ten sposób, według Zahna, mowa tu o narodzeniu Chrystusa bez nasienia - myśl, tak jasno wyrażona u świętych Mateusza i Łukasza. Zahn znajduje też potwierdzenie swojej wersji w niektórych dziełach świętych ojców. Przekonuje nawet, że proponowany przez niego odczyt był panujący na Zachodzie od II do IV wieku. Ale jakkolwiek udana byłaby taka poprawka tekstu, niemniej jednak zgodne świadectwo wszystkich dawnych kodeksów Nowego Testamentu odbiera nam możliwość przyjęcia wersji Zahna.

J 1, 14. I Słowo stało się ciałem, i mieszkało z nami, i widzieliśmy chwałę Jego, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

Tu zaczyna się trzecia część prologu, w której ewangelista dokładniej określa przyjście Logosu jako wcielenie i wyobraża pełnię zbawienia, które przyniósł ze Sobą wcielony Logos.

“I Słowo stało się ciałem”. Kontynuując mowę o Logosie i Jego pojawieniu na świecie, ewangelista mówi, że Logos stał się ciałem, czyli człowiekiem (wyrażenie “ciało” zazwyczaj w Piśmie Świętym określa człowieka w pełnym znaczeniu tego słowa - z ciałem i duszą, por Rdz 6, 13; Iz 40 i inne). Jednak przy tym ewangelista nie czyni najmniejszej aluzji do tego, żeby w swoim wcieleniu Słowo doznało jakiegokolwiek umniejszenia w Swojej Bożej naturze. Umniejszenie dotyczyło tylko “formy” istnienia, a nie “istoty”. Logos jak był, tak i pozostał Bogiem ze wszystkimi Bożymi cechami; i Boża, i ludzka natura przebywały w Nim bez zlania i bez rozdzielenia.

“I mieszkało z nami”. Przyjąwszy ludzkie ciało Logos “mieszkał”, czyli żył i obracał się pośród apostołów, do których zalicza siebie także ewangelista. Mówiąc, że Logos “mieszkał” (ἐσκήνωσε) z apostołami, ewangelista chce powiedzieć, że w ten sposób wypełniła się obietnica Boga o przebywaniu z ludźmi (Ez 37, 27; 43 i inne).

“I widzieliśmy Jego chwałę”. Dokładniej: kontemplowaliśmy, patrzyliśmy z zadziwieniem, pobożnością (ἐθεασάμεθα) na Jego chwałę, czyli na wcielonego Logosa. Jego chwała objawiała się przede wszystkim w Jego cudach, na przykład w Przemienieniu, ujrzeć które zasłużyło tylko trzech apostołów, w tym Jan, a także w nauce i nawet w samym uniżeniu Jego.

“Chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca”, czyli taką chwałę, jaką On powinien był mieć jako Jednorodzony Syn Boży, mający nieporównywalnie większy udział, niż inne dzieci Boże, które stały się takie z łaski. Wyrażenie “od Ojca” (παρὰ πατρός) nie może odnosić się do słowa “Jednorodzony” (wtedy zamiast przyimka παρ. byłby użyty przyimek ἐκ). To wyrażenie określa “chwałę”, jaką miał Logos: tę chwałę otrzymał od Ojca.

“Pełen łaski i prawdy”. Te słowa powinny stać na samym końcu wersetu, jak w greckim i słowiańskim tekście. W greckim tekście słowo “pełne” (πλήρης) nie jest w związku zgody z najbliższym rzeczownikiem “chwałę”, a także nie jest w związku zgody z zaimkiem “Jego”. Niemniej jednak, najbardziej naturalnie jest odnosić te wyrażenie do zaimka “Jego”, a i ze strony gramatycznej taki związek nie będzie dziwny, bowiem u Greków (około czasów narodzenia Chrystusa) słowo πλήρης często wykorzystywane było jako nieodmienne. W ten sposób Logos jest tu nazwany “pełnym łaski”, czyli Bożej miłości i miłosierdzia wobec ludzi; “i prawdy”, która przejawiła się w Jego nauce i życiu, w którym nie było niczego tylko pozornego, ale wszystko było rzeczywiste, tak więc słowo było zawsze zgodne z dziełem.

J 1, 15. Jan świadczy o Nim i głośno woła, mówiąc: “Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, był przede mną, albowiem był wcześniej ode mnie”.

“Jan świadczy o Nim…” Swoje wspomnienia o przejawach chwały wcielonego Logosu ewangelista przerywa przywołaniem świadectwa o Chrystusie, którego udzielił Poprzednik. Bardzo możliwe, że pośród tych, dla których przeznaczył swoją Ewangelię, było niemało ludzi, którzy bardzo szanowali Chrzciciela i dla których jego świadectwo o Chrystusie miało wielkie znaczenie. Ewangelista jakby i teraz słyszy donośny głos Chrzciciela (czasownik κέκραγεν ma tu znaczenie czasu teraźniejszego), ponieważ on, chce powiedzieć ewangelista, był w pełni przekonany o Bożej wielkości Chrystusa.

“Ten był, o Którym powiedziałem…” Słowem “Ten” Chrzciciel wskazywał swoim uczniom na Jezusa Chrystusa, Który podszedł do nich (por. werset 29) i utożsamiał Go z tą Osobą, o Której on wcześniej mówił im te słowa, które teraz powtarza tutaj: “Idący za mną” itd.

“Ten, który po mnie idzie, był przede mną”. Tymi słowami Chrzciciel chce powiedzieć, że Chrystus najpierw szedł za nim, a potem, a konkretnie teraz, idzie już przed nim, można powiedzieć, że wyprzedził Chrzciciela. Na czym tym razem opierał Chrzciciel swe wyobrażenie o Jezusie - tego nie widać, o jakichkolwiek sukcesach Jezusa wtedy jeszcze nie było mowy (por. J 3, 26-36). Ale Chrzciciel takie wyprzedzenie go przez Jezusa uznaje za w pełni naturalne z tego powodu, że On był przed nim. Ostatnie słowa jawnie mają znaczenie określenia wieczności Chrystusa. Chrzciciel, niewątpliwie w stanie prorockiego zachwycenia, objawia swoim uczniom wielką tajemnicę preegzystencji Chrystusa. Chrystus był, czyli istniał wcześniej niż Chrzciciel, chociaż urodził się później niż on. On istniał, co z tego wynika, w innym świecie (por. J 8, 58). Ta myśl o wiecznym istnieniu Chrystusa wyraża się w greckim tekście w wykorzystaniu w stopniu równym πρῶτός μου zamiast stopnia wyższego πρότερός μου, którego byłoby tutaj naturalnym oczekiwać.

J 1, 16. A z Jego pełni wszyscy otrzymaliśmy, łaskę po łasce.

“A z Jego pełni wszyscy otrzymaliśmy”. Tutaj ewangelista znowu kontynuuje swoją opowieść o Chrystusie. Teraz już jednak powołuje się nie tylko na to, co widziały oczy apostołów (por. werset 14), a mówi o tym, co wszyscy wierzący w Chrystusa przyjęli “z pełni”, czyli z nadzwyczajnej obfitości duchowych dóbr, jakie mógł darować Chrystus jako pełny łaski i prawdy. Co konkretnie przyjęli apostołowie i inni wierni - ewangelista nie mówi, chcąc wskazać na najwyższy z darów - “łaskę” (χάριν ἀντὶ χάριτος). Niektórzy wyrażenie “łaskę po łasce” zamieniają wyrażeniem “łaskę za łaskę”, przypuszczając, że ewangelista ma tu na uwadze, że Chrystus za naszą łaskę, czyli miłość do ludzi, odpowiada ze Swojej strony łaską lub miłością. Ale z takim przekładem nie możemy się zgodzić dlatego, że miłości wierzących do Chrystusa nie można postawić na jednym poziomie z miłością Chrystusa do wiernych (por. Rz 4, 4; 11, 6). Oprócz tego, dla oznaczenia relacji wierzącego z Chrystusem słowo “łaska” nie jest wykorzystywane w Nowym Testamencie. Bardziej prawidłowo będzie widzieć tu wskazanie na zamianę jednych darów łaski na inne, coraz wyższe i wyższe (ἀντί znaczy tutaj “zamiast”). Chrystus przy swoim powoływaniu uczniów obiecał im, że staną się godni widzieć od Niego większe rzeczy, niż to, co dopiero co ujrzeli (werset 50). W ślad za tym szybko zaczęła się wypełniać ta obietnica (J 2, 11), i na koniec, wierni otrzymali od Chrystusa najwyższy dar łaski - Ducha Świętego.

J 1, 17. Albowiem prawo dano przez Mojżesza; zaś łaska i prawda stały się przez Jezusa Chrystusa.

Myśl o otrzymaniu przez wiernych łaski od Chrystusa ewangelista potwierdza tu wskazaniem na to, że od Chrystusa rzeczywiście pochodzą, ukazały się, łaska i prawda. A na ile te dary są ważne, widać z tego, że najwybitniejszy człowiek Starego Testamentu - Mojżesz - dał ludziom od Boga tylko prawo. To prawo wskazało człowiekowi tylko wymagania, ale nie dawało siły dla wypełnienia tych wymagań, ponieważ nie mogło zniszczyć w nim dziedzicznej skłonności do grzechu. Przy tym Mojżesz był tylko sługą, pasywnym narzędziem w rękach Jahwe, na co wskazuje użyte o nim wyrażenie: “prawo dano przez Mojżesza”, podczas gdy w Nowym Testamencie powiedziano, że ono pochodziło (ἐγένετο) przez Chrystusa jak od swego władcy (błg. Teofilakt).

na podstawie: Tołkowaja Biblia, red. prof. Aleksandr Pawłowicz Łopuchin
za:
azbyka.ru

f
otografia: Sheep1389 /orthphoto.net/