Powstać i żyć po upadku

tłum. Gabriel Szymczak, 18 kwietnia 2021

Mentalny i cielesny upadek w grzech, podobnie jak zwykły upadek fizyczny, może różnie wyglądać. Ktoś po prostu upadł z powodu zaniedbania, jak przy przypadkowym poślizgnięciu się na lodzie. Ktoś został ostrzeżony o niebezpieczeństwie, ale nie zwracał na to uwagi. Ktoś upadł celowo, bezczelnie łamiąc wszystkie zasady życia duchowego, a jego upadek jest wielki jak katastrofa lotnicza lub upadek apokaliptycznej „jasnej gwiazdy z nieba” (Obj 8, 10)… Widzimy wiele przykładów: od strasznego upadku niektórych w odstępstwo, po codzienne grzechy osobiste i błędy w myślach i czynach. Co ciekawe, rozróżnienie między „grzechem” a „pomyłką” można znaleźć w tekstach liturgicznych. Na przykład w litanii: „O przebaczenie i odpuszczenie grzechów i przewinień naszych (τῶν ἁμαρτιῶν καὶ τῶν πλημμελημάτων ἡμῶν) Pana prośmy”. Przewinienie jest „błędem”, „pomyłką”, „złym prowadzeniem się”, z greckiego dosłownie: „fałszowaniem”. Rzeczywiście, czasem szybko żałujemy za niektóre grzechy, łatwiej powstajemy, a po innych grzechach uzdrowienie jest dłuższym i bardziej złożonym procesem. Zwłaszcza jeśli ktoś nie ma doświadczenia pokuty, jeśli z powodu swojej dumy lub fałszywej nieśmiałości nie chce zwrócić się do Niebiańskiego Doktora i Jego ziemskiego asystenta, który jak ratownik medyczny może udzielić pierwszej pomocy: życzliwego kapłana.

Popychając nas do upadku, diabeł często podsuwa myśl, że grzech, do którego popełnienia on, wróg, zachęca, jest niewielki i Bóg szybko nam go wybaczy. A po popełnieniu tego grzechu, narzuca inną myśl, przeciwną: grzech ten jest straszny i nie jest możliwe przebłaganie Boga, On nigdy nie wybaczy tego upadku... Bardzo ważnym jest, aby chrześcijanin nie komunikował się z tym uwodzicielem, nie słuchał go, nie popadał w przygnębienie i rozpacz, aby całkowicie się nie zrujnował.

Jak żyć po upadku? Istnieją dwie opcje, które opisuje monastyczny „Dawny Paterikon”. Poprzez łzy skruchy możesz nieustannie modlić się do Boga o przebaczenie i pamiętać o upadku, aby ponownie nie popaść w ten grzech. Albo możesz z radością podziękować Stwórcy, że przebaczył grzech i pomógł ci wstać, że nie ukarał cię, ale się zlitował. Oba sposoby są równie zbawcze i każdy penitent powinien wybrać swój własny lub połączyć je.

Ewangeliczna przypowieść o synu marnotrawnym jest doskonałym przykładem naszych kroków po każdym upadku. Pokuta polega na uświadomieniu sobie niebezpieczeństwa sytuacji, powrocie do domu (do Cerkwi) i wyznaniu grzechów Ojcu Niebiańskiemu („Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie” - Łk 15, 21). Powinniśmy jak najszybciej uczciwie rozpoznać niebezpieczeństwo naszej sytuacji, stanowczo zdecydować, że musimy wydostać się z grzesznej otchłani, omyć się z „brudu” w sakramencie spowiedzi i odejść (a raczej uciec z całej siły) z powrotem do naszego królewskiego domu, do naszej Cerkwi, do Ojca w niebie. Ten pierwszy krok jest bardzo ważny i bez niego nie możesz zrobić nic innego. Potrzebna jest tutaj Boska pomoc. Podobnie jak apostoł Piotr, trzeba pilnie „krzyczeć” w modlitwie do Boga słowa duchowego SOS: „Panie, ratuj mnie!” (Mt 14, 30).

W sakramencie spowiedzi pokutnik ma niesamowitą szansę na rozpoczęcie życia od zera, ponieważ narodził się na nowo. Kiedy głowa penitenta zostaje przykryta epitrachilem, grzesznik umiera ze wszystkimi swoimi grzechami i upadkami. A kiedy epitrachil jest zdejmowany po wypowiedzeniu modlitwy, kiedy człowiek podnosi się z kolan, unosi głowę pochyloną nad Krzyżem i Ewangelią, wówczas duchowo odradza się, zostaje uzdrowiony i staje się duchowo czysty jak dziecko. Ponownie przyłączył się do Cerkwi Chrystusowej, od której odpadł poprzez grzech, odłamał się jak sucha gałąź z pnia drzewa. To nie przypadek, że w spowiedź nazywana jest „drugim chrztem”. W swoim żalu grzesznik, który „był umarły, znów ożył” (Łk 15,24). Najważniejsze po tym jest, aby nie próbować już powtarzać tego jednorazowego grzechu, aby nie stać się jak zwierzę, które umyte - znów tarza się z przyjemnością w błocie. W tym celu należy unikać miejsc, w których łatwo upaść, zachować bezpieczną odległość od tych, którzy mogą popchnąć cię w grzech. Żywym przykładem jest dawna rozpustnica, która stała się wielką świętą i przykładem pokuty dla nas: Maria Egipska.

Chrystus Zbawiciel zawsze „stawia nas na nogi”, łaska Ducha Świętego leczy nasze słabości. Skruszone łzy stają się uzdrawiającym „balsamem” dla duszy. A cnota, przeciwieństwo naszego grzechu, jest najsilniejszym lekarstwem na grzeszną chorobę. Pokora w życiu duchowym, prawdziwe posłuszeństwo Chrystusowi i Jego Kościołowi mogą zostać nazwane „środkiem zapobiegawczym”, zwiększającym naszą duchową „odporność” i powstrzymującym nas przed upadkiem w przyszłości.

arcybiskup Hiob (Smakouz)

za: Orthodox Life

fotografia: A.Babiogorec /orthphoto.net/