Dlaczego spowiedź

tłum. Gabriel Szymczak, 09 kwietnia 2021

Wczoraj mogliście przeczytać, co napisałem o prawdziwym znaczeniu postu. Dzisiaj chciałbym omówić prawdopodobnie najbardziej przerażającą część Wielkiego Postu: spowiedź!

Pierwsze pytanie, które wiele osób zadaje na temat spowiedzi, brzmi: czy ona jest biblijna?
Tak, oczywiście, że jest.
Spowiedź, podobnie jak wszystkie nasze służby, ma długą historię. Dopiero w X wieku utrwaliła się forma, jaką mamy dzisiaj - prywatnej spowiedzi w obecności duchownego. Wcześniej spowiedź miała była sprawą publiczną. Czy możesz sobie wyobrazić, że spowiadasz się przed całą cerkwią?
Niemniej jednak, chociaż spowiedź była praktykowana na różne sposoby, idea, że powinniśmy wyznawać swoje grzechy i praktykować pokutę, jest bardzo biblijna. Oto kilka krótkich fragmentów.
Odtąd zaczął Jezus zwiastować i mówić: - Nawracajcie się, przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios.”(Mt 4, 17).
Amen, mówię wam, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebiosach, i cokolwiek rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebiosach.” (Mt 18, 18)
Jeśli komuś odpuścicie grzechy, są odpuszczone, jeśli komuś zatrzymacie, są zatrzymane.” (J 20, 23)
Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie.” (Jk 5, 16)
I oczywiście jest Psalm 50, którym modlimy się choćby każdego ranka w naszych porannych modlitwach. Ten psalm to spowiedź w pełnym tego słowa znaczeniu!
Tak więc, spowiedź jest biblijna i stanowi część naszego życia duchowego.

Inne pytanie, które często otrzymuję, brzmi: czy wyznanie dotyczy tylko złych rzeczy, które zrobiłem?
Jedną z najbardziej niefortunnych rzeczy w spowiedzi jest to, że wypaczyliśmy jej znaczenie. Obecnie większość ludzi rozumie spowiedź w bardzo legalistyczny sposób. Pozwól mi wyjaśnić.
Wierzymy, że zrobiliśmy coś złego i w rezultacie Bóg zapisał to zło w księdze… jako pewien rodzaj listy niegrzecznych postępków.
Ale jeśli idziemy do spowiedzi, Bóg skreśla nasze złe uczynki lub wyrywa kartkę z tej księgi. Dzięki temu „jesteśmy znowu wystarczająco dobrzy”.
To jest bardzo legalistyczne rozumienie spowiedzi. Najgorszą częścią tego zrozumienia jest to, że tworzy wizję Boga, będącego strasznym sędzią - a to wcale nie jest to, kim On jest. A przede wszystkim: to nie jest prawosławne!

Więc o co chodzi w spowiedzi?
Jeśli legalistyczne rozumienie spowiedzi jest błędne, jak powinniśmy o niej myśleć? Cóż, powinniśmy myśleć o niej jako o zbliżaniu się do Boga.
Pomyśl o związku, jaki masz z bliskim przyjacielem lub współmałżonkiem. Jak zacząłeś ten związek? Prawdopodobnie od krótkiej rozmowy. Potem, gdy się zbliżyliście, otworzyliście się na siebie.
Innymi słowy, prowadziłeś szczere rozmowy o tym, kim naprawdę jesteś, czego ci brakuje, w czym zawodzisz, o swoich nadziejach i marzeniach oraz o innych intymnych sprawach.
To właśnie ta szczera komunikacja zbudowała relacje, jakie masz ze znajomymi, członkami rodziny i współmałżonkiem. Tak samo jest z Bogiem.
Chodzi o to, że otwieramy się i szczerze przed Bogiem mówimy o tym, kim jesteśmy. W tej otwartej uczciwości zbliżamy się do Boga i wzrastamy ku Niemu. Teologicznie nazywamy to theosis, czyli ideą udziału w życiu Boga. To właśnie jest to, co my, prawosławni, nazywamy zbawieniem.
I - to jest naprawdę ważne - nie chodzi o to, aby Bóg po prostu zapomniał o tym, co uczyniliśmy (co byłoby legalistycznym rozumieniem Boga, skreślającego nasze złe uczynki).
Zamiast tego chodzi o usłyszenie, jak Bóg mówi nam: „Kocham cię pomimo twoich wad” i „Jestem zawsze przy tobie, bez względu na to, co zrobisz, bez względu na to, co się z tobą stanie”. To jest rozgrzeszenie.

Ale dlaczego duchowny musi być obecny? Czy nie mogę spowiadać się sam, podczas codziennej modlitwy, w sypialni?
Spowiadamy się w naszych codziennych modlitwach, kiedy jesteśmy sami. I czynimy tak również czytając modlitwy przed Eucharystią. Ale jest coś innego w spowiadaniu się przed duchownym.
Kiedy przystępujemy do spowiedzi, idziemy do cerkwi, stajemy z duchownym przed ikoną Chrystusa i wielu z nas czuje lęk, strach i niepokój. Te uczucia są prawdziwe i sprawiają, że wyznanie jest prawdziwe.
Ale co najważniejsze, kiedy klękamy lub pochylamy się, a kapłan czyta modlitwy o rozgrzeszenie, te uczucia również sprawiają, że przebaczenie staje się rzeczywistością.
W tej chwili naprawdę doświadczamy przebaczenia. To chwila uzdrowienia. Jest to moment, w którym nasza więź z Bogiem zostaje wzmocniona i zbliżamy się do Niego; to prawdziwy wzrost i prawdziwe spotkanie z Chrystusem.

Co jeszcze robi duchowny?
Kapłan nie jest magiem, który rozdaje łaskę, tak jakby Kościół był McDonald’sem dla podjeżdżających kierowców. Kapłan jest po to, aby zapewnić nas o Bożej miłości - pomimo wszelkich niedociągnięć. Kapłan pomaga nam robić postępy w życiu duchowym.
Krótko mówiąc, jest on ikoną Chrystusa, rozszerzającą Jego miłosierdzie.
Nie jest sędzią i nie jest jego rolą sprawienie, że będziemy czuli się źle. Wręcz przeciwnie: jest po to, abyśmy czuli się kochani.

Jak często mam się spowiadać?
Polecam każdemu, aby starał się zaplanować spowiedź w okresach postu w Kościele: w czasie Wielkiego Postu, latem (podczas postu apostolskiego lub uspieńskiego) i podczas postu filipowego.
Ważne jest, aby spowiedź była stałym elementem naszego życia duchowego, ponieważ jest to istotna część naszego chodzenia z Bogiem.
Nie przegap tej krytycznej części twojego rozwoju jako chrześcijanina.

Błogosławionej mocy dla was wszystkich!

o. Dustin Lyon

za: The Way

fotografia: Sheep1389 /orthphoto.net/