Zapomnieć o poście od jedzenia

tłum. Gabriel Szymczak, 08 kwietnia 2021

Jak wiecie, Wielki Post to czas zarezerwowany dla nas, abyśmy przygotowali się na Zmartwychwstanie Chrystusa. Łatwiej byłoby go pominąć i przejść od razu do Paschy - w końcu Wielki Post burzy nasze życie i wydaje się, że to tak dużo pracy!

Ale jeśli to zrobimy, zignorujemy fakt, że chrześcijaństwo to nie tylko przyjęcia i uroczystości (Pascha, wesela i chrzciny). Bycie chrześcijaninem oznacza „kroczenie Drogą”. Chodzi o to, jak żyjemy na co dzień.

Krótko mówiąc, bycie chrześcijaninem to styl życia, a nie tylko etniczne dziedzictwo, z którym się urodziliśmy. I nie chodzi o chodzenie do cerkwi tylko wtedy, gdy „mamy na to ochotę” lub kiedy możemy „dopasować to do naszych harmonogramów”.

Weźmy jako przykład post.

Często myślimy o poście tylko jako o kwestii pożywienia: co możemy, a czego nie możemy jeść. A jeśli wpisy na Facebooku są jakąś wskazówką, to śmiem przypuszczać, że wielu z nas ignoruje post i nadal je to, co chce (chociaż powinniśmy posłuchać rady św. Pawła, aby nie gorszyć naszych braci i sióstr w Chrystusie, publikując wpisy dotyczące potraw mięsnych, pokazujące, że łamiemy post lub jakiekolwiek inne wpisy, które są sprzeczne z naszym chrześcijańskim stylem życia: zob. 1 Kor 8, 1-13).

Jednak szybkie spojrzenie na wersety biblijne pokazuje nam, że post to coś więcej niż sprawa pożywienia. Chodzi o to, aby nauczyć się odkładać na bok własne ego, abyśmy mogli nauczyć się kochać bliźniego.

Pytasz, jak to zrobić? Zacznę od cytatu ze św. Pawła:

Teraz bowiem zbawienie jest teraz bliżej nas niż wtedy, gdy uwierzyliśmy. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła; żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom.” (Rz 13, 11-14)

Chodzi o to, że w pewien sposób jesteśmy niewolnikami naszych pragnień czy namiętności, które prowadzą nas do dbania o siebie i zaspokajania własnych zachcianek. Taka jest droga świata i to właśnie skłania nas do działania wbrew naukom Boga. Pragnienia te objawiają się jako wiele różnych grzechów, które niektórzy Ojcowie dzielą na dwie główne kategorie: grzechy związane z chciwością (grzechy ciała) i grzechy związane z pychą (grzechy umysłu).

Jednak gdy pościmy, ćwiczymy nasze ciała, aby przezwyciężyły jedną konkretną pasję: obżarstwo. Chodzi o to, że jeśli nauczymy się pokonywać nasz głód - zamiast pozwalać mu kontrolować nas - wtedy możemy wykorzystać to, czego się nauczyliśmy, do uzyskania kontroli nad innymi pasjami w naszym życiu. Możemy krok po kroku zapewnić sobie warunki, aby nie zaspokajać pragnień ciała, a zamiast tego przyoblekać się w Chrystusa.

A przywdziewając Chrystusa, zakładamy zbroję światła, abyśmy mogli żyć przyzwoicie, jak za dnia.

Teraz, gdy masz głębszy wgląd w to, co naprawdę oznacza poszczenie i jak to działa jako praktyka duchowa, nie będziesz zaskoczony, gdy dowiesz się, że Izajasz widzi, że post dotyczy czegoś więcej niż tylko pożywienia!

Czyż nie jest raczej ten post, który [Ja, Bóg] wybieram: Rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków.” (Iz 58. 6-7)

Czy możesz sobie wyobrazić, że wprowadzasz do swojego domu nieznajomego, aby tam zamieszkał? Dokładnie tak działo się podczas II wojny światowej. Wielu chrześcijan w Grecji trzymało Żydów w swoich domach, aby chronić ich przed nazistami. W duchu Izajasza naprawdę pościli.

Ale II wojna światowa nie jest wyjątkiem. W naszym świecie wciąż mamy niesprawiedliwość. Nadal mamy bliźnich, którzy głodują lub potrzebują miejsca do życia. W naszym społeczeństwie wciąż są ludzie uciskani i potrzebujący orędownika.

Innymi słowy, przed nami długa droga, aby „pościć” zgodnie ze standardem Izajasza.

Naszym wyzwaniem zatem nie jest postrzeganie postu jedynie jako legalistycznego wymogu Kościoła ani jako „warunku wstępnego” Eucharystii. Zamiast tego, naszym celem jest postrzeganie postu jako duchowej dyscypliny, która prowadzi nas do kroczenia Drogą, do „przeżywania” naszego chrześcijaństwa na co dzień.

Prawdziwe nauczenie się postu może zająć całe życie, ale z Bożą pomocą wszystko jest możliwe.

Błogosławionej siły dla nas wszystkich!

o. Dustin Lyon

za: The Way

fotografia: marius tabarcea /orthphoto.net/