"Trzeba coś zmienić, ale nie teraz"

tłum. Justyna Pikutin, 23 marca 2021

Nasze życie jest niczym sen. Świat nas pochłania i usypia - przeżywamy dzień za dniem i nie dostrzegamy, co dzieje się w naszej duszy, dokąd zmierzamy, na ile zdrowy, a dokładniej - jak bardzo chory jest nasz “wewnętrzny człowiek”. Usypia nas również wróg, wystarczy, że jesteśmy lekko poddenerwowani, zmartwieni, on zaczyna ukradkiem uspokajać nas: “Tak, trzeba coś zmienić, poprawić i ty na pewno to zrobisz, ale nie teraz, a później, później...”

I bardzo często z tego ukołysania, z tego stanu fałszywego wyciszenia wyprowadza nas dopiero jakaś poważna próba - choroba, cierpienie, na które jak się okazuje nie jesteśmy przygotowani. A dla niektórych takim przebudzeniem jest śmierć...

Wielki Post – to czas, kiedy możemy otrząsnąć się z okowów snu, czas, kiedy możemy obudzić się, słysząc znów kondakion Wielkiego Kanonu: “Duszo moja, duszo moja, powstań, czemu śpisz? Koniec przybliża się...”. To czas, kiedy możemy zmusić się do zatrzymania, przerwania niekończącego się, codziennego pędu i, zaglądając w swoje własne serce, zrozumieć, jak bardzo jesteśmy dalecy od Boga, od tego ideału, do jakiego bezustannie On nas wzywa...

To czas, kiedy niebo otwiera się dla nas, czas, kiedy ból skruchy najmocniej może dotknąć naszą duszę i zmusić ją do ponownego poszukiwania tej swobody od grzechu i słabości, która może ten ból uśmierzyć. I Bóg w te dni jest tak bliski każdemu, kto wyraża skruchę...

Tak mało potrzeba od nas! Po prostu wyrwać się, przyjść do świątyni i pozwolić swojej duszy chłonąć - niczym spragniona ziemia deszcz - słowa wielkopostnych nabożeństw. I postanowić czynić to, czego ona - wybudzająca się i ożywająca dusza - będzie od nas coraz intensywniej wymagać.

ihumen Nektariusz (Morozow)

za: pravoslavie.ru

fotografia: katanaks /orthphoto.net/