Psalm 50

tłum. Gabriel Szymczak, 14 marca 2021

Jedynym psalmem recytowanym w całości podczas każdej Boskiej Liturgii jest Psalm 50 (w tekście hebrajskim noszący numer 51). Podczas Hymnu Cherubinów, tuż przed Wielkim Wejściem, kiedy do ołtarza przynoszone są dary chleba i wina, gdy Kościół przygotowuje się do złożenia Świętej Ofiary, kapłan okadza ołtarz, świątynię i lud, po czym cicho recytuje psalm (który powinien znać na pamięć): „Zmiłuj się nade mną, Boże, w wielkim miłosierdziu Twoim…” Kapłan recytuje psalm aż do wersetu 19: „Ofiarą Bogu jest duch skruszony, serca skruszonego i pokornego Bóg nie odrzuci” i kończy psalm po uroczystej procesji ze świętymi darami, kładąc chleb i wino na ołtarzu: „Obdarz, Panie, Twoją łaskawością Syjon i niech zostaną odbudowane mury jerozolimskie. Wtedy zechcesz przyjąć ofiarę sprawiedliwości, dary i całopalenia, wtedy złożą cielce na Twoim ołtarzu”.

Właśnie w kontekście liturgicznym chciałbym przeanalizować tę niezwykłą modlitwę pokutną.

Psalm 50 został napisany przez proroka króla Dawida po tym, jak przyznał się do grzechu i wyznał go przed prorokiem Natanem (2 Sm 12). Grzech Dawida był strasznym, podwójnym grzechem. Popełnił cudzołóstwo z Batszebą, żoną Uriasza Hetyty. Batszeba zaszła w ciążę, a Dawid posłał po Uriasza, który był z armią izraelską podczas oblężenia Rabby, aby mógł spać ze swoją żoną i aby ukryć w ten sposób tożsamość ojca dziecka. Uriasz odmówił, gdyż jego towarzysze zostali na polu bitwy, Dawid więc odesłał go z powrotem do dowódcy Joaba, któremu dał polecenie, aby porzucić Uriasza na polu bitwy, tak „aby został ugodzony i zginął”.

Jest to zatem modlitwa mordercy i cudzołożnika, którą celebrans liturgii recytuje (i czyni własną modlitwą), przygotowując się do świętego podniesienia. Grzech bowiem tkwi nie tylko w naszych czynach, ale także w zepsuciu i złych pragnieniach serca. Istotnie, jeśli kapłan rzeczywiście dopuścił się morderstwa lub cudzołóstwa, zgodnie z prawem kanonicznym powinien zostać pozbawiony godności duchownego i nie może w ogóle celebrować liturgii. A jednak od kapłana oczekuje się, że utożsami się z mordercą i cudzołożnikiem – a morderstwo i cudzołóstwo to dwa z najcięższych grzechów przeciwko Bogu i człowiekowi. W swoim kazaniu na górze nasz Pan mówi: „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: - Nie cudzołóż. Ja natomiast mówię wam: Każdy spoglądający na kobietę z pożądliwością już cudzołoży z nią w sercu swoim” (Mt 5, 27-28). W odniesieniu do morderstwa dwaj święci, Bazyli Wielki i Jan Chryzostom, bardzo mocno zwracali się do bogatych o pomoc biednym, twierdząc, że ci, którzy nie chcą dzielić się z innymi w czasie nagłej potrzeby, kiedy głód i choroby stanowią zagrożenie dla życia ludzkiego, mogą być uznani za winnych zabójstwa.

Jak pisze św. Bazyli w homilii „W czasie głodu i suszy”: „Kto ma zdolność ulżenia cierpieniom innych, ale woli powstrzymać się od pomocy z pobudek samolubnych, może być słusznie uznany za mordercę”. A św. Jan Chryzostom w swojej homilii na temat 1 Listu do Tesaloniczan stwierdza, że ten, kto odmawia jałmużny głodującym, jest mordercą swego brata w takim samym stopniu, jak Kain.

Podczas gdy kapłan recytuje psalm, chór śpiewa Hymn Cherubinów: „My, którzy Cherubinów mistycznie przedstawiamy, i życiodajnej Trójcy trójświęty hymn śpiewamy, odrzućmy teraz wszelką życia troskę. Abyśmy przyjęli Króla wszystkich… ”. Odkładając na bok nasze doczesne troski, mamy także złożyć przed Bogiem nasze grzechy, aby „złożyć naszą troskę na Pana” (Ps 54, 23), a odciążając w ten sposób nasze serca, możemy złożyć w pokoju Świętą Ofiarę. Dotyczy to nie tylko duchowieństwa, ale całego zgromadzenia. To właśnie duchowni i wierni razem mają dokonać świętego podniesienia, a nie tylko duchowieństwo. Ale wyjątkowym krzyżem do niesienia przez kapłana, wynikającym z jego powołania i służby Kościołowi, jest wzięcie na siebie grzechów ludu, postawienie ich przed Bogiem i złożenie prośby o Jego miłosierdzie. Wyraźnie widać to w modlitwach duchowieństwa podczas Boskiej Liturgii: „…Uczyń nas godnymi składania Tobie darów i ofiar duchowych, za nasze grzechy i za nieświadomości ludu…”

Przy Wielkim Wejściu nie jesteśmy daleko od usłyszenia hymnu Serafinów, który usłyszeli prorok Izajasz i umiłowany uczeń Jan (Iz 6, 1; Obj 4, 8): „Święty, święty, święty, Pan Sabaot. Pełne jest niebo i ziemia chwały Twojej… ”A naszą odpowiedzią na tę świętość jest odpowiedź Izajasza: „Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów”.

Nasze poczucie grzeszności nie pochodzi z pomiaru odległości między naszym postępowaniem a jakąś normą moralną lub prawem; tylko w obecności samego Boga, jedynego Świętego, poznajemy, jak grzeszni jesteśmy. I w rzeczywiście, w tej chwili czujemy się jak mordercy i cudzołożnicy. A im głębiej wchodzimy w nieskończoną świętość i obecność Boga, tym bardziej czujemy się grzeszni. Dlatego utożsamiamy się z mordercą i cudzołożnikiem z Psalmu 50.

Psalm nie jest jedynie wyrazem skruchy i obrzydzenia do samego siebie. To wszechogarniająca świętość Boga jest źródłem głębokiej pokuty i jest to szczególnie związane z przyjściem Świętego Ducha. Recytacja Psalmu 50 jest przygotowaniem do epiklezy, kiedy wzywamy Świętego Ducha, aby przemienił chleb i wino w Ciało i Krew Chrystusa. I tak w Psalmie 50 kapłan mówi: „Serce czyste stwórz we mnie, Boże, i ducha prawego odnów w mym wnętrzu. Nie odrzucaj mnie od Twego oblicza i Ducha Twego Świętego nie odbieraj mi”. W liturgii św. Bazylego Wielkiego kapłan modli się, aby Bóg pomimo jego własnych grzechów „zesłał z łaski Swojej dobroci Ducha Świętego na nas i na leżące tutaj te dary”.

To właśnie z powodu tego poczucia bycia w obecności świętości, Psalm 50 wcale nie jest ponury. Przypomina się nam, że pokuta znajduje swoje wypełnienie nie w rozpaczliwym spoglądaniu wstecz na nasze grzechy, ale w oczekiwaniu z nadzieją i wiarą; nie patrząc w dół do dołów piekielnych, ale patrząc w górę, na Boga w niebie. Jesteśmy powołani, aby stać się tym, czym Bóg chce, abyśmy byli: świętymi. Bóg mówi do swojego ludu: „Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem święty” (Kpł 11, 44). A św. Piotr pisze: „W całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał” i dalej cytuje Księgę Kapłańska: „gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” (1 P 1, 15-16). Św. Paweł nazywa chrześcijan „świętymi” (ἅγιοι). O tym powołaniu do świętości przypomina nam się tuż przed Komunią, kiedy kapłan wywyższa Ciało Chrystusa i woła: „Święte świętym”.

Psalm 50 to modlitwa nie rozpaczy, ale nadziei: „Oto Ty kochasz prawdę, nieznaną i ukrytą Twoją mądrość objawiłeś mi. Pokrop mnie hyzopem i będę oczyszczony, obmyj mnie i nad śnieg wybieleję. Daj mi usłyszeć radość i wesele, a rozradują się kości upokorzone … Przywróć mi radość z Twego zbawienia i duchem władczym umocnij mnie. Nauczę nieprawych Twoich dróg i niegodziwi nawrócą się do Ciebie … ”. Przypomina się nam, że Bóg słyszy modlitwę i skruchę serca: „…jeśli zapragnąłbyś ofiary, dałbym ją Tobie, ale Ty nie chcesz całopalenia. Ofiarą Bogu jest duch skruszony, serca skruszonego i pokornego Bóg nie odrzuci”.

Na początku Liturgii Wiernych mamy więc odciążyć nasze serca w spowiedzi przed Bogiem, odkładając na bok wszelkie troski o to życie, abyśmy mogli „stanąć dobrze, stanąć z bojaźnią” i „świętego podniesienia w pokoju dokonać… miłosierdzia i pokoju, ofiary chwały”.

Oprócz pokory serca, Bóg pragnie od nas miłosierdzia i pokoju. To jest ofiara, o którą prosi nas Bóg. Ale żeby ją złożyć, musimy najpierw przyznać, że brakuje nam miłosierdzia i pokoju Bożego. Musimy zwrócić się do Boga w pokucie, odłożyć na bok wszelką nienawiść i wrogość, wszelką dumę i niesprawiedliwość, i pojednać się między sobą. Nie możemy bowiem ofiarować miłosierdzia i pokoju, jeśli ich nie mamy. Bez miłości, pokoju i pokory nasza liturgia nie jest przyjemna Bogu.

Prorok Izajasz ujął to bardzo mocno: „Co mi po mnóstwie waszych ofiar? - mówi Pan. Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców. Krew wołów i baranów, i kozłów mi obrzydła. Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali me dziedzińce? Zaprzestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań… nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów; stały Mi się ciężarem, sprzykrzyło Mi się je znosić! Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy. Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi. Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie!” (Iz 1, 11-17)

Dlatego celebrans liturgii, utożsamiając się z najgorszymi z grzeszników, modli się o miłosierdzie Boże dla siebie i dla ludu, gdy zgromadzenie zaczyna przygotowywać się do Świętej Ofiary i przyjmowania Chrystusa w Komunii świętej: „Obmyj mnie zupełnie z mojej nieprawości i z mego grzechu oczyść mnie ... Odwróć Twoje oblicze od moich grzechów i wszystkie moje nieprawości oczyść. Serce czyste stwórz we mnie, Boże, i ducha prawego odnów w mym wnętrzu”.
Tylko wtedy, gdy żyjemy w pokoju - z Bogiem, między sobą i z samym sobą - możemy godnie ofiarować Bogu naszą liturgię, a czyniąc to, stać się godnymi przyjęcia Ciała i Krwi Chrystusa na odpuszczenie grzechów i życie wieczne. Wtedy „usłyszymy radość i wesele, a rozradują się kości upokorzone” i będziemy mogli powrócić do świata, aby „opowiedzieć, co Bóg nam uczynił” (Łk 8, 39). I będąc w ten sposób wypełnionymi tą Boską radością i weselem, możemy „nauczyć nieprawych Twoich dróg i niegodziwi nawrócą się do Ciebie”.

archimandryta Vassilios Papavassiliou

za: pravmir.com

tłumaczenie Psalmu 50 i tekstów liturgicznych - o. H. Paprocki, za: liturgia.cerkiew.pl

fotografia: Arxidiakon /orthphoto.net/