Panie, zmiłuj się

tłum. Gabriel Szymczak, 22 marca 2021

Powstawszy ze snu przybiegam do Ciebie, Boże, Przyjacielu człowieka, do dzieł Twych z miłosierdzia Twego przystępuję i proszę Cię, abyś dopomógł mi w każdym czasie, w każdej sprawie, zachowaj mnie od wszystkiego złego na tym świecie, wybaw mnie od pokus szatana i wprowadź do Twego wiecznego królestwa, Ty bowiem jesteś moim Stwórcą, Dawcą wszelkiego dobra i Opiekunem, w Tobie więc cała moja nadzieja, i Tobie chwałę oddaję, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen
-Św. Makary Wielki

Są to słowa, które niektórzy z was mogą rozpoznać, ponieważ jest to jedna z porannych modlitw, codziennie ofiarowanych Bogu przez tak wielu wiernych prawosławnych chrześcijan na całym świecie. Wybrałem ją do tego artykułu, ponieważ pięknie opisuje, o czym powinniśmy myśleć, gdy budzimy się rano! Nie „czy ekspres do kawy jest włączony?” Nie „… Ugh, kolejny dzień, kiedy trzeba iść do szkoły lub pracy…” Nie „Z jakimi sprawami będę się dzisiaj musiał uporać?”...

Powstawszy ze snu… przybiegam do Ciebie, Boże, po Twoją Miłość… i z powodu tej Miłości do dzieł Twych przystępuję

Przypowieść o talentach z Ewangelii wg św. Mateusza (rozdział 25) jest ważnym przypomnieniem szczególnej odpowiedzialności, którą każdy z nas ponosi jako szafarz za wielkie dary Miłości, które otrzymaliśmy od Boga. Nasz Pan mówi nam o trzech różnych sługach, którzy otrzymali od swego pana niesamowitą sumę pieniędzy. Każdemu z tych mężczyzn dał on określoną liczbę talentów (jeden talent odpowiadał 6000 dni pracy, czyli 16 latom). Pierwszemu dał prawie 80-letnie wynagrodzenie! Drugiemu powierzył prawie 32-letnie wynagrodzenie! Trzeciemu dał znaczącą, 16-letnią pensję! Jakby na to nie patrzeć, jest to niewiarygodne zaufanie, okazane sługom przez ich pana!

Jak głosi przypowieść, kiedy pan wrócił, dwaj pierwsi słudzy nie tylko zwrócili to, co otrzymali… ale zdołali to podwoić. Zrobili to, mimo że pan nie powiedział im wprost, czego oczekuje! Słudzy zdawali sobie sprawę, że byli szafarzami czegoś, co nie należało do nich na początku… czegoś, na co nie zasłużyli. Mimo to chcieli zadowolić pana, którego kochali i któremu ufali. Pracowali nad dodaniem czegoś do tego, co zostało im dane.

W przeciwieństwie do dobrych szafarzy, trzeci sługa nazwał pana „człowiekiem surowym”. Najwyraźniej nie był zadowolony, że nie dostał żadnych instrukcji, co zrobić z pieniędzmi po ich otrzymaniu. Nie chciał zwrócić niczego więcej niż to, co dał mu pan, więc zakopał to, co otrzymał i zwrócił tę samą kwotę. To z powodu tej niegodziwości i braku Miłości pan odebrał talent, upominając sługę i wysyłając w ciemność zewnętrzną, „gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

Nabożeństwa w Kościele prawosławnym są pełne wezwań do naszego Pana z prośbą o różne rzeczy. Ale czy wiesz, jaka jest prawdopodobnie najczęściej używana i powtarzana prośba podczas naszych modlitw? To jest coś, co powtarzamy nieustannie… „Panie, zmiłuj się” (ang. Lord, have mercy).

Prawdziwe znaczenie tej krótkiej modlitwy często ginie w języku angielskim, ponieważ słowo „miłosierdzie” (mercy) nabiera znaczenia „sprawiedliwość lub uniewinnienie”. To nie jest treść modlitwy, którą odmawiamy podczas Boskiej Liturgii. Nie mówimy: „Panie… nie skazuj mnie i nie wysyłaj mnie w zewnętrzne ciemności!”

Greckie słowo użyte na określenie „miłosierdzia” pochodzi od „eleos”, które jest tym samym rdzennym słowem, co słowo oznaczające „olej”, używany w celu uzdrowienia lub złagodzenia dolegliwości. Hebrajskie słowo „miłosierdzie” pochodzi od „hesed”, co oznacza „niezłomną miłość”. W Kościele, kiedy mówimy „Panie, zmiłuj się”, ciągle powtarzamy: „Panie… uzdrów mnie… i pokaż mi swoją niezłomną miłość”

Podczas każdej Boskiej Liturgii diakon wychodzi po czytaniu Ewangelii i wzywa nas wszystkich, abyśmy „z całej duszy i ze wszystkich myśli naszych” prosili Boga, aby nadal zsyłał swoją Miłość nam… naszej ojczyźnie… naszemu duchowieństwu … i tym, którzy byli przed nami. Następnie powtarzamy te słowa: „Panie, zmiłuj się… Panie, zmiłuj się… Panie, zmiłuj się…”. „Okaż nam swoją uzdrawiającą miłość, Panie”!

To, o co prosimy i otrzymujemy, bardziej niż jakiekolwiek inne prośby w naszym uwielbieniu dotyczy jedynego daru, który naprawdę możemy Mu zwrócić: miłości. Św. Paweł w swoim liście do Kolosan ujął to najlepiej, gdy powiedział: Obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość… na to zaś wszystko /przyobleczcie/ miłość, która jest więzią doskonałą.

Chcesz stać się doskonałym w tym życiu? Naucz się kochać Boga bardziej niż cokolwiek innego na tym świecie. Oddawanie daru miłości Bogu (i sobie nawzajem) jest powodem, dla którego zostaliśmy stworzeni. To naprawdę najważniejsza rzecz, jaką możemy zrobić ze swoim życiem. Dlatego św. Makary w swojej porannej modlitwie przypomina nam, abyśmy wstali z łóżka i dosłownie BIEGLI (w wersji angielskiej tekstu modlitwy jest użyte słowo run – biec, przyp. tłum.)do Pana, który miłuje ludzi, abyśmy mogli wykonać Jego Święte Dzieło tutaj, w raju, który otrzymaliśmy.

o. Gabriel Bilas

za: St. Mary Magdalene Orthodox Church

tłum. modlitwy: o. H. Paprocki (liturgia.cerkiew.pl)

fotografia: Ursiy /orthphoto.net/