Bóg jest w nas

tłum. Justyna Pikutin, 08 marca 2021

Pewnego razu jednemu człowiekowi przyśnił się sen. Śniło mu się, że idzie piaszczystym brzegiem, a obok niego idzie - Bóg. Na niebie przebłyskiwały obrazy z jego życia i po każdym z nich zauważał na piasku dwa łańcuchy śladów: jeden - jego stóp, drugi - stóp Boga.
Kiedy przeleciała przed nim ostatnia scena z jego życia, obejrzał się na ślady na piasku i zobaczył, że często przez jego drogę życia wiedzie tylko jeden łańcuch śladów. Zauważył on, że były to najtrudniejsze, najcięższe i najbardziej nieszczęśliwe momenty jego życia.
Bardzo się zasmucił i zaczął pytać Boga:
- Czyż nie Ty mówiłeś mi, że jeśli pójdę Twoją drogą, to nigdy mnie nie opuścisz? Ale zauważyłem, że w najtrudniejszych momentach mojego życia tylko jeden łańcuch śladów biegnie po piasku. Dlaczego opuszczałeś mnie wtedy, gdy najbardziej Cię potrzebowałem?
Bóg odpowiedział:
- Moje drogie dziecko. Kocham cię i nigdy cię nie opuszczę. Kiedy przeżywałeś w swoim życiu cierpienia i pokusy, tylko jeden ślad dostrzegłeś na drodze, ponieważ wtedy Ja niosłem cię na rękach.
***

Bóg jest "w duszy każdego człowieka" - to powszechne stwierdzenie epoki New Age.
Jest to zabawny sposób mówienia o tym, że każdy z nas jest wyjątkowy, gdzie słowo “bóg” brzmi raczej banalnie. Istnieje też jasne nauczanie klasycznego chrześcijaństwa o pojęciu: Chrystus-jest-w-nas - fundamencie prawosławnego stylu życia.

Nie przystoi nam okazywać naszych relacji z Bogiem jako coś zewnętrznego, tak jak w przypadku relacji międzyludzkich. Nasza więź z Bogiem, zrodzona w Sakramencie Chrztu Świętego, jest o wiele głębsza.
“Kto zaś się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem” (1 Kor. 6, 17).
Bóg nie “pomaga” inspirując nas lub po prostu układając rzeczy tak, by wszystko było w porządku. On raczej współdziała z naszymi staraniami. Tajemnica ascezy (praktyka modlitwy, wybaczenia, samozaparcia itd.) ma sens tylko w takim kontekście. Ci, który patrzą na prawosławie z zewnątrz, często oskarżają nas o dążenie do wykonywania "sprawiedliwych uczynków", tak jakbyśmy wierzyli, że poprzez dobre uczynki można zasłużyć na łaskę Bożą.

Tym niemniej prawosławne życie podobne jest do życia Samego Chrystusa.
“Amen, amen, mówię wam, nie może Syn czynić niczego sam z siebie, czego by nie wiedział, że Ojciec czyni. Albowiem cokolwiek by Ów czynił, to i Syn podobnie czyni” (J 5, 19) i “Amen, amen, mówię wam: - Wierzący we Mnie dokona dzieł, których Ja dokonuję; nawet większych dokona, bo Ja idę do Ojca” (J 14, 12).
“Dzieła”, których dokonuje chrześcijanin, są słuszne tylko w jedności z Chrystusem, tak więc nie są to uczynki jednostki, ale uczynki naszego wspólnego życia z Chrystusem i w Chrystusie. Kiedy pościmy - Chrystus pości w nas. Kiedy modlimy się - Chrystus modli się w nas. Kiedy dajemy jałmużnę - Chrystus daje jałmużnę za naszym pośrednictwem. I powinniśmy rozumieć, że Chrystus-w-nas dąży do postu. Chrystus-w-nas dąży do modlitwy. Chrystus-w-nas dąży do dawania jałmużny potrzebującym. Przykazania cerkiewne to nie recepty jak postępować czy też instrukcje moralnego doskonalenia. Przykazania Chrystusa (przejawiające się w życiu Cerkwi) są raczej same w sobie obrazem, ikoną Samego Chrystusa.
“Odpowiedział Jezus i rzekł mu: - Jeśli ktoś mnie miłuje, będzie przestrzegał Mego słowa i umiłuje go Ojciec Mój, i do Niego przyjdziemy, i mieszkanie u Niego uczynimy.” (J 14, 23).

O. Dumitru Stăniloae pisze:
“Od początku Chrystus, że tak powiem, pogrzebany jest w przykazaniach i w nas, na tyle, na ile je wypełniamy Jego mocą, która jest w nas. Dzięki tej współpracy nabywamy wartości stanowiące żywe cechy, które odzwierciedlają obraz Boga i Chrystus jaśnieje jeszcze mocniej pod tymi zasłonami” (Prawosławna duchowość).

Taka więź jest istotą prawosławnej wiary i życia. Niestety, większość chrześcijan podąża “za tym, co zewnętrzne” w relacji z Bogiem i na drodze do zbawienia. W takiej sytuacji Bóg postrzegany jest jako coś zewnętrznego w stosunku do naszego życia, a relacje z Nim podobne są do indywidualnych umownych relacji przyjętych w kulturze współczesnej. W takiej sytuacji relacje z Bogiem ograniczają się do psychologii i moralności.

Ograniczenie do psychologii prowadzi do tego, że człowieka martwi “stosunek” Boga do niego. Psychologia porachunku prowadzi do pragnienia uniknięcia gniewu Bożego. Ogranicza się ona do moralności w tym sensie, że nasze zachowanie - to nic innego, jak nasze osobiste próby dostosowania się do zewnętrznego zbioru zasad i norm. Uważamy się za “dobrych” lub “złych” na podstawie naszego zachowania, jednak nie zważając na to, z czego to zachowanie wynikło. Apostoł Paweł mówi, że “wszystko bowiem, co nie jest z wiary jest grzechem”. Tylko nasze życie-w-związku-z-Chrystusem ma naturę prawdziwego zbawienia, prawdziwego człowieczeństwa. To właśnie jest sens wyrażenia “zbawiony łaską”.
“Bóg bowiem sprawia w nas i chęć, i wykonanie według jego upodobania” (Flp 2, 13).
“Dzieci, wy jesteście z Boga i zwyciężyliście ich, ponieważ Ten, który jest w was, jest większy niż ten, który jest na świecie” (1 J 4, 4).
“Którym Bóg zechciał oznajmić, jakie jest wśród pogan bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w nas, nadzieja chwały” (Kol 1, 27)
To druga, niezwykle ważna dla nas część tajemnicy (Chrystus-jest-w-nas). To cierpienie Chrystusa w nas.
O. Dumitru pisze:
“Jezus bierze udział we wszystkich naszych cierpieniach, czyniąc je lżejszymi. Pomaga w naszej walce z pokusami i grzechem. Walczy razem z nami w dążeniu do cnót. Odkrywa naszą prawdziwą naturę spod liści grzechu. Św. Maksym komentuje: do końca świata On zawsze cierpi razem z nami, potajemnie, ze Swojej dobroci, zgodnie (i proporcjonalnie) z cierpieniem każdego człowieka”.

Krzyż mieści w sobie cierpienia i grzechy ludzkości, i rozprzestrzenia się na życie i doświadczenie wszystkich ludzi. Oto sens słów Chrystusa: “cokolwiek uczyniliście (lub nie uczyniliście) jednemu z braci Moich mniejszych, Mnie uczyniliście (lub nie uczyniliście)”.
Każdy człowiek został powołany do współistnienia z osobą Chrystusa. Jest to perichoresis lub współdziedziczenie w codziennym kontakcie z Chrystusem.
“Tak więc, jeśli jeden członek cierpi, cierpią wszystkie członki, a jeśli jeden członek doznaje czci, radują się z nim wszystkie członki” (1 Kor 12,26).
Ten fragment należy poddać dogłębnej analizie. Jeśli ktoś z nas cierpi, cierpi również Chrystus. Nie ma takich ludzkich cierpień, które byłyby obce Chrystusowi.

I tak krok za krokiem wchodzenie w ten kontakt staje się fundamentem chrześcijańskiego życia. To podstawowa idea Chrztu Świętego (pogrzebanie wspólnie z Chrystusem). To podstawowa idea Eucharystii (“Kto spożywa moje ciało i krew Moją pije we Mnie przebywa, a Ja w nim”). To podstawowa idea każdego zachowania i każdej myśli.
To właśnie jest życie w łasce.

o. Steven Freeman

za: pravoslavie.ru

fotografia: Alicja Ignaciuk /orthphoto.net/